#UbuTD
Mam to od wczesnego dzieciństwa. Choć wtedy nie byłam świadoma co i jak, to już wtedy lubiłam układać sobie w głowie różne historyjki z tym związane.
Na samą myśl o nich, czuję jak zaczyna mi pulsować w wiadomym miejscu, a w brzuchu rozpoczyna się motyli taniec. Uwielbiam oglądać filmiki i zdjęcia o tej tematyce. Wystarczy kilkuminutowy seans i orgazm murowany. Często wchodzę też na różne fora internetowe, oraz blogi, w poszukiwaniu historii o łaskotkach. Uwielbiam wyobrażać sobie te wszystkie scenki, o których czytam. Czuję się wtedy niesamowicie błogo i marzę by kiedyś znaleźć się w takiej sytuacji. Chciałabym kiedyś pomęczyć kogoś w ten sposób, jak i poczuć, jak to jest być ofiarą takich tortur.
Jestem bardzo wrażliwa na dotyk, mam potworne łaskotki, chyba w każdym możliwym miejscu. Wystarczy, że ktoś lekko dotknie mnie w brzuch, czy kolano, a już mnie skręca. Mimo tego, strasznie kręci i ciekawi mnie, jak to jest.
Podnieca mnie też samo słowo "tortura", ponieważ kojarzy mi się głównie z tym.
Niby samemu nie można się połaskotać, jednak by zaspokoić swoje potrzeby, opanowałam tę sztukę do perfekcji. Jak wyżej wspomniałam, zajawkę łaskotkami mam od dzieciństwa. Wtedy też dostałam takiego wielkiego pluszowego niedźwiedzia, którego uwielbiałam i którego mam do tej pory. Gdy kładę się spać, biorę go do łóżka i oddaję się swojej przyjemności. Najzwyczajniej w świecie miziam się nim po gołym ciele, co na prawdę okropnie łaskocze, wywołując u mnie spore podniecenie. Zdarzało mi się także używać znalezionych na zewnątrz piór, czy pędzelków od makijażu.
Często także odgrywam w łóżku scenki, że jest to mój chłopak i wymieniamy się takimi czułościami.
Temat łaskotek jest dla mnie strasznie wstydliwy. Czuję dyskomfort, gdy usłyszę to słowo w towarzystwie kogokolwiek. Mam wrażenie, że wtedy ktoś pozna moją tajemnicę.
Umarłabym ze wstydu, gdyby ktokolwiek dowiedział się o moim dziwactwie. Jestem ciekawa, czy jest choć jedna osoba tutaj, która ma podobnie.
Dla większości ludzi długie łastkotki to tortura i wtedy już nie jest śmiesznie. Chyba nigdy cię ktoś tak długo nie łaskotał.
Dokładnie! Mój byly często mnie długo laskotal i to jest okropne. I nigdy nie rozumiał mojego oburzenia bo "przecież się śmiałaś"
Właśnie dlatego nie powinno się nigdy łaskotać dzieci, bo faktycznie to może być tortura.
Natomiast autorkę podnieca łaskotanie, więc to może być akurat także forma masochizmu i bynajmniej wciąż nie będzie nieprzyjemne.
Twoja parafilia nie jest taką rzadkością, bo ma nawet swoją nazwę: knismolagnia :)
Że też oni muszą zawsze wymyślać jakieś dziwaczne nazwy, zamiast jakichś ładnych - typu łaskotkofilia.
Są konsekwentni: 'philos' po grecku to uwielbienie, więc dodają zazwyczaj to, co jest uwielbiane: 'zoos' - zwierzę (zoofilia), 'pedes' - dziecko (pedofilia), 'dendros' - drzewo (dendrofilia) itd. Prościzna ;)
Mnie tam najbardziej zaciekawił fakt, że wyobrażasz sobie, że pluszowy niedźwiedź to twój chłopak.
BDSM przy tym to delikatne pieszczoty O.O
Ja tak samo mam przy ćwiczeniach na mięśnie brzucha. Kochana! Ty wiesz jaki ja mam kaloryfer?!
No to witam w klubie :) Mam podobnie tylko że ja wolę łaskotać :)
Pluszowy mis z opowiadania? To Ty? :)
Daj na siebie namiar to przyjadę cię wyłaskotać że hoho
Po namyśle stwierdzam, że chciałabym tak mieć. Moj facet często droczy się ze mną właśnie poprzez łaskotki. Jak sobie pomyślę ile orgazmów mogło mnie pominąć.. :D
Szczerze mówiąc to nie wydaje mi się, że masz powód do wstydu. Mnie osobiście podnieca torturowanie przyjemnością partnerki, a wiem, w nie tylko mnie, więc jeżeli mnie by podjarało łaskotanie cię =sprawianie przyjemności to na pewno znalazł by się drugi taki.
Możliwość sprawienia przyjemności kobiecie w ten sposób wydaje się ciekawym i intrygującym przeżyciem ;)