#UXOyc
Pierwszą lekcją był język angielski, łączony z równoległą klasą. Weszłam do sali gdzie siedziało już około 40-stu osób i zajęłam jedyną wolną ławkę, w środkowym rzędzie, mniej więcej w środkowej ławce.
Lekcja przebiegała dość interesująco, ktoś co chwilę podchodził do tablicy i robił zadania. Materiał przerabiałam w poprzedniej szkole więc byłam pewna siebie.
Jedyne co mi przeszkadzało to wysokie ławki i niskie krzesła, sama jestem dość niska i niewygodnie się siedziało. Kiedy lekcja dobiegała końca pani poprosiła mnie o zrobienie przy tablicy następnego przykładu. Ucieszyłam się, bo doskonale znałam odpowiedź. Pewna siebie energicznie wstałam i równie szybko upadłam na podłogę z dużym hukiem. Po drodze zrzuciłam wszystko co było na ławce i przewróciłam krzesło.
Najgorsze było to, że nie mogłam się podnieść, a nikt nie wiedział o co chodzi. Ja ze stresu nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. Jakiś chłopak podbiegł i próbował mnie podnieść, co nie pomagało bo zupełnie nie "czułam" jednej nogi i po raz kolejny osuwałam się na podłogę. Zanim zdążyłam wytłumaczyć i sama dojść do tego co się stało, zbiegli się nauczyciele z pobliskich klas, pielęgniarka i sporo uczniów.
Okazało się, że tak byłam przejęta i skupiona na lekcji, że zupełnie nie poczułam jak ścierpła mi noga. Przez prawie 45 minut siedziałam na niej żeby być wyżej bo ławka była wysoka. Kiedy chciałam wstać zupełnie nie miałam nad nią kontroli i czułam tzw "mrówki". Chciałam wypaść dobrze i udało mi się doprowadzić do tego, że każdy mnie zapamiętał. Szkoda tylko że z tej sytuacji.
Jakbyś podeszła do tablicy i zrobiła dobrze zadanie, to każdy by zapomniał. Wyluzuj. Nie musisz być "popularna" (chyba bez filtra, nie rozumiem tego określenia ani tych, co się tym podniecają jakby to przekładało się na cokolwiek co się naprawdę liczy).
Będziesz się jeszcze z tego śmiać w przyszłości :)