Chciałem tylko powiedzieć, że za każdym razem, jak słyszę kogoś z Białegostoku (łatwo poznać, bo tak zaciągają), to nie mogę powstrzymać w sobie śmiechu. Wasz akcent to nic złego, brzmi po prostu wyjątkowo zabawnie!
I to nieśmiertelne podlaskie „dla kogoś/czegoś” zamiast „komuś/czemuś”. Np. „pomóc dla koleżanki” zamiast „pomóc koleżance”.
KateClumsy
Zawsze mnie to bawiło, że gdyby tak ktoś z północy wschodniego pogranicza powiedział: "Ukradli dla ciebie rower", to nie wiadomo, czy chodzi o to, że dostanę rower, czy że mi zabrali. :D
FoxyLadie
Kurczę, muszę się tam kiedyś wybrać, bo strasznie mnie interesują takie odmiany języka polskiego, a o tym przeczytałam dopiero na anonimowych. Aż trudno uwierzyć, że ktoś tak na serio mówi 😉
JestemCzarnymKotem
Kurde, mój mężczyzna tak mówi. A jest z Olsztyna... Umyj dla kota kuwetę, kup dla lampy żarówkę, złożyłem dla mamy życzenia... Jeszcze czasami "jo" zdarza mu się walnąć. Moje uszy krwawią, gdy to słyszę, bo czasami naprawdę nie wiem o co mu chodzi. A upiera się, że mówi poprawnie.
mordimer0madderdin
ja z tym spotkałam się dopiero w anglii, sporo jest tu osób, które tak mówią i strasznie mnie to denerwuje, a z rowerem to koleżanka powiedziała mi kiedyś "dla mojego chłopaka ukradli rower" i też rozkminiałam, że jak to tak ktoś ukradł rower i dał jej chłopakowi:D
TimeyWimey
I tak najbardziej niefortunne moim zdaniem jest używane tam sformułowanie "dla mojej koleżanki umarła mama" zamiast "mojej koleżance umarła mama".
Nekosensei
Tylko dla nas, Podlasian to jest normalne :D
ToTylkoJa90
Nekosensei Nie, to nie jest normalne. Mieszkam w Białymstoku i tak nie mówię. Pochodzenie nie usprawiedliwia notorycznego popełnienia błędów.
NieZapominajkaO
ToTylkoJa90 gwara i różne odmiany języka nie są błędami.
ToTylkoJa90
A czy ja piszę o gwarze? Odniosłam się do niepoprawnej gramatycznie konstrukcji.
NieZapominajkaO
Odniosłas się do konstrukcji, która jest niepoprawna bo jest używana w pewnym regionie (sama to podkresliłas). Wiec.. Przepraszam czy to nie jest odnoszenie się do gwary; odmiany jezyka; dialektu etc.? Właśnie ludzie, pochodzący z różnych stron Polski różnie mówią, ale nie są to błędy. Albo inaczej błędy, które są wynikiem pochodzenia tak naprawdę błędami nie są :). Powiedz teraz np. goralowi, ze on cale życie popełnia setki błędów dziennie.
Byłam kiedy w Białym u koleżanki i zawsze jak coś opowiadam mówię słowo "ino".Jej tata się jej zapytał co to znaczy. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak ja często używam tego słowa. Jakoś nie zwróciłam uwagi w jaki sposób oni mówią jak dla mnje normalnie.
Podobno lublinianie mają śmieszny akcent, bo śpiewają jak mówią.
Pudelkozapalek
To prawda, od roku tu studiuję i też na to zwróciłam uwagę 😉
UpadlyKociak
A mnie tam nie udało się zwrócić uwagi, uważam, że mówię tak samo jak cała reszta polski 😉
GwiazdkaAngel
Też słyszałam o tym "zaśpiewie" ale sama nigdy go nie słyszałam (i pewnie nie usłyszę, dopóki nie wyprowadzę się na drugi koniec Polski), a jestem strasznie ciekawa jak to brzmi.
MrsNaddii
Coś podobnego jest z Wielkopolską, region okolic Poznania też zaciąga końcówki i wychodzi takie " taaaak?" (Naturalnie a nie pokaz zdziwienia) 😀
malarosa
To prawda. "Śpiewają" i "zaciągają". Mieszkam od 10 lat w Lublinie i znajomi z moich rodzinnych stron zwracają uwagę, że zaczęłam zaciągać
ASVP
Ja nic nie wiem!
