#U18A7
Wypaliłam papierosa. Potem postanowiłam zapalić jeszcze jednego i zadzwonić do męża. Wyciągam telefon z kieszeni, a ten rozładowany i się wyłączył. Przy okazji zorientowałam się, że mam przy sobie klucze od domu, ale 15 minut to nie tak długo, więc poczekam. Nie mam pojęcia ile czasu minęło, ale po tym jak zaczęły mnie boleć palce stóp z zimna, stwierdziłam, że ostatnia minuta, papieros i skaczę z balkonu.
Pomimo tego, że mieszkamy na parterze bałam się skoczyć, bo byłam tylko w kapciach, a wszystko było oblodzone. Wyobrażając sobie mój skok za każdym razem widziałam się na dole połamaną. Przez cały czas nasłuchiwałam czy córeczka nie płacze, bardzo się o nią bałam. Przecież była bez opieki. Gdyby nie ona, to zostałabym na balkonie.
Skoczyłam... Nic mi się nie stało, w kapciach po kolana w śniegu pobiegłam do domu gdzie maleństwo sobie słodko spało. Po dosłownie minucie wszedł mój mąż, byłam tak wściekła, że nie mogłam na niego patrzeć i nie odzywałam się przez tydzień.
Dziś nie palę ale to nie dzięki temu, że spędziłam godzinę na balkonie, tylko dzięki drugiej ciąży. :)
Jest ciąża to chyba się jednak z mężem pogodziła ?
Może zrobiła na złość mężowi i z kimś innym ma dziecko :)
Tak @mironmiron.
Mąż zamknął mnie na balkonie, więc na złość zrobię sobie dziecko z innym ?
Ludzie troche luzu po co minusować od razu ten komentarz o ciąży z innym? :D to było dla żartu a tu od razu tak z grubej rury go ciśniecie
Dołączam się do pytania. Po przeczytaniu tylu anonimowych dalej nie macie poczucia humoru?
Mają mają, ale lubią minusować bez powodu. Myślę, że duża część osób tutaj nawet nie czyta komentarzy, tylko minusuje tam, gdzie już jest minus - i odwrotnie, daje plusy tam gdzie jest ich najwięcej. ;)
Tak, pogodziłam się z mężem po tygodniu, tak porządnie wieczorem ? oczywiście mimo focha obiady były ?
Mój brat jak miał trzy lata zamknął kiedyś mamę na balkonie. Mama była z nim sama, mieszkamy w bloku na 9 piętrze, do balkonu sąsiada z boku daleko, telefonu mama przy sobie nie miała. To dopiero był strach. Okazało się, że mama poszła wieszać pranie, młody oglądał bajkę, jak zobaczył, że mama jest na balkonie, ubzdurała mu sie zabawa w "zamknę mamusię i pośmieję się jak woła mnie, prosi grozi i nawet zaczyna płakać, żebym otworzył" :D Na szczęście brat dał się przekupić czekoladą, bo inaczej byłoby krucho. Potem dostał klapsa i już wiedział, żeby nigdy się z nikim tak nie bawić.
Trzyletni chłopiec zamknął drzwi balkonowe? ????Na jakiej wysokości mieliście klamkę? ?
to u mnie podobnie, brat cioteczny jak był mały zamknął swoją mamę na balkonie, ciocia próbowała mu pokazać jak otworzyć drzwi itp, ale nie umiał i biedny się popłakał tylko z tego wszystkiego, ciocia zmuszona była do schodzenia na dół po rynnie z drugiego piętra ?
Klamka jest i teraz tuż pod "cycem" :D mam 160cm. Więc co to za wyczyn dla dziecka
Ja bym rozwalił drzwi, jakby nie chciał mnie wpuścić.
Spróbuj rozbić szybę, jak dziecko stoi po drugiej stronie w odległości metra i uważa, że twoje prośby o odsunięcie się za strasznie zabawne :P
A teraz czekamy na obrońcę dzieci bo klaps to zuo i nie wolno :P
Mnie syn tak zamknął kiedyś, i to nawet nie złośliwie - zakojarzył, że naciśnięcie klamki w dół = otwarcie drzwi, nie wiedział, że ta klamka działa inaczej... O 6 rano, w trakcie potwornej późnojesiennej ulewy, w piżamce i szlafroku. W domu była jeszcze moja matka, która słodko przespała walenie w drzwi.
