Mam nerwice. W momentach krytycznego zdenerwowania robię sobie krzywdę, np uderzam głową w ścianę lub uderzam się z otwartej w twarz. Ostatnio uderzyłam się tak mocno, że uszkodziłam sobie staw żuchwy.
Chryste, robiłam sobie to samo, regularnie. Dzisiaj po leczeniu farmakologicznym już nawet nie umiem przywołać w sobie tych uczuć, które kazały mi to robić. Nie chce żeby mnie odebrano źle ale z doświadczeni wiem, że w takim stanie odpowiednie leki to jedyna efektywna pomoc.
Brakuje mi: „mam stwierdzoną nerwicę, jestem w trakcie leczenia. W momentach...”. Po czymś takim bym napisała „trzymam kciuki za dalsze leczenie!” a teraz się zastanawiam czy jest w ogóle jakieś leczenie. Bo wiesz, że powinno być, prawda?
Mam podobnie. Podczas stanów lękowych sięgam po większy kamień, którym rozwalam później rękę, ewentualnie drapię ją do krwi. Do tej pory żadne leki i terapia nie pomogły a ciało wygląda coraz gorzej.
W krytycznych momentach jedynie bardzo pragnę zrobić sobie krzywdę, najczęściej myślę o rozbiciu głowy o ścianę lub o wbiciu się w szklaną powierzchnie. Zastanawia mnie czy to normalne czy nie do końca.
JiminChimChim
Zgadnij.
Podpowiedź Ci. Normalną reakcją w krytycznych momentach jest wzięcie parę wdechów, zwolnienie siebie i potem ogarnianie tej sytuacji. Ewentualnie czasem jeszcze ludzie krzyczą, lub płaczą. Ale nie ma agresji, ani autoagresji.
Dragomir
Ależ to całkiem normalne. Wszyscy tak robią, serio. Zacznij od palenia łbem o ścianę, po kilku razach powinno wskoczyć na swoje miejsce to wtedy nie będziesz pytać co jest normalne.
choinkowa
Dragomir, ależ po co w tobie tyle jadu?
Możesz być z siebie zadowolony, zabolały mnie twoje słowa.
Dragomir
Jakiego jadu? To adekwatna odpowiedź na Twoje pytanie, czy to jest normalne. Sama widzisz że coś jest nie tak, ale jak każdy człowiek z problemami natury psychicznej szukasz problemów w innych, nie w sobie. Nie, to nie we mnie jest problem. To Ty go masz, ja tylko nieco sarkastycznie się do niego odniosłem.
choinkowa
Spokojnie, nie próbuje szukać w tobie problemów. Chciałam się tylko dowiedzieć czy ktoś też reaguje tak jak ja. Mam tak od kiedy pamietam, wiec nigdy nie myślałam o tym jako czymś nienormalnym.
Dragomir
Ej, teraz to mi jest Cię szkoda, tak po ludzku. Nie gniewaj się, nie chciałem być zbyt szorstki. Tak naprawdę mam w sobie dużo cierpliwości i dobra, choć nie zawsze tak to wygląda ;) nie, to nie jest normalne, oznacza problem z radzeniem sobie z emocjami, i jakoś się nad tym pracuje tylko to nie moja branża, więc nie pomogę. Coś z psychologią, psychoterapią, ale co z czym to naprawdę nie wiem. Mam nadzieję że wyjdziesz z tego, tylko musisz zwrócić się o pomoc do kogoś konkretnie. Pozdrawiam serdecznie. Nie chowaj urazy. Jeśli Cię uraziłem, to przepraszam, nie mam problemu z użyciem tego słowa kiedy trzeba.
choinkowa
Nie gniewam;) Zdaje sobie sprawę ze mam pewne problemy i chce z nimi walczyć także dziękuję.
Dragomir
Naprawdę trzymam kciuki ;) pozdrawiam prawie świątecznie, a Twój nick akurat nastraja :)
choinkowa
Również pozdrawiam! Mimo że do świąt faktycznie daleko, życzę Ci wszystkiego najlepszego i jak najlepszej atmosfery🎄
Też tak robiłam kiedyś często..Byłaś z tym u psychologa? Może by ci pomógł..przebadaj się też koniecznie na tle tarczycy. Ja myślałam przez kilka lat że mam nerwice i depresje, ale w końcu zdecydowałam się zrobić badania z krwi i sie okazało że mam niedoczynność tarczycy, niby początki Hashimoto. Odkąd biorę leki, stopniowo zaczynam sie uspokajać, czuje sie bardziej żywo, normalnie ^^
Ja ze stresu drapię się do krwi, obgryzam/ odrywam skórę z dłoni, a ostatnio zaczęłam się bić. Pierwszy raz się uderzyłam z otwartej dłoni przy znajomej, nie wiem kto był bardziej zaskoczony - ona czy ja, bo zrobiłam to bez żadnej świadomości.
Ej a jak ja ugniatałam sobie nos żeby doprowadzić go do zmniejszenia a w konsekwencji się zwiększył to jest samookaleczenie? Pytam bo sama nie jestem w stanie zrozumieć
Chryste, robiłam sobie to samo, regularnie. Dzisiaj po leczeniu farmakologicznym już nawet nie umiem przywołać w sobie tych uczuć, które kazały mi to robić. Nie chce żeby mnie odebrano źle ale z doświadczeni wiem, że w takim stanie odpowiednie leki to jedyna efektywna pomoc.
