#ToTok
A życzą mi tego wszystkie ciocie, wujkowie, rodzeństwo, te moje "bratowe" i "szwagrowie". Ostatnio nawet rodzice, którym też to zaczęło wadzić. Urocze, nie ?
W końcu nie wytrzymałem. Na jednych imieninach ciotki, kiedy temat zszedł na "związki" młodych potomków i oczywiście na to, że ja nadal jestem sam, zaczęto snuć jakieś tezy, że jestem A. nienormalny B. homo. Wybuchem.
Odpowiedziałem cioci: uważam, że sprawa związku z drugą osobą to sprawa poważna i odpowiedzialna, nad którą należy się dobrze zastanowić aż się z kimś zwiąże, bo inaczej wszystko może skończyć się bardzo źle, co widać doskonale na przykładzie naszej rodziny.
Tu dodam istotny szczegół: tylko moi rodzice i siostra taty nie są rozwiedzeni. Pozostali wszyscy mają drugiego lub trzeciego już partnera, a z byłymi toczą zajadłe spory.
Ciocia miała akurat trzeciego męża. Do dziś się do mnie nie odzywa. Ja wreszcie przestałem słuchać "kiedy wreszcie znajdziesz...".
Niektórzy członkowie mojej rodziny zamiast "dzień dobry" pytają czy mam już pracę. Nie dostałam żadnej.
Tak z kategorii zdartych rodzinnych płyt.
Nie znam twojej sytuacji, ale akurat jestem w stanie zrozumieć takie ciągłe dopytywanis o pracę. To nie jest wcale tak, że w Polsce jej nie ma jak to niektórzy mówią. Jest jej pełno ale jeśli ktoś ma myślenie, że za "3000" robić nie będzie no to niech jeszcze raz zerknę w swoje CV i zastanowi się czy na pewno póki co powinien oczekiwać czegoś więcej...
Niezależnie od tego czy praca jest czy jej nie ma, to sprawa autorki. Dziewczyn też jest dużo w Polsce, A jednak na pytanie o drugą połówkę takiego wytłumaczenia nikt nie stosuje. Niezależnie czy chodzi o partnera, pracę, dziecko czy wyprowadzkę od rodziców wpychanie nochala w nieswoje sprawy jest tak samo niekulturalne
Wszystko zależy od twojej sytuacji, jeśli masz dużo lat na karku i nie imasz się żadnej pracy przez co utrzymują Cię rodzice bądź partner to mają prawo być zaniepokojeni.
Ja tego nie rozumiem, czy nie lepiej kogoś poprostu zapytać "co u Ciebie"? Wtedy, jeśli będzie chciał, to podzieli się informacją np. o nowej pracy/ dziewczynie lub poprostu czymś dla niego ważnym. A takie natarczywe, ciekawskie pytania mogą bardzo boleć, np. po kolejnej nieudanej rozmowie kwalifikacyjnej czy nieudanej randce lub odrzuceniu. Sama muszę się z tym mierzyć i wiem, jak mi jest przykro, więc nie wypytuję i staram się być życzliwa wobec innych.
Niktnicnie - ale jeśli tym partnerem lub rodzicem nie jesteś, to nic Ci do tego. Powodów może być sporo i nie każdy ma o tym rozmawiać z ciotką Helą czy kuzynką szwagra. Jest też spora różnica pomiędzy troską a wścibstwem i chęcią dobicia kogoś żeby dowartościować siebie.
Lavande - jasne jeżeli nie jestem osobą która utrzymuję to nie powinnam się wtrącać, ale jeśli jest sytuacja, w której kobieta pracuje na 1.5 etatu a przez kilka miesiecy w roku na 2, a w tym czasie mąż nie pracuje, nie zajmuje się domem ani nawet nie gotuje (nie mają dzieci) i oszukuje żonę że jest super hiper programistą i stworzy grę dla dzieci od ślubu siedząc i zaczynając co rusz od nowa mając grubo po 30 lat to dla najbliższej rodziny żony znak, że coś jest nie halo
Rozumiem że nie powinno to interesować ciocie wujków i ciotecznych sióstr braci ojca syna ale jako siostra nie mam zamiaru udawać i przytakiwać kiedy ktoś mówi jaki jest inteligentny i zaradny nie przynosząc do domu ŻADNYCH pieniędzy i zostawiając wszystko na głowie żony
Ja odpowiadam "moja przyszla zona sie jeszcze nie urodzila"
1. Kiedy znajdziesz sobie dziewczyne? 2. Kiedy się jej oświadczysz? 3. Kiedy weźmiecie ślub? 3. Kiedy pierwsze dziecko? 4. Kiedy drugie dziecko? // Generalnie po drugim lub trzecim zaczyna się względy spokój, bo ciocie już poumierają :)
Made my day 😂❤
Przerabiałam to samo. W końcu zapytałam "a po co mi druga połówka?". Widząc zdezorientowane spojrzenia zaczęłam wyjaśniać, że przecież mam mieszkanie, jestem wykształcona, mam pracę, stać mnie na wydatki dnia codziennego, różne mniejsze i większe przyjemności... na brak seksu też nie narzekam, bo mam dobrych kochanków... Więcej już nikt nie pytał.
Ja bym na złość przyszedł z kumplem i udawał pare żeby siać zgorszenie w rodzinie xS
Brawo!
No tak. W końcu związek to obowiązek! 21 lat i nikogo u boku? Dramat! Hańba! Żenada! Kompromitacja!...Również mam 21 lat, również do niedawna byłem singlem i co za tym idzie - również wysłuchiwałem różnych komentarzy tego typu. Co ciekawe, również z ust ludzi którzy - delikatnie mówiąc - sami szczęśliwych związków nie tworzą. Ale co to za problem, żeby młodego pouczyć? Żaden problem.
I tak nawiasem mówiąc - tego typu rozmowy nie kończą się, gdy kogoś poznasz. Ewentualnie zmieniają się tylko tematy. Ale jest dokładnie tak samo niezręcznie jak wcześniej. A niekiedy może i bardziej?...
Tego typu pytania nigdy końca nie Mają, najpierw jest kiedy twoja drugą połówką, później kiedy ślub A pozniej kiedy dzieci. I zawsze znajdzie się ktoś kto zada tak osobiste pytanie..
i bardzo dobrze, wreszcie ktos z powaznym podejsciem do tematu
Podoba mi się nazwa tego wyznania. ToTok