#TG83r
Mama urodziła mnie mając 17 lat, wpadka z jej ówczesnym partnerem. Nie umiała sobie z tym poradzić, jak dzielić szkołę, później pracę z wychowaniem dziecka?
Gdy miałam około 4 lat, moja mama rozstała się z moim ojcem i znalazła sobie innego, również po przejściach. To było okropne, czułam się w jego domu niechciana, ciągłe ubliżanie przez jego synów, niechęć z każdego strony.
Później było jeszcze gorzej... Mama zamiast iść za mną, wolała mnie gnoić, żeby tylko wkupić się w ich łaski. Często mnie biła, nawet za coś, czego nie zrobiłam. Źle posprzątasz? Możesz mieć pewność, że na tyłku nie usiądziesz. Niekiedy wstydziłam się przebierać na lekcjach wychowania fizycznego, ponieważ miałam całe nogi w siniakach.
Przemoc fizyczna to nic, gorsza była przemoc psychiczna. Przez całe dzieciństwo mogłam się nasłuchać, że jestem dziwką, szmatą, małą kurwą, ladacznicą. Gdy byłam młodsza nie rozumiałam tego, nie rozumiałam, że to nie jest normalne, z biegiem czasu wyparłam to z głowy. Powróciło ze zdwojoną siłą w gimnazjum..
Teraz, będąc w szkole średniej, nie umiem z nią normalnie rozmawiać, cały czas mam przed oczami jak mnie biła, wyzywała.
Gdy tylko powiem komuś ze znajomych, że kłócę się z mamą, mają mnie za rozpieszczoną gówniarę, która nie umie poszanować własnej rodzicielki. Ale jak ja mam ją szanować?
To ona oczekuje jeszcze od ciebie rozmowy? Moze jeszcze zdrowej relacji??? Piorun ja w pi... mam nadzieje, ze w zyciu ci sie dobrze ulozy i to z dala od niej.
Takie są efekty niechcianego i za wczesnego rodzicielstwa.
To, że była młoda nic nie znaczy. Moja matka miała dwójkę dzieci (prawie dorosłą nastolatkę i dziecko w pierwszych klasach podstawówki), po czym pojawiła się wpadka. Ojciec z siostrą musieli błagać, żebym mogła się urodzić i być ich rodziną. Matka się mną nie opiekowała, ale do bicia była pierwsza. Urodziła mnie będąc mocno po 30-tce.
Oczekuje ode mnie, że jej wybaczę i będziemy miały bardzo dobry kontakt, jak przyjaciółki.
W twoim wypadku to bylo macierzyństwo niechciane, a w wyznaniu i niechciane i wczesne. Do miłości sie zmusić nie da. A wiek często ma znaczenie. Bywa, ze kobieta 18letnia nie chce dziecka i o nie nie dba, a gdy rodzi kolejne za np 15 lat jest nim zachwycona.
Bywa też tak, że 18latka bardzo chce dziecka i się nim opiekuje. Nie można generalizować. ;)
No pewnie, lepiej wyskrobać!
@docha, przeczytaj wszystkie komentarze począwszy od źródłowego, aż po sam koniec, tym razem na spokojnie. Komentarz, o tym, że 18latka może chcieć mieć dziecko było odpowiedzią na generalizowanie innego użytkownika, że młoda kobieta dziecka nie będzie chciała w ogóle i dopiero kiedy dojrzeje spojrzy na macierzyństwo w inny sposób.
O nie, nie, nie. Owszem młoda kobieta moze wpaść i stwierdzić, ze chce dziecko. Wtedy moze byc za wcześnie, ale dziecko jest generalnie chciane i serdecznie powitane na świecie. W wypadku autorki bylo i wczesne i niechciane. Wczesne często choć nie zawsze, bywa trudniejsze: częsty brak pracy, macierzyńskiego, skończonej szkoły, dojrzałego partnera. To moze budzić frustracje, która matka wyladuje na dziecku. A czy lepiej wyskrobac? Mogę mówić tylko za siebie. Najlepiej edukowac i zapewnić łatwy dostęp do antykoncepcji. To zaoszczędzić wielu aborcji, nieszczęśliwych matek i skrzywdzonych dzieci. To, ze wy czy wasze matki dobrze traktują i kochają dzieci wpadkowe to super, ale to nie jest zasada.
@pregowanykot
Ale... Użycie słowa "bywa" wyklucza generalizację. "Bywa" oznacza "czasami się zdarza". W jaki sposób połączyłaś to z nadmiernym uogólnieniem?
