Moja dziewczyna ma fioła na punkcie naszego psa. Ostatnio dostała nową pracę, która wymaga od niej spędzania większej ilości czasu poza domem (jej wcześniejsza robota była zdalna, tak że wiecie, mogła pracować i opiekować się psiakiem jednocześnie). Po dwóch tygodniach zaczęła rozważać porzucenie pracy przez to, że „Maksiu siedzi za długo sam w mieszkaniu”. Jednak zanim to zrobiła, postanowiła zabrać psa ze sobą… do pracy. Oczywiście odradzałem jej, byłem pewien, że dostanie jakąś naganę.
Efekt? Wszyscy się ucieszyli, szef pochwalił ją za wprowadzanie pozytywnej atmosfery w biurze, i teraz jeździ z psem do roboty trzy razy w tygodniu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Odpowiedzialna i świadoma kobieta z tego co piszesz. Skoro pies nie był nauczony zostawać sam, byłoby to dla niego wyzwaniem. Skoro może go zabierać do pracy i wszyscy są szczęśliwi to chyba dobrze? Psy żyją niestety znacznie krócej od nas, to miłe że może z nim spędzić czas pracując, w końcu pracujemy by żyć a nie żyjemy by pracować, tak więc umilanie sobie czasu w pracy w taki sposób uważam za świetną sprawę.
I co w związku z tym bo nie rozumiem?
Ojej, no przecież nie powinno się kochać swojego zwierzęcia, nie wiesz? A traktowanie psa jak żyjącej, czującej istoty to jakaś abstrakcja, przecież psy czują tyle co mydło w kostce. Ale z ciebie ignorant.
Może zazdrosny jest, że o niego tak się nie martwi xD
Chodzi tu o niespodziewaną reakcję szefa partnerki autora historii. Zamiast opierniczu dostała pochwałę i przyzwolenie na chodzenie do pracy z psem, co zaskoczyło autora historii.
Mama mojej przyjaciółki też jeździ z psem do pracy, co w tym złego?
Skoro ma warunki i może go trzymać, niech trzyma w swoim gabinecie/pokoju/etc., tym bardziej jeśli pies ma zostać na więcej niż 8h sam, a wcześniej był przyzwyczajony do przebywania w czyimś towarzystwie.
Jakbym czytała o sobie, lol.
W mojej pracy też wszyscy lubili mojego psa i nawet wpisali go w grafik 😁
Mam nadzieję, że nikt się nie przyczepił :D Też tak chcę :(
@BMFV w pracy miałam dwie grupy śniadaniowe. Na każdej moja psina była obecna i dochodziło do tego, że współpracownicy zaczęli brać zapas jedzenia żeby coś jej uszczknąć więc jak na taką pazerotę (nie mnie),uważam, iż wypłata była adekwatna do wykonywanych obowiązków :)
@lotos53 tak jakby postawiłam mojego wyluzowanego szefa przed faktem dokonanym. Musiałam się szybko przeprowadzić z 70m2 do czegokolwiek i znalazłam poddasze 15m2. Nie mogłam tam zostawić owczarka. Wzięłam go do pracy a jako, iż posiadałam wydzielone własne biuro obiecałam go pilnować i swoje przerwy poświęcałam na spacer. Zdarzało się nawet tak latem, że szef ją zabierał do sklepu po śniadanie albo jak miałam mniej pracy mówił mi, żebym z nią wyszła na spacer. To były piękne czasy :)
Nie które psy nie znoszą samotności,mogą szszekać,piszczeć i niszczyć rzeczy,dla mnie fajna opcja zabierania psa do pracy
Mi też szkoda mojego Maksia jak za długo siedzi sam w domu
Ale co w tym anonimowego?
To i tak lepiej niż gdy rodzice wolą od ciebie psa bo psa można kontrolować -,-
W Czechach są takie biura, gdzie jest to zupełnie normalne.
Współczuję dziewczyny :/ jak można rozważać rzucenie pracy dla psa. Ma coś nie tak z głową