#UxPGb
Moja mama bardzo przeżywała to, że go zostawiam, co najmniej jakbym brała rozwód po całym życiu razem i nie miała już żadnych szans na odbudowę życia. Próbowała wstrzymać mnie z tą decyzją, żebym „nie zamykała sobie drzwi”. Zerwałam i nie żałuję – były przez kilka dni od zerwania się awanturował, a gdy przestałam odpowiadać, próbował nawiązywać kontakt z moją rodziną i znajomymi. Poprosiłam wtedy rodziców o niewchodzenie z nim w kontakty. Rodzice mimo to porozmawiali z nim przez telefon, pożegnali się jak znajomi, a całą rozmowę mieli zachować w tajemnicy. Dowiedziałam się o tym nie od rodziców, a od byłego, sam mi wygadał.
Minęło pół roku, wyjechałam na trzydniowe intensywne zlecenie (po 12-14 godzin dziennie), zaraz po L4, po tygodniu problemów zdrowotnych, na silnych lekach. Akurat były miał urodziny, służbowo musiałam się z nim skontaktować, więc napisałam „Wszystkiego najlepszego” i przekazałam informacje. Podziękował.
Moja mama złożyła mu życzenia i zaczęła z nim pisać w koleżeńskim klimacie, wyszło, że miał w ostatnim czasie wypadek (poważniejszy niż moje przejścia), jest w szpitalu i przed nim długi powrót do zdrowia. Mama przez dwa dni podczas mojej pracy pisała mi SMS-y z kolejnymi wiadomościami od niego, na zasadzie screen jego kolejnej wiadomości i dopisek „myślę, że powinnaś wiedzieć”, „dobrze, żebyś wiedziała”. Przez cały ten czas nie spytała o moją pracę, o mój stan zdrowia czy samopoczucie. Moja odpowiedź mamie, że nie jesteśmy razem, że skontaktowałam się z nim służbowo i nic mi nie powiedział i że nic nie zamierzam zrobić z tymi informacjami, bo nie jesteśmy razem, nic nie zdziałała. Mama dalej była przejęta jego stanem zdrowia.
Miałam uraz do rodziców, głównie do mamy, że przy zerwaniu nie stała po mojej stronie, nie dała mi wystarczająco wsparcia, nie popierała mojej decyzji, mimo że przez ostatnie miesiące związku sama zauważała u niego zmiany. I utrudniała mi zrywanie, budziła wątpliwości, bo przecież „może on się jeszcze zmieni”. A teraz mam jeszcze większy uraz – bo jego zdrowie jest ważniejsze niż moje.
Mam wrażenie, że w oczach mojej mamy on był główną wartością przy moim imieniu, zostawiłam go, więc straciłam na wartości. Zupełnie jakby to on był jej dzieckiem.
Napisz jej, że jak tak jej zależy to niech sama się nim zajmie.
A tak serio to po prostu nie komentuj, nie reaguj. Jeśli po czasie jej nie przejdzie to ja bym ją zablokowała bo tylko Cię rani.
Niech Twoja mamcia jedzie do niego i pielęgnuje wyimaginowanego synka. Względnie niech mu członka wypucuje, bo ewidentnie ma ochote, chora kobieta.
Powiedz mamie, że w Polsce obowiązuje tajemnica korespondencji i ujawnianie jej jest przestępstwem.