Pewnego dnia przyjechał do mnie kuzyn wraz z wujostwem. Mieszkałam wtedy pod lasem, sąsiedzi obok mieli niewielkie gospodarstwo. Miedzy moją działką, a ich ziemią biegła piaskowa droga, a tuż przy drodze - po stronie sąsiadów - było sobie spore bajorko gnojówki. Jako, że był to jedyny zbiornik wodny w okolicy większy od kałuży wpadliśmy z kuzynem na szalony pomysł, że spróbujemy łowić w nim ryby.
Niestety kuzyn - w samych rajtuzach i koszulce - potknął się i wpadł cały do tego gnojowego bajora. Wujek, jak go zobaczył, to nie wiedział co zrobić, więc z braku laku zapakował dzieciaka do worka na śmieci, tylko z głową na wierzchu oczywiście. Tak utworzony pakunek włożył do bagażnika w aucie i pojechali do domu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Haha wiem coś na temat gonojowki, miałam kiedyś z rodzeństwem huśtawkę zrobioną nad gnojowką i czasem ktoś "pływał"
cudnie to musiało wyglądać! :D
Kuzyn.rar xDDDD
Miałem pisać o tym wyznanie, ale stwierdziłem, że to bez sensu: tydzień temu pompowałem u gościa szambo: przy pełnej bece, podczas odpinania węża urwałem zawór wylewając 3000l zawartości zbiornika na trawnik (na szczęście część spłynęło później do szamba)... Jako ciekawostkę dodam, że to była moja pierwsza beczka poza domem i od razu wtopa....
Hahaha I co dalej?
Zapomniałem dodać że przed wyjazdem wypompowałem u siebie (wszystko działo), ale okazało się że nie ma powietrza w jednym kole (1 atmosfera to jest nic) i trzeba było na szybko dopompowywać...
A co dalej: nic: spakowałem zawór do ciągnika, przeprosiłem i wróciłem do domu..
hahahaha wujek mistrz !! ;)
miał szczęście, że przeżył - w gnojówce można się bardzo szybko utopić.
Na wsi u wujostwa, gdzie jeździłam za malolata, gnojówka płynęła wzdłuż wydeptanej ścieżki nad rzekę. Wpadłam do niej conajmniej(!) raz na dwa dni, a bywało częściej :(
Wyobraźcie sobie, że zatrzymała was policja i każe wyjąć trójkąt ostrzegawczy z bagażnika :D
A tu nagle policja, "proszę otworzyć bagażnik" :D
Musialbyc w niezlym szoku skoro go nie wykapal u ciebie w domu.