Zacznijmy od tego, że w Grecji, po skorzystaniu z toalety, papier wrzuca się do kubła, a nie do muszli klozetowej, ponieważ rury są tam bardzo wąskie i papier mógłby je zatkać. Dlatego jako mała dziewczynka, po powrocie z Grecji, już z przyzwyczajenia wyrzucałam papier do kosza. Nie tylko u siebie w domu, ale również u dziadków czy wujostwa. W końcu każdy ma kosz na śmieci w łazience. Wydawało mi się po prostu, że jeśli będę wrzucać papier do muszli w Polsce, to on może dopłynąć do Grecji i zatkać komuś rury.
Ogólnie byłam bardzo dumna ze swojej przezorności, aż pewnego dnia, przy którejś wizycie z kolei, podeszła do mnie babcia i zapytała, dlaczego wrzucam obsrany papier do jej kosza na pranie. Okazało się, że jednak nie każdy ma kosz na śmieci w łazience, a przeze mnie babcia musiała spierać z ubrań też kupę :/
Dodaj anonimowe wyznanie
Biedna babcia :/ :D
to ja nie wiem jak musi śmierdzieć w toaletach w Grecji :V
nie śmierdzi ;p
Śmierdzi jak się właśnie rura zatka. Capi okropnie, nie polecam :/
Wrzucam papier do kosza i nie uważam, że śmierdzi. Nigdy nic nie czułam.
Jak byłem w Grecji to nie śmierdziało (chociaż tam gdzie byłem to normalne rury były ale jak wychodziło się na miasto to nie koniecznie) to w barach etc używali dużej ilości pachnidełek takim namiarze że niedobrze się robiło :-:
W Rosji jest identycznie , tylko tam naprawde smierdzi
byłam ostatnio w Grecji i nie śmierdzi, w każdym razie nie bardziej niż w polskich toaletach :D tam po prostu częściej wywalają śmieci z koszy w łazience, więc nie czuć tego za bardzo ;)
Co wy wiecie o śmierdzących toaletach, pojedźcie na Białoruś.... Wytrwanie więcej niż kilka minut w WC po ich stronie graniczy z cudem. :/
Nie wiem, co jest gorsze: to, że czytam o śmierdzących toaletach, czy to, że podczas czytania jem kanapkę...
A pierwsze przykazanie anonimowych mówi: Nie jedz, gdy czytasz anonimowe!
No cóż...
Popracujcie w ToiToi na takim Woodstocku to porozmawiamy :^)
Byłam w takiej toalecie, gdzie należało wrzucać do kosza (na Litwie) i śmierdziało.
Ale fakt, że tam w normalnych publicznych toaletach zazwyczaj też nie jest zbyt czysto.
Ja tak nabałaganiłam u mojej babci... pojechaliśmy kiedyś na kilka dni do dziadków. Pierwszego dnia toaleta się zaczęła zapychać i było powiedziane, że nie wolno wrzucać tam papieru. Jakiś czas nie chodziłam do toalety, no bo co ja zrobię z papierem? W końcu musiałam tam pójść nie było opcji, że nie. Tylko co z tym papierem? Zaczęłam go wrzucać za pralkę... W dniu wyjazdu babcia odkryła całkiem sporo obesranego papieru, nakrzyczała na mnie, posprzątała i zapytała skąd ten pomysł. No, bo kibelek zepsuty to co miałam zrobić! Kibelek był naprawiony tego samego dnia w którym się popsuł. Tylko nikt mi o tym nie powiedział.
Wspolczuje greckim sprzataczom, bo musza codziennie wynosic worki pelne kupy
Też nie mam kosza w łazience.
A właśnie miałam pisać, że nie wszyscy mają kosz na śmieci w łazience 😂
W Azji maja to samo. Ale i tak wrzucam do kibla. Jakos tak nie moge sie przemoc... :(
Mieszkałam w Grecji, papier wrzucałam do kibelka i nigdy nic nie zapchało. Miałam farta :)
Ps. Nie śmierdzi w greckich kiblach!
A ja w Grecji oszukiwałam i wyrzucalam papier do toalety :) znaczy raz, bo nie umiem robić poza domem :D
W Chinach też tak jest, tylko tam są jeszcze te cudowne toalety na "Małysza" ;)