ChybaNieZdam
@MrsNaddii - to prawda, mieszkam w tych okolicach i też są pewne takie rzeczy, które przeinaczamy, zmieniamy itd
Ankaaa
Jestem z Lublina i zawsze mnie to zastanawiało. Wszyscy mówią, że "śpiewamy", a według mnie mówimy normalnie. Przynajmniej biorąc na wzór aktorów i generalnie ludzi pojawiających się w telewizji :D
KateClumsy
To chyba zależy, kto dokładnie. Większość Lublinian, których znam, używa wymowy ogólnopolskiej, czyli tej znanej np. z mediów, neutralnej. Starsi ludzie, szczególnie pochodzący z miejscowości leżących jeszcze bardziej na wschód (głównie z uwagi na wpływy kresowe), mówią niekiedy bardziej "śpiewnie", ale nie sądzę, żeby to było typowo lubelskie - już raczej: lubelszczyźniane.
Mieszkam trochę wyżej od Białego i nie zdawałam sobie sprawy, że nie poprawnie używam dla aż do klasy średniej, kiedy przeprowadziłem się do miasta nie daleko granicy z woj. Mazowieckim. Tam dopiero nowi znajomi zaczęli mnie poprawiać, ponieważ często używałam słów lub określeń, których oni nie znali. Najbardziej zdziwiły mnie słowa, których używali wszyscy z mojej okolicy - nytki ( mdłe, dziwne), zautra- (jutro),oczynij/uczynij -(otwórz) oraz mówienie do kogoś zamiast "co u Ciebie "to "co u was "
Nekosensei
A to zaciąganie to " śledzikowanie " lub syczenie bo wydłużamy sss
A ja zaczynam naśladować, potem mimowolnie mówić innymi gwarami i akcentami przebywając w choćby i kilka dni w danym regionie... No chyba, że mówi się gdzieś literackim polskim, wtedy mówię z rodzimym akcentem :)
I to nieśmiertelne podlaskie „dla kogoś/czegoś” zamiast „komuś/czemuś”. Np. „pomóc dla koleżanki” zamiast „pomóc koleżance”.
Zawsze mnie to bawiło, że gdyby tak ktoś z północy wschodniego pogranicza powiedział: "Ukradli dla ciebie rower", to nie wiadomo, czy chodzi o to, że dostanę rower, czy że mi zabrali. :D
Kurczę, muszę się tam kiedyś wybrać, bo strasznie mnie interesują takie odmiany języka polskiego, a o tym przeczytałam dopiero na anonimowych. Aż trudno uwierzyć, że ktoś tak na serio mówi 😉
Kurde, mój mężczyzna tak mówi. A jest z Olsztyna... Umyj dla kota kuwetę, kup dla lampy żarówkę, złożyłem dla mamy życzenia... Jeszcze czasami "jo" zdarza mu się walnąć. Moje uszy krwawią, gdy to słyszę, bo czasami naprawdę nie wiem o co mu chodzi. A upiera się, że mówi poprawnie.
ja z tym spotkałam się dopiero w anglii, sporo jest tu osób, które tak mówią i strasznie mnie to denerwuje, a z rowerem to koleżanka powiedziała mi kiedyś "dla mojego chłopaka ukradli rower" i też rozkminiałam, że jak to tak ktoś ukradł rower i dał jej chłopakowi:D
I tak najbardziej niefortunne moim zdaniem jest używane tam sformułowanie "dla mojej koleżanki umarła mama" zamiast "mojej koleżance umarła mama".
Tylko dla nas, Podlasian to jest normalne :D
Nekosensei Nie, to nie jest normalne. Mieszkam w Białymstoku i tak nie mówię. Pochodzenie nie usprawiedliwia notorycznego popełnienia błędów.
ToTylkoJa90 gwara i różne odmiany języka nie są błędami.
A czy ja piszę o gwarze? Odniosłam się do niepoprawnej gramatycznie konstrukcji.
Odniosłas się do konstrukcji, która jest niepoprawna bo jest używana w pewnym regionie (sama to podkresliłas). Wiec.. Przepraszam czy to nie jest odnoszenie się do gwary; odmiany jezyka; dialektu etc.? Właśnie ludzie, pochodzący z różnych stron Polski różnie mówią, ale nie są to błędy. Albo inaczej błędy, które są wynikiem pochodzenia tak naprawdę błędami nie są :). Powiedz teraz np. goralowi, ze on cale życie popełnia setki błędów dziennie.