O 7 rano na parking zajechał znajomy [właśnie skończył pracę]. Na moją prośbę by zaczął dobijać się w drzwi wejściowe i pomógł mi się wydostać z tego ***** balkonu prawie się chłopak popłakał ze śmiechu. Na szczęście na jego pukanie pies się rozdarł [moje wysiłki Kudłata obserwowała merdając ogonem - w końcu to PAŃCIA], po 15 minutach matka nie wytrzymała i zwlekła się z wyrka. Jak już się wspólnie wyrechotali to zostałam uwolniona z mojego więzienia.
cane Co robiłaś o 6 rano na balkonie?
Polianna zażywałam świeżego powietrza ;)...
Przypominam, że dla matki małe dziecka [Młody miał wtedy 2 latka] jest to już prawie południe.... Zwłaszcza jak ukochane dziecięcie wstaje o 4 nad ranem. Uprzedzając kolejne pytania - tak, jestem matką olbrzyma. Dziecię moje urodziło się mając 62 cm wzrostu, a obecnie w wieku 8 lat przerósł już własną babcię ;). Dosięgnięcie do klamki w wieku lat 2 nie było wyczynem :P.
cane - to ja chyba mam szczęście, u mnie młoda ma 16 miesięcy, ale potrafi spać do 7 i do tego jeszcze grzecznie bawi się w łóżeczku do 8 :D
Też urodziła się mając 62 cm - jak wyszłyśmy ze szpitala 3 dni po porodzie, to jakaś Pani zapytała ile moje dziecko ma miesięcy - 2,3 ? :D
CukierPuder zadroszczę... z calego serca zazdroszczę...
Syn po za byciem olbrzymem do dzisiaj twierdzi, że sen to coś co zdarza się innym. Obecnie [mając lat 8, przypominam] chodzi spać ok. 22-23 i wstaje o 5-6 rano. Jedyna różnica polega na tym, że obecnie o 5 rano kochająca mamusia nie wstaje bawić się razem z nim - przed 7 rano odmawiam współpracy.
Za to Młodsza Córa ma 2 miesiące... Jesli chodzi o jej spanie to ujmę to tak - JESZCZE nie udało mi się położyć. Mała idzie w ślady ukochanego braciszka, oczka zaczynają się "wieczornie kleić" ok. 21-22. Niestety, akurat doszła do wniosku, że jedzenie co pół godziny to fajny pomysł - i wyspana jest, i brzuszek pełny. Trochę nam broją wrodzone problemy ze ssaniem i moje starania o karmienie piersią, mała błyskawicznie się męczy i zasypia... na chwilę...
Za to mam w domu jednego PRAWDZIWEGO ŚPIOCHA - męża, cholera. Starsza Córa sypia mniej-więcej jak normalny człowiek...
Faktycznie, niezbyt wesoło. Zwłaszcza jak ktoś lubi pospać :)
Ja z natury jestem śpiochem, córka chyba ma to po mnie, na szczęście! Chodzi spać o 20, śpi do 7, mamusię budzi koło 8 :) W ciągu dnia jeszcze śpi 2-3 godziny, chociaż już nie codziennie, zdarza się i trzy dni pod rząd bez tej drzemki.
Ale na początku bywało ciężko, chodziła spać o 22- 23 a budziła mnie tuż po 5... No i to był czas kiedy koniecznie musiała siedzieć ze mną, bawić się i mruczeć po swojemu. Teraz już potrafi bawić się sama, w łóżeczku zawsze ma mnóstwo zabawek w razie czego :)
Starsza córka w jakim wieku? :)
CukierPuder Starsza Córa ma już 11 lat... Ogólnie Starszyzna ma przekichane, bo twierdzę, że nikt kto ukończył 5 lat nie ma prawa przeszkadzać mi w śnie przed 7 rano i ukochanej kawusi po 7 rano ;).
