#US5xk

Od 4 roku życia mieszkam z dziadkami. Mój młodszy brat miał wtedy 2 lata. Teraz oboje już studiujemy. Każdy od zawsze myśli: biedne dzieci, zapewne umarli im rodzice, albo źle się powodziło, więc na pewno wyjechali do pracy za granicę, żeby zapewnić dzieciom dobry byt. Nic bardziej mylnego.

Urodziłam się, jak rodzice mieli 20 lat - niby nie tak wcześnie, ale też nie tak późno. Nie byli na to przygotowani. Potem urodził się mój brat, a oni chwilę później się rozwiedli. Sąd orzekł miejsce zamieszkania dzieci przy ojcu. Mieszkaliśmy u dziadków najpierw razem z ojcem, później ojciec poznał kobietę i zamieszkali we dwójkę w jego mieszkaniu. Mama też kogoś miała.

Najpierw było fajnie: co drugi weekend rodzice zabierali nas do kina, na lody, do parku, zoo, cyrku, na wakacje za granicę. Jednak nie było ich przy nas na co dzień, pieczę nad nami sprawowała babcia. Ojciec pojawiał się co jakiś czas, żeby sprawdzić nasze lekcje - jak w zeszycie było chociaż jedno skreślenie, to musiałam przepisywać wszystko od nowa. Tak samo z grą na skrzypcach: jako 7-latka grałam tak długo, aż zagrałam wszystkie piosenki bezbłędnie, czasem zajmowało to 3h (teraz już nie gram na skrzypcach, nie znoszę tego...).

W międzyczasie mamie urodziła się córka - młodsza ode mnie o 10 lat. Dwa lata później ojcu urodził się syn. W tym czasie razem z bratem byliśmy już coraz starsi - woleliśmy wyjechać na kolonie, w weekend iść do koleżanki, zamiast spędzać czas z rodzicami. Nasze kontakty stały się coraz rzadsze.

Na chwilę obecną ojca nie widziałam już rok, z matką miałam kontakt 1,5 miesiąca temu, jak miałam problemy z ubezpieczeniem zdrowotnym. Miała oddzwonić. Nie oddzwoniła do tego czasu.

Nie jestem w stanie zrozumieć ich postępowania. Sama nie mam dzieci, jednak nie wyobrażam sobie zostawić ich tak po prostu i założyć inną, nową, szczęśliwą rodzinę. Nawet nie dokładają się dziadkom do naszego utrzymania, mimo że w tym roku przechodzą na emeryturę. Oboje rodzice mają wykształcenie wyższe, własne mieszkania, całkiem nieźle zarabiają, jednak pozbyli się dwóch małych problemów: 4-letniej córki i 2-letniego syna.

Jesteśmy bardzo wdzięczni dziadkom za wychowywanie nas. To oni pomagali nam odrabiać lekcje, oni wiedzą, co lubimy jeść, jaki jest nas ulubiony kolor, znają naszych przyjaciół, widzieli nasze uśmiechy i łzy, chodzili na wywiadówki, byli przy nas podczas pierwszych rozterek miłosnych, to oni przywozili nas pijanych z imprez, oni piorą nam gacie. To oni w wieku 40 lat poświęcili swoją drugą młodość, by znów wejść w pieluchy. To dziadkowie odbierają sobie wszystko, żeby tylko było nam dobrze. To ich traktujemy jak prawdziwych rodziców.
nictozeniema Odpowiedz

Od rodziców się Wam należą alimenty do26 roku życia bodajże. Powinniście o nie wystąpić ze względu na dziadków i upewnić się, że żadne z rodziców nie przygarnęło na Was 500+. Plus pogadajcie z dziadkami o kwestiach majątkowych, bo w tej chwili rodzic dziedziczy po dziadkach i możecie zostać z niczym z dnia na dzień jak dziadkom coś się stanie.

Dita64

500+ im raczej nie przysługuje, bo Autorka mówiła o studiach. Ale z całą resztą, jak najbardziej się zgadzam

nictozeniema

Dita:
500+ jest od 2016. Skoro oboje są na studiach to ona jest max na 5 (ewentualnie 6 medycyny ale mniejsza szansa na to, zostańmy przy 5), więc on jest max 3 rok. Czyli jest szansa, że któryś rodzic przytulił na kilka miesięcy 500+ na syna jak był on w szkole średniej i mógł wydać na swoje dziecko, bo się przecież nie dokładali. Dlatego mówię: należy to sprawdzić, bo kasę na starsze dziecko mogli przytulić i wydawać na młodsze z nowego związku. I jeśli tak było tym bardziej beż żalu iść do sądu i domagać się alimentów, tych zaległych też i zwrotu tych pobranych 500+ z odsetkami.

hyde989

Alimenty od rodziców nie są do 26 roku życia. Alimenty z funduszu alimentacyjnego należą się do 25 roku życia, zniżki studenckie do 26 roku, a alimenty - jeśli płacą je rodzice nie mają granicy wieku. Alimenty należą się dziecku dopóki nie jest ono się w stanie usamodzielnić i ma ku temu powód. Czyli dziecko może sobie np. studiować, a zaraz przed końcem studiów złamać nogę, rozchorować się poważnie i np. może mieć możliwość podjęcia pracy dopiero mając 28 lat i rodzice mają obowiązek na to dziecko do tego momentu łożyć.

Wazaa Odpowiedz

hmmm.... trochę prostej matematyki:
rodzice mieli po 20 lat, gdy się urodziłaś. Gdy miałaś 4 lata, twoi dziadkowie mieli 40? Czyli Twoja babcia urodziła, mając lat 16?

Zakładając, że to prawda, to może nie zdołali przekazać wzorców dziecku, a lawina spadła na Cibie? Może dziadkowie właśnie w wieku 40 lat dojrzeli do opieki nad dzieckiem?

Mamadwoch

Wydaje mi się, że ktoś mógł użyć takiego skrótu, nie liczył dokładnie, że babcia miała, np. 44 lata, tylko napisał 40 lat. Ja też czasami zaokrąglam wiek do pełniejszych lat.
Tobie autorko bardzo współczuję. Też nie jestem w stanie zrozumieć takiego zachowania. Chociaż niestety takie sytuacje zdarzają się często, że jedna strona rozwodząc się z partnerem rozwodzi się też z dziećmi, co dla mnie jest nieakceptowalne. Nie wiem też jak takie osoby znajdują sobie innego partnera/partnerkę, bo ja gdybym poznała takiego człowieka to pomyślałabym, że jest bez serca, skoro nie ma go nawet dla własnych dzieci.

arturek559998 Odpowiedz

Cześć, jestem w podobnej sytuacji.
Mam ogromny żal do rodziców nawet nie dlatego że mnie zostawili u dziadków bo pewnie g*wno by ze mnie było ale dlatego że nie zgodzili się aby dziadkowie zostali moją rodziną zastępczą. Mieliby dodatkowe środki na wychowanie mnie a ja miałbym po 18stce lepszy start :x

arturek559998 Odpowiedz

asdassadafgwq q q

Dodaj anonimowe wyznanie