Na moim ostatnim Woodstocku wróciliśmy do namiotu po dość długim koncercie. Dało się zauważyć, że ktoś w nim był i zawzięcie czegoś szukał. Przerażeni sprawdziliśmy cały namiot, ponieważ przed wyjściem (nieodpowiedzialnie) zostawiliśmy na wierzchu ponad 100 zł oraz telefon. Okazało się, że zarówno pieniądze, jak i sprzęt leżały na miejscu. Po dłuższych poszukiwaniach dowiedzieliśmy się, co było ofiarą porwania...
Ktoś ukradł nam banana.
Nie można wykluczyć, że był to po prostu przejaw prześladowania mniejszości (brudasy chciały utrzeć nosa czyściochom lub też - poprzez pozbawienie ich atrybutów czystości - wcielić w swoje szeregi).
Na takich imprezach, w tym wypadku na Woodstocku i tak jest bardzo, bardzo mało przestępstw i i tak jest bardzo bezpiecznie jak na taką ilość ludzi. Także przestępstw na woodzie i tak jest mało. O wiele mniej niż w zwykłym mieście.
bazienka
znajdzcie mi prosze miasto wojewodzkie w ktorym przez tydzien nie zdarzy sie zadne przestepstwo
Niby taki BrudStock sami brudasi.
Ale żeby się ku#wa dopchać do kranów/prysznica to trzeba czekać i czekać!
saddako
Żeby czekać do kranów to chyba naprawdę trzeba mieć pecha. W tym roku byłam tam z 5 razy i zawsze kilka było wolnych. I raz prawie pusto, jakoś w trakcie The Bill. A na prysznice nigdy nie miałam odwagi się wybrać, więc nie wiem jak to wygląda.
Knorrka
Nie mam pecha i za każdym razem jak przechodziłam nawet nie docelowo do kranów wiecznie tam było pełno osób ;)
A prysznice polecam za dyszkę masz odrobinę ''luksusu'' :p
saddako
A to trzeba podejść. Ludzi jest wszędzie sporo, ale wolny kran znaleźć nie jest aż tak ciężko.
Co do luksusu, to chyba jednak szkoda mi tracić na to cenny czas. I poza tym, co z tego, że się już w tej ciepłej wodzie umyję, jak wszędzie kurz i po 10 sekundach i tak będę nim oblepiona :D Zwłaszcza po wyjściu mokrym spod prysznica. Już wolę te kilka dni przeżyć na mokrych chusteczkach i sporadycznych kranach.
Aż mi się przypomniał dialog zasłyszany rano na Woodstocku
"-idziesz myć zęby?
-a po h**, zapaliłam fajki mentolowe, wystarczy"
To te „brudasy” ukradły, żeby inni też się nie myli.
Na moim ostatnim Woodstocku wróciliśmy do namiotu po dość długim koncercie. Dało się zauważyć, że ktoś w nim był i zawzięcie czegoś szukał. Przerażeni sprawdziliśmy cały namiot, ponieważ przed wyjściem (nieodpowiedzialnie) zostawiliśmy na wierzchu ponad 100 zł oraz telefon. Okazało się, że zarówno pieniądze, jak i sprzęt leżały na miejscu. Po dłuższych poszukiwaniach dowiedzieliśmy się, co było ofiarą porwania...
Ktoś ukradł nam banana.
Spoko, z naszego obozu zniknął materac, ręcznik i metalowy kubek 👍
Nie można wykluczyć, że był to po prostu przejaw prześladowania mniejszości (brudasy chciały utrzeć nosa czyściochom lub też - poprzez pozbawienie ich atrybutów czystości - wcielić w swoje szeregi).
Czyli na Woodstocku są złodzieje xD
Woodstock 1:1 stereotypy
Złodzieje są wszędzie.
Na takich imprezach, w tym wypadku na Woodstocku i tak jest bardzo, bardzo mało przestępstw i i tak jest bardzo bezpiecznie jak na taką ilość ludzi. Także przestępstw na woodzie i tak jest mało. O wiele mniej niż w zwykłym mieście.
znajdzcie mi prosze miasto wojewodzkie w ktorym przez tydzien nie zdarzy sie zadne przestepstwo
Niby taki BrudStock sami brudasi.
Ale żeby się ku#wa dopchać do kranów/prysznica to trzeba czekać i czekać!
Żeby czekać do kranów to chyba naprawdę trzeba mieć pecha. W tym roku byłam tam z 5 razy i zawsze kilka było wolnych. I raz prawie pusto, jakoś w trakcie The Bill. A na prysznice nigdy nie miałam odwagi się wybrać, więc nie wiem jak to wygląda.
Nie mam pecha i za każdym razem jak przechodziłam nawet nie docelowo do kranów wiecznie tam było pełno osób ;)
A prysznice polecam za dyszkę masz odrobinę ''luksusu'' :p
A to trzeba podejść. Ludzi jest wszędzie sporo, ale wolny kran znaleźć nie jest aż tak ciężko.
Co do luksusu, to chyba jednak szkoda mi tracić na to cenny czas. I poza tym, co z tego, że się już w tej ciepłej wodzie umyję, jak wszędzie kurz i po 10 sekundach i tak będę nim oblepiona :D Zwłaszcza po wyjściu mokrym spod prysznica. Już wolę te kilka dni przeżyć na mokrych chusteczkach i sporadycznych kranach.
Bo na Woodstocku trzeba mieć bałagan w namiocie tak w sumie. Jak jest porządek to logiczne że łatwiej okraść c:
Czyścioszki
brudasy i złodzieje! - oczywiście żart jakby kto nie załapał :)