@Etanolansodu Juz śpiesze z pomocą w wyjaśnieniu jak ludzie mogą krzywdzić swoje dzieci. Wyobraź sobie, ze zamiast malego, uroczego dzieciaczka widzisz wielki problem, ktory skomplikowal lub zniszczyl ci zycie. Nie chcesz go, a jestes w jakims stopniu na niego skazana. Tym bardziej jak juz sama ciąza wywoła u ciebie traume. Ja do niechcianego dziecka tez czulabym nienawiść i nie kochalabym go, bo bym nie potrafila pokochac czegos czego nie chce, co zniszczy mi zycie. I uprzedzajac - nie bronie matki autorki, uwazam ze krzywdzenie kazdego czlowieka jest zle, niezaleznie czy to niechciane dziecko czy bezdomny na ulicy. Chodzi wlasnie o to, aby uniknąc takich sytuacji i nie skazywac ludzi na cierpienie.
No czy Ty kobieto masz rozum i godnosc czlowieka? Gdzie z tym tekstem pod takim wyznaniem? Moze jeszcze dowal autorce, ktora tego typu "madrosci" prawdopodobnie sprowadzi do tresci podkopujacych jej poczucie wartosci i sensu istnienia? Blagam. Niezaleznie od pogladow - czasem wypada sie po prostu zamknac.
W życiu czlowiek często spotyka sie z bolesnymi sytuacjami. To nie jest bajka Disneya. I lepiej jest zmierzyć sie z prawda niz samemu sie oklamywac. Tak autorka jest niechcianym dzieckiem. I co z tego? To nie jej wina, nie czyni ja to glupsza czy gorsza. To zwykły niefart. Inny urodzi sie biedny czy brzydki. Tez nie jego wina. Lepiej sobie to uświadomić i zastanowić sie jak sobie z tym radzić, niz np tkwic w takiej relacji z matka " bo przecież każda matka kocha dziecko "
Nazywa Cię ladacznicą i dziwką, ale to nie ty miała dziecko w wieku 17 lat 😏😏
Kochana poszukaj pomocy. Wiem ze to trudne. Sama zbierała się kilka lat ale teraz nie żałuję. Mnie też dręczy ojciec. Mama prawie nigdy nie broniła. Oj zanam to bardzo dobrze. Byłam gorsza, zła, brzydsza, nie godna, rumunka, debila, tumanka. Im starsza tym co raz gorsze epitety. Takie dreczenie psychiczne i poniżenie wplywa na czlowieka. Na poczatek poczytaj sobie o DDA i DDD. Są fora gdzie znajdziesz ludzi o podobnych doświadczeniach. Jeśli masz chęć mogę polecić Ci fajna stronkę. Fachowej pomocy możesz poszukać za darmo. Są ośrodki interwencji kryzysowej w każdym większym mieście. Trzymam za Ciebie kciuki.
Jak skończysz 18 lat to uciekaj od niej jak najdalej
To powiedz tym debilom, że cię matka biła, więc gdzie oni byli, żeby cię bronić? Jak skończysz szkołę to uciekaj w podskokach od niej. Nie masz żadnego obowiązku zajmować się kimś kto tylko cię urodził.
To nie do końca prawda. Rodzic może pozwać dziecko o alimenty. Warto byłoby iść do jakiegoś prawnika i zapytać czy się można się jakoś przed tym uchronić. Jest wiele artykułów na temat tego, że ojciec był patolem, zostawił rodzinę i teraz pozywa już dorosłe dzieci, bo starość, trzeba gdzieś żyć, a on przecież całe życie w melinach spędził. Wiem, że media czasem wyolbrzymiają problemy, albo opisują coś, gdzie ktoś sam sobie jest winien, ale chyba lepiej się dowiedzieć, niż się potem męczyć z taką beznadziejną osobą.
Mialam 17 lat jak urodzilam swoja corke. Z jej ojcem mi nie wyszlo. Mialam kolejnego partnera, z nim mam syna, ale corke musial traktowac dobrze. Nie traktowal jej wystarczajaco dobrze (nie traktowal jej zle, ale bylo widac roznice w traktowaniu jej i naszego wspolnego syna, nie do przyjecia). Z obecnym partnerem mam 2 dzieci, cala 4 traktuje tak samo. Nie kwestia wieku, a twoja matka byla chora poprostu -.- Bardzo mi przykro, mam nadzieje, ze niedlugo sie usamodzielnisz i bedzie ci latwiej...
Bardzo Ci współczuję. Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że to przetrwasz, wyprowadzisz się i nie urodzisz dziecka w tak młodym wieku.
Moja mama mnie kiedyś też biła. Do dzisiaj się boje jak krzyczy a często krzyczy na braci i się denerwuje. Nie umiem z nią mieć dobrego kontaktu przez wydarzenia z przeszłości.
Znam to ocenianie, chociaż ja nie mam aż tak dużego problemu, jak twój, to też mam kompletnie zniszczoną relację z mamą. Jeśli chcesz pogadać, albo nawet się wyżalić to daj znać ;) PS. Też chodzę do szkoły średniej, więc jesteśmy w zbliżonym wieku