Dziekuje! Pozdrawiam z Białegostoku :D
Podpinam się do pozdrowień. 😉
I ja też się podpinam 😊
Ja również się podpinam☺️
I ja :)
Takze sie podpinam
Pozdrawiam wszystkich anonimowych mieszkańców Białegostoku!
Byłam kiedy w Białym u koleżanki i zawsze jak coś opowiadam mówię słowo "ino".Jej tata się jej zapytał co to znaczy. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak ja często używam tego słowa. Jakoś nie zwróciłam uwagi w jaki sposób oni mówią jak dla mnje normalnie.
Podobno lublinianie mają śmieszny akcent, bo śpiewają jak mówią.
To prawda, od roku tu studiuję i też na to zwróciłam uwagę 😉
A mnie tam nie udało się zwrócić uwagi, uważam, że mówię tak samo jak cała reszta polski 😉
Też słyszałam o tym "zaśpiewie" ale sama nigdy go nie słyszałam (i pewnie nie usłyszę, dopóki nie wyprowadzę się na drugi koniec Polski), a jestem strasznie ciekawa jak to brzmi.
Coś podobnego jest z Wielkopolską, region okolic Poznania też zaciąga końcówki i wychodzi takie " taaaak?" (Naturalnie a nie pokaz zdziwienia) 😀
To prawda. "Śpiewają" i "zaciągają". Mieszkam od 10 lat w Lublinie i znajomi z moich rodzinnych stron zwracają uwagę, że zaczęłam zaciągać
Ja nic nie wiem!
@MrsNaddii - to prawda, mieszkam w tych okolicach i też są pewne takie rzeczy, które przeinaczamy, zmieniamy itd
Jestem z Lublina i zawsze mnie to zastanawiało. Wszyscy mówią, że "śpiewamy", a według mnie mówimy normalnie. Przynajmniej biorąc na wzór aktorów i generalnie ludzi pojawiających się w telewizji :D
To chyba zależy, kto dokładnie. Większość Lublinian, których znam, używa wymowy ogólnopolskiej, czyli tej znanej np. z mediów, neutralnej. Starsi ludzie, szczególnie pochodzący z miejscowości leżących jeszcze bardziej na wschód (głównie z uwagi na wpływy kresowe), mówią niekiedy bardziej "śpiewnie", ale nie sądzę, żeby to było typowo lubelskie - już raczej: lubelszczyźniane.
Nie zauważyłam tego 😁
Śledziki z Białegostoku pozdrawiaaają 😁
Mnie z kolei drażni wymawianie słów zakończonych na "-ą" jako "-om" (np. "idom" zamiast "idą").
Wielkopolska pozdrawia!
'O' zamiast 'ą' też brzmi wyjątkowo niezgrabnie 😉
Ślązacy przyłączajo się do pozdrowień!
moja babcia mówi poszlimy zamiat poszliśmy, od około 10 lat mieszkam w Wielkopolsce, a nie mogę się przyzwyczaić do tego i "zaś" xd
Albo też zamiast ą mówią o
Mieszkam trochę wyżej od Białego i nie zdawałam sobie sprawy, że nie poprawnie używam dla aż do klasy średniej, kiedy przeprowadziłem się do miasta nie daleko granicy z woj. Mazowieckim. Tam dopiero nowi znajomi zaczęli mnie poprawiać, ponieważ często używałam słów lub określeń, których oni nie znali. Najbardziej zdziwiły mnie słowa, których używali wszyscy z mojej okolicy - nytki ( mdłe, dziwne), zautra- (jutro),oczynij/uczynij -(otwórz) oraz mówienie do kogoś zamiast "co u Ciebie "to "co u was "
A to zaciąganie to " śledzikowanie " lub syczenie bo wydłużamy sss
Zautra? XD
Dąbrowa Białostocka czy co? :D
Mnie dobija śląskie: "krzyczeć PO kimś", zamiast "krzyczeć na kogoś" oraz "temu" zamiast "dlatego" :D
W Wielkopolsce też trochę zaciągamy (podobno). :)
A ja zaczynam naśladować, potem mimowolnie mówić innymi gwarami i akcentami przebywając w choćby i kilka dni w danym regionie... No chyba, że mówi się gdzieś literackim polskim, wtedy mówię z rodzimym akcentem :)