#uZEZK
Siedzimy ze znajomymi na kanapach w jednej z sal. Na kanapie obok jakiś chłopak całuje się z dziewczyną siedzącą mu na kolanach. Cała nasza grupa zerka na to kątem oka z coraz to większym obrzydzeniem. Uczucie uczuciem, namiętność namiętnością, ale to bardziej wyglądało na zawody, czyje ślinianki wyprodukują więcej śliny i szybciej dostarczą ją do ust partnera. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.
Chłopak przerwał pocałunek i odezwał się do dziewczyny: „Zaczekaj chwilę...”, po czym bezceremonialnie zwymiotował między nogi... i jakby nigdy nic para wróciła do przerwanego pocałunku.
Od tamtego momentu minęło ponad 10 lat, a ja przez ten czas podobne miejsca rozrywki odwiedziłem może ze trzy razy.
Nie rozumiem jak ktoś może czerpać radość ze spędzania czasu w tłoku, zaduchu bombardowany ogłuszającą muzyką i w towarzystwie pijanych, naćpanych i nierzadko też zwierzęco napalonych ludzi, jak np. ci z wyznania.
Mi się podoba tłok, wspólne skakanie, śpiewanie, tańczenie, to, że można być trochę odważniejszym podczas rozmów z płcią przeciwną :) jak jeszcze jest to związane z jakąś okazją, np wszyscy zaliczyliście sesję na studiach, to już w ogóle banan na twarzy i ta muzyka tak cię „niesie”. Ale to zależy od klubu. Ja widziałam ogromną różnicę w dyskotekach, kiedy klub był zamknięty tylko dla studentów vs otwarty dla wszystkich. Wydaje mi się, że w Polsce w ogromnej większości jak się losowo wybierze weekend i klub to będzie się miało takie doświadczenia jak ty opisujesz. Plus brudne łazienki i uczucie ciągłego zagrożenia.
@MaryL4
Co kto lubi, znajomi wzięli mnie kilka razy, za każdym razem siedziałem głównie na lożach lub w barze, a że wtedy jeszcze paliłem, to szukałem pretekstu do wyjścia na fajkę.
Ja rozumiem obie perspektywy, bo raz się czułam tam tam dobrze, a innym razem źle. Myślę, że nawet ci co lubią kluby to potwierdzą, że dobra zabawa jest nie zawsze i stosunkowo często wychodzą zawiedzeni. Jeśli nie jesteś totalnym introwertykiem to zanim przekreślisz wszystkie kluby polecałabym ci przejść się do klubo-beachbarow w dużych miastach nad rzekami (albo za granicą nad morzem). Tam podawane są słabsze alkohole, typu piwo, są leżaczki i stoliki dużo dalej od parkietu, a i dźwięk na dworze się inaczej niesie. Czasem są występy na żywo i pokazy (stand-up, jakieś akrobatki). Ludzi jest wiecej, a człowiek się czuje bardziej kameralnie i nie taki ogłupiony światłami i muzyką. Druga polecajka - kluby i „potancowki” typowo pod szkoły tańca dla amatorów, gdzie masz jazz, rocka, Lindy hoopa, jakieś bachaty, salsy. Nie trzeba umieć tańczyć, połowa ludzi nie umie.
To obrzydliwe, jestem pewna że on ją zmusił. Żadna kobieta nigdy nie pozwoliłaby na takie traktowanie dobrowolnie
Toś mało kobiet poznała... choć z jednym się zgodzę, całowanie+paw jest zaiste obrzydliwe.
No wiesz, jednak są pewne granice. Ja też robiłam wiele głupich rzeczy, ale to wyznanie jest zbyt po*ebane
Ty brałeś do japy po ostrym analu bolec. Geje cię ostro dojechali :)
Nigdy nie byłam w łóżku z żadnym gejem. Z tego samego powodu, dla którego ty nie byłeś w łóżku z prawdziwą lesbijką