Spotkałem w knajpie dawną znajomą ze szkoły. Wszystko działo się w miłej atmosferze, zwierzyła mi się, że nie realizuje się w swojej pracy i marzy o karierze politycznej. Po chwili zapytała mnie, na kogo głosowałem. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem "na nikogo" i wyjaśniłem, że miałem straszne problemy z przeniesieniem się do innego okręgu wyborczego. Nagle atmosfera zrobiła się gęsta. Dziewczyna zerwała się na równe nogi, zaczęła wyzywać mnie od zdrajców narodu i oblała piwem. Z knajpy wyszedłem w akompaniamencie jej krzyków i wyzwisk.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie politykujemy na Anonimowych. Kto chodzi, kto nie chodzi, kto głosuje na tego, kto na innego zostawmy dla siebie, nawet jeśli to mała pierdoła.
Nikt tu nie politykuje, w wyznaniu nie padła nazwa ani jednej partii. Po prostu ktoś kogoś zgnoił przez to, że ta druga osoba nie zagłosowała.
Po za tym chodzenie na wybory powinno być obowiązkiem choćby patriotycznym. Dobrze, ze nie dotykają nas żadne wojny ani komunizm, wiec w tych czasach spokoju to jest nasz patriotyzm
Po za tym chodzenie na wybory powinno być traktowane jako przywilej. Dobrze, ze nie dotykają nas żadne wojny ani komunizm, jeśli głosować będą tylko osoby, czujące się ku temu kompetentne, czasyy spokoju potrwają dalej.
Właśnie że mamy nadal rządy pookrągłostołowe, na zasadzie my nie ruszamy was, wy nie ruszacie nas. Niestety, komunizm się nie skończył.
ej, ale wy wiecie, ze on nie zaglosowal, nie dlatego, ze nie chcial, a nie mogl, bo mial problem ze zmiana miejsca glosowania?
Ja w tym wyznaniu nie widzę żadnej agitacji politycznej
Dziwna ta znajoma :v
Jeśli ona wejdzie do polityki to wyznanie nie będzie już anonimowe, z takim charakterem pewnie szybko ją rozpoznamy.
Wyznanie wydaje mi się zmyślone, albo mocno naciągnięte.
Wszyscy się kłócą na kogo głosują czy na prawicę czy na lewicę a ja nie jestem ani lewa noga ani prawa tylko to co pośrodku.
Niezrównoważona ta twoja znajoma.
I co?
Bardzo dobra z niej polityczka, nie uznaję, że ktoś może mieć odmienne poglądy jak ona, każdy kto nie popiera jedynej słusznej partii (nawet jak nie popiera żadnej partii) jest wrogiem, jednocześnie nie potrafiąc używając merytorycznych argumentów zachęcić do głosowania na popieraną przez siebie partię. - Zupełnie jak politycy przekrzykujący się w mediach, dla których jedynym argumentem jest wytykanie jacy ich przeciwnicy polityczni są źli, nie potrafiąc nawet przedstawić programu swojej partii.
Bo kolego nie wiedziałeś, że o religii i polityce się nie rozmawia? :-)
Wyjebalo jej korki