#UUWcU
Kasia wyznanie napisała kilka dni przez badaniami kontrolnymi (każda osoba, która pokonała raka musi być kontrolowana przez następne 5 lat). Wcześniej kiepsko się czuła. Mdłości, złe samopoczucie, silny ból głowy. Nie przywiązywaliśmy do tego dużej wagi. Stres, pogoda - to pewnie o to chodziło.
Nadszedł dzień badań, czekaliśmy na wynik. Wkrótce zadzwonił jej lekarz i kazał szybko przyjechać. Później były tylko łzy... Wznowa raka kości, który zdążył dać przerzuty do płuc (wznowa szybciej się rozwija i jest bardziej odporna na leczenie). Rokowania bardzo złe. Szok, płacz, złość. Jednak nie poddaliśmy się. Będziemy walczyć razem!
Kasia została przyjęta na oddział. Pierwszą chemię zniosła całkiem nieźle. Ciągle przy niej byłem, mimo że wspomnienia szpitala bolały bardzo.
Po drugim cyklu chemii Kasia czuła się coraz gorzej. Trafiła na intensywną terapię - chemia nic nie pomogła, pojawił się przerzut w mózgu.
Lekarze zrobili co mogli. Mimo całkowitego paraliżu jej stan był stabilny. Szybko mogło się jednak wszystko zmienić. Rodzina załatwiła jej hospicjum domowe, aby mogła w nim spędzić ostatni czas (każdy był świadomy, że nie ma szans na wyleczenie. Była podawana morfina). Moja cudowna bohaterka walczyła jeszcze przez miesiąc. W dniu, jak się później okazało, jej śmierci, postanowiłem się jej oświadczyć. Uśmiechnęła się mimo paraliżu, z oczu poleciały zły. Przytuliłem ją bardzo mocno. Po godzinie zmarła. Odchodziła w spokoju, bez bólu i wśród najbliższych.
Kocham moją bohaterkę, moje słoneczko... Te 10 lat razem były najlepszą rzeczą, jaką mnie spotkała. Do zobaczenia, Kasieńko...
Pierwsze wyznanie po którym mam łzy w oczach
Dokładnie
wiele było już wzruszajacych wyznań, ale to faktycznie jest wyjątkowe. Popłakałam się jak małe dziecko,
Ojj też sie popłakałam.. :(
ja rozwniez bo w ciagu kilki miesiecy tyle moze sie zmienic 8 misiecy temu pisala o milosci o tym ze walcza, a teraz juz nie ma tej osoby . Chociaz ciesze sie ze autor mogl spotkac milosc swojego zycia i mial okazje spedzic z nią 10 lat :,)
Ja też
Czyli ja jestem wredną suką -_-
Bardzo mi przykro... Kasia na pewno czuwa nad Tobą! Bądź dzielny i nigdy się nie poddawaj! Tam na górze wszyscy się kiedyś spotkamy :)
Roy: "Wygląda na to, że zaczyna padać.."
Riza: "Nie, nie sądzę.."
Roy: "...Nie, leje jak z cebra" *zaczyna płakać*
To ja w tym momencie ;_;
Wydaje mi się, że to wyznanie jest nieprawdziwe. Badania kontrolne przez 5 lat - w wyznaniu Kasi minęło 10 lat od jej choroby. Pierwsza z brzegu nieścisłośc.
Może to była druga kontrola już?
Choroba została wykryta 10 lat temu... a chorowała dluzej - jak sama napisała przez ostatnie 1,5 roku była gościem w szpitalu czyli dopiero od tamtej pory liczy sie to 5 lat badań kontrolnych.
No się wzięłam i popłakałam...
Mam wrażenie, że jesteś kompletnie obcą osoba, która przeczytała tamto wyznanie i postanowiła ułożyć swoją historię :/
Szczerze? Też mam takie wrażenie. Opisane bardzo chałupniczo, bez osobowo. Jeśli tak nie jest to bardzo przepraszam. Takie są jednak moje odczucia.
Oby tak bylo, ze to wymyslona historia...
Jakie życie jest niesprawiedliwe. Niewinne dziecko spędziło całe swoje dzieciństwo walcząc z tą paskudną chorobą, a teraz odeszła w tak młodym wieku. Dzięki tobie była szczęśliwa i napewno nad tobą czuwa. Trzymaj sie!
Trzymaj się
Smutno :( Aż mam łzy w oczach.
Dobrze, że ją wspierałeś i byłeś przy niej do końca. Na pewno Ona będzie czuwać nad Tobą z góry :) Trzymaj się.
mam ciarki aż , strasznie mi przykro :( najsmutniejsze wyznanie
:(