Brakuje mi: „mam stwierdzoną nerwicę, jestem w trakcie leczenia. W momentach...”. Po czymś takim bym napisała „trzymam kciuki za dalsze leczenie!” a teraz się zastanawiam czy jest w ogóle jakieś leczenie. Bo wiesz, że powinno być, prawda?
Ja kiedyś złamałam 2 palce, waląc pięścią w ścianę. Dla ciekawych: ściana cała.
Mam podobnie. Podczas stanów lękowych sięgam po większy kamień, którym rozwalam później rękę, ewentualnie drapię ją do krwi. Do tej pory żadne leki i terapia nie pomogły a ciało wygląda coraz gorzej.
A zmiana lekarza? Szkoda Ciebie.
W krytycznych momentach jedynie bardzo pragnę zrobić sobie krzywdę, najczęściej myślę o rozbiciu głowy o ścianę lub o wbiciu się w szklaną powierzchnie. Zastanawia mnie czy to normalne czy nie do końca.
Zgadnij.
Podpowiedź Ci. Normalną reakcją w krytycznych momentach jest wzięcie parę wdechów, zwolnienie siebie i potem ogarnianie tej sytuacji. Ewentualnie czasem jeszcze ludzie krzyczą, lub płaczą. Ale nie ma agresji, ani autoagresji.
Ależ to całkiem normalne. Wszyscy tak robią, serio. Zacznij od palenia łbem o ścianę, po kilku razach powinno wskoczyć na swoje miejsce to wtedy nie będziesz pytać co jest normalne.
Dragomir, ależ po co w tobie tyle jadu?
Możesz być z siebie zadowolony, zabolały mnie twoje słowa.
Jakiego jadu? To adekwatna odpowiedź na Twoje pytanie, czy to jest normalne. Sama widzisz że coś jest nie tak, ale jak każdy człowiek z problemami natury psychicznej szukasz problemów w innych, nie w sobie. Nie, to nie we mnie jest problem. To Ty go masz, ja tylko nieco sarkastycznie się do niego odniosłem.
Spokojnie, nie próbuje szukać w tobie problemów. Chciałam się tylko dowiedzieć czy ktoś też reaguje tak jak ja. Mam tak od kiedy pamietam, wiec nigdy nie myślałam o tym jako czymś nienormalnym.
Ej, teraz to mi jest Cię szkoda, tak po ludzku. Nie gniewaj się, nie chciałem być zbyt szorstki. Tak naprawdę mam w sobie dużo cierpliwości i dobra, choć nie zawsze tak to wygląda ;) nie, to nie jest normalne, oznacza problem z radzeniem sobie z emocjami, i jakoś się nad tym pracuje tylko to nie moja branża, więc nie pomogę. Coś z psychologią, psychoterapią, ale co z czym to naprawdę nie wiem. Mam nadzieję że wyjdziesz z tego, tylko musisz zwrócić się o pomoc do kogoś konkretnie. Pozdrawiam serdecznie. Nie chowaj urazy. Jeśli Cię uraziłem, to przepraszam, nie mam problemu z użyciem tego słowa kiedy trzeba.
Nie gniewam;) Zdaje sobie sprawę ze mam pewne problemy i chce z nimi walczyć także dziękuję.
Naprawdę trzymam kciuki ;) pozdrawiam prawie świątecznie, a Twój nick akurat nastraja :)
Również pozdrawiam! Mimo że do świąt faktycznie daleko, życzę Ci wszystkiego najlepszego i jak najlepszej atmosfery🎄
Miesiąc to nie tak długo wcale...
Ja się ciełam i drapałam. Gdziekolwiek. Tylko że skoro wiesz że masz problem to pomoże lekarz. Trzymam kciuki. Nie krzywdź się bo nie warto :*
Też tak robiłam kiedyś często..Byłaś z tym u psychologa? Może by ci pomógł..przebadaj się też koniecznie na tle tarczycy. Ja myślałam przez kilka lat że mam nerwice i depresje, ale w końcu zdecydowałam się zrobić badania z krwi i sie okazało że mam niedoczynność tarczycy, niby początki Hashimoto. Odkąd biorę leki, stopniowo zaczynam sie uspokajać, czuje sie bardziej żywo, normalnie ^^
Skoro dalej tak robisz, to za słabo widocznie. Spróbuj mocniej.
Ja ze stresu drapię się do krwi, obgryzam/ odrywam skórę z dłoni, a ostatnio zaczęłam się bić. Pierwszy raz się uderzyłam z otwartej dłoni przy znajomej, nie wiem kto był bardziej zaskoczony - ona czy ja, bo zrobiłam to bez żadnej świadomości.
Ej a jak ja ugniatałam sobie nos żeby doprowadzić go do zmniejszenia a w konsekwencji się zwiększył to jest samookaleczenie? Pytam bo sama nie jestem w stanie zrozumieć
Uformowałaś krogulca :)))