#TKMIv

Drodzy anonimowi, przychodzę do Was z kolejnym oklepanym i depresyjnym tematem, ale po prostu jest coś, co mi ciąży na sercu, a nie mam komu się wygadać.

Z pozoru jestem normalną dziewczyną, a w moim życiu nie wydarzyło się nic szczególnego. Mam dach nad głową, mam co jeść i pić, na nędzę nie narzekam. Nawet studiuję, więc warunki fenomenalne. Jednak wewnątrz czuję się totalnie pusta i mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję. Nie ma takiego miejsca, w którym czuję się dobrze.
W moim rodzinnym domu nie ma dla mnie ciepła. Często mam wrażenie, że dla matki jestem tylko utrapieniem (bo jeśli wypowiem się na jakiś temat, to zawsze uznaje, że jest to atak przeciwko niej; nawet stwierdzenie, że „nie lubię pomidorów” jest już oburzające), a dla ojca jestem praktycznym dzieckiem, które nie stwarza problemów i zwyczajnie istnieje.
Wśród znajomych wszyscy uważają mnie za taką ciepłą, wesołkowatą osobę, ale nikt nigdy nie pyta jak się czuję czy co u mnie.
Gdy poznaję nowych ludzi, mimo najszczerszych chęci poznania ich, mam wrażenie, że nie pasuję do towarzystwa.
Powoli dopada mnie coraz większa rozpacz, bo z żadnej ze stron nie czuję od kogoś miłości. Chciałabym żyć ze świadomością, że jestem dla kogoś ważna.
Z dnia na dzień jestem coraz smutniejsza, a jednocześnie jestem zażenowana, że tak się czuję, bo wiem, że inni mają gorzej w życiu.

Jeśli ktoś przeczytał mój wywód do końca, to dziękuję.
Wyrzucając z siebie tę treść zrobiło mi się nieco lepiej na sercu.
sea Odpowiedz

Hejo, chronicznie uczucie pustki jest jednym z kryteriów diagnostycznych borderline, bardzo charakterystycznym. Jeżeli cierpisz i szukasz jakiegoś drogowskazu, możesz poczytać o tym zaburzeniu i sprawdzić, czy to do Ciebie pasuje.

LeenySky

No tak, zamiast okazać dziewczynie trochę zainteresowania i wsparcia (gdzie każdy normalny człowiek tego potrzebuje) to lepiej wmawiać chorobę i brać pieniądze za wizyty lekarskie i leki. Brawo kapitalizm

Mdiszescianu Odpowiedz

Jesteś dorosła, rodzice ci już nie są potrzebni. Szukasz miłości, ciepła? Każdy szuka i do tej pory takie emocje zazwyczaj gwarantowała własna rodzina. Teraz rodzina jest nie modna i każdy jest sam. Nie idź tą drogą, jeśli ci nie pasuje. Oczywiście najprościej jest iść do lekarza, już ci tam coś wymyśli. Już tu dostałaś diagnozę, do wyboru do koloru. Można też jednak trochę popracować nad swoim życiem, trochę je zaplanować, mieć cel i do niego dążyć. Wymaga to jednak wzięcia sprawy w swoje ręce. Masz wszystko co potrzebne żeby budować swoje szczęście, tylko buduj je po swojemu.

Egzekutor1 Odpowiedz

Nic dziwnego, że tak się czujesz. Trudno jest czuć w środku tyle smutku i samotności, mimo że z zewnątrz wszystko wygląda w porządku... Brak ciepła w domu i poczucia, że ktoś naprawdę się Tobą interesuje, potrafi bardzo boleć. Pamiętaj jednak, że Twoje emocje są ważne i masz pełne prawo je czuć. To, że inni mogą mieć trudniej, wcale nie sprawia, że Twój ból jest mniejszy. Każdy potrzebuje bliskości, zrozumienia i świadomości, że jest dla kogoś ważny.
Z tego, co piszesz, widać, że jesteś osobą wrażliwą i dużo w sobie nosisz. Czasem poczucie, że „nigdzie się nie pasuje”, pojawia się po prostu dlatego, że nie spotkało się jeszcze ludzi, przy których można być naprawdę sobą. To nie znaczy, że takich osób nie ma. Są i kiedyś na pewno na takie osoby trafisz. Obecna sytuację potraktuj jako hartowanie siły swojego charakteru. W przyszłości zrozumiesz, że nic się nie dzieje bez przyczyny.
To, że teraz bardzo brakuje Ci ciepła, uwagi i bycia wysłuchaną nie znaczy, że tak będzie zawsze.

Dodaj anonimowe wyznanie