Ale z brakiem snu radzę sobie o tyle dobrze, że... moje Potwory po kimś wieczne życie w biegu i wysypianie się w 5 minut odziedziczyły. Gwarantuję, że akurat z tymi cechami mój równie kochany co leniwy mąż nie ma nic wspólnego.
Może i lubię polenić się do 7 rano, ale z 2 strony przed 2 w nocy to ja nie zasnę. Ukochany dla odmiany położyłby się o 7 rano to i do 2 w nocy by dociągnął :P.
Moja niedługo już dwuletnia siostra śpi do 8 i do godziny 9 bawi się grzecznie w łóżeczku, po czym śpi czasem nawet do 11. ?Nie budzi się w nocy, po prostu jest spiochem jak jej brat. ?
Hodorek a wiesz, nawet wam, śpiochom, tak strasznie nie zazdroszczę... Poszłam spać o 1 w nocy, wstałam o 3 i 5 na godzinkę, o 7 rano już radośnie szalałam w kuchni robiąc ciasteczka.
Zawsze mam wrażenie, że Lubemu [śpiochowi] życie ucieka jak śpi bez przerwy.
Podobna sytuacja była u mojej mamy. Mój brat zamknął ją na balkonie jak był mały i nie chciał wypuścić, a ja byłam za mała. Niestety my nie mieszkamy na parterze, tylko na 1 piętrze, a pod spodem są tory kolejowe (mieszkamy w specyficznym mieszkaniu służbowym), więc o skakaniu nie było mowy. Musiała wracać dachem :p
Wspaniale, że dla dziecka potrafisz odłożyć palenie. Nie każda matka by się zdobyła :)
Dziękuję ;) nigdy nie zapaliłam ani jednego przy dziecku. Nie rozumiem matek które trują swoje dzieciątka...
brzmi zupełnie jak moja mama...ona też o byle głupotę nie odzywa się do męża przez tydzień czy dwa.
Kiedy zaszłam w ciążę przestałam palić. Mimo, że wcześniej potrafiłam wypalić paczkę- dwie dziennie, to rzuciłam z dnia na dzień. Po porodzie nie paliłam ok. pół roku, później zaczęłam popalać to idąc do pracy, to przerwa na papierosa ze znajomymi...
Chociaż i tak palę mniej, paczkę mam na 2-3 dni. No i nigdy przy dziecku.
W sumie to... idę na papierosa :P
Ja też miałam historię z balkonem, ale to ja byłam po drugiej stronie ;D
Kiedy miałam może z 8 lat, przyszłam ze szkoły, trochę się pobawiłam, a potem postanowiłam pójść spać. Oczywiście byłam sama w domu. W końcu przyjechała moja mama i akurat tego dnia zapomniała kluczy. Zaczęła dzwonić do drzwi, pukać, krzyczeć i... nic. Zmartwiona zadzwoniła do taty, powiedziała jak sprawa wygląda, tata bardzo sie wystraszył kazał wzywać straż pożarna, jednak wspólnie postanowili, że najpierw poproszą sąsiadów o pomoc. Sąsiad wziął drabinę i razem z mamą weszli na balkon (na szczęście mieszkaliśmy na parterze) mama zaczęła pukać do okna, a widząc mnie cały czas nie ruszającą się, troszkę sie wystraszyła. Z pomocą przyszedł sąsiad i z całej siły zaczął walić w okno, pies zaczął szczekać, ale ja nadal nic nie słyszałam. W końcu się obudziłam i byłam bardzo zdziwiona, gdy zobaczyłam mamę na balkonie :D Rodzice myśleli, że czymś się otrulam, a ja po prostu byłam bardzo zmęczona :D
2 lata temu mnóstwo śniegu? Gdzie ty żyjesz, na Syberii?
Nieee, ale pech chciał że akurat trafiłam jeden z kilkunastu zimowych dni jakie bywają w Polsce.
Ja też zamknęłam ostatnio brata palącego papierosa na balkonie. Nie specjalnie ale odruchowo, nie miał przy sobie telefonu A skakać z balkonu tez mu się nie widziało. Próbował obudzić mame pukając do jej drzwi,ale to też nie zadziałało. Gdyby nie Telefon który zadzwonił do mamy przypadkiem brat do tej pory marzłby na balkonie :) a mi się oberwało..