#UTJOi
Przechodziliśmy obok kolorowych straganów, gdzie lizaki aż krzyczały, żeby je przylepić do języka. Poprosiłam grzecznie rodziców o kilka ''na później''. Mama tłumacząc się brakiem pieniędzy, odmówiła mi. Przypominając sobie o pieniążku w kieszeni, wpadłam na chytry plan, że wykorzystam go później na słodkości.
Mija msza, ksiądz z tacą tańczy sambę między wiernymi. Zaraz ja - aniołek w białej sukience - mam wrzucić ofiarę. Jednak gdy podszedł do nas ja... chwyciłam w te pędy cały kosz, logicznie kalkulując - było tam więcej hajsu, czyli więcej lizaków - i wyleciałam z kościoła prosto do straganów. Mama za mną, tata za mną, ksiądz za nami...
I co z tym lizakiem?
Też biegał
Lizaka dostał ministrant po mszy.
Ksiądz przerwał mszę i też wybiegł? 🤣🤣🤣🤣
W większych kościołach jest kilku księży. Inny ksiądz zbierał na tacę, a inny prowadził mszę. Wybiegł ten od zbierania, a msza trwała dalej. Proste
Głupie dziecko.