#TCaaA
Pamiętaj, żeby zawsze patrzeć w rurkę, przez którą pijesz (czy nic tam nie ma).
Bardzo lubiłam pić jakiś (słodki) napój ze słoika takiego z zakrętką i rurką. Już dłuższy czas nie piłam z tego naczynia. Akurat mama kupiła oranżadę. Nalałam ją sobie (do tego słoika) i zaczynam pić przez słomkę. Aż tu nagle czuję coś w buzi. Wypluwam to i okazuje się, że w słomce była szczypawica.
PS. Po wypluciu jeszcze żyła.
Ajj aż mnie dreszcz przeszedł
Pomyślcie przez chwile co przeżyła ta szczypawka.
Pewnie została potem zabita więc nie męczyła się zbyt długo
To był zwykły dzień. Zawsze lubiłam się kąpać w czymś słodkim, więc kiedy dziewczyna nalała do mojego domu trochę oranżady, nie miałam nic przeciwko. Potem było już tylko gorzej. Jak to jest, że nie dają Ci się nacieszyć kąpielą tylko od razu "zapraszają" do bliższego zapoznania się z człowiekiem?
Pozdrawiam spod stołu, mokra szczypawka.
Robię sobie spokojnie kupę, a tu nagle...
To wyznanie może być kampanią reklamową przeciwko używaniu słomek w ramach less waste :D
Wystarczy kupić sobie takie metalowe, wielorazowego użytku. No albo chociaż papierowe biodegradowalne.
To trzeba sprawdzać a nie pchać od razu do buzi
Komentarz lepszy niż wyznanie :D Biedny robak najpierw powódź a później jeszcze w rurkę go wyciągnęli.
Haha, przydarzyło mi się to samo. Z dwojga złego, lepiej wypluć niż połknąć :D
Robaczek do dziś ma traumę:) (jeśli jeszcze żyje)
To nie szczypawica tylko skorek, pamiętajcie bo ktoś może was kiedyś za taki tekst wyśmiać.
Niby tak, ale jak powiesz 'szczypawica' to wszyscy wiedzą o co chodzi, a kiedy powiesz 'skorek' większość ludzi myśli po prostu... wtf?
Dlatego mówię to żeby was ustrzec przed tą mniejszością
Ja raz o mało co nie pożarlam pająka (i to nie takiego malutkiego, tylko takiego z grubszymi czarnymi nogami), jak jadłam oblaty i gdy ułamalam kawałek to go zauważyłam praktycznie już przy swoich ustach ... do dziś jak widzę oblaty, nawet na samą myśl o nich to mam odruch wymiotny
Zawsze wszystko najpierw myję, nim z tego zjem/wypiję. Nawet jak wyjmuję prosto ze zmywarki. Dlatego czuję się bezpieczniej :P
Musisz mieć spore rachunki za wodę, jeśli myjesz drugi raz świeżo umyte naczynia
Ale to juz troszeczke nadgorliwosc
No w sumie z tym "myję" przegięłam. Opłukuję- to lepsze słowo :)
Do zmywarek używa się bardzo agresywnej chemii. Czasami pozostają zacieki, trochę środka zostanie na nie do końca zmytych zabrudzeniach. Warto wtedy przepłukać.
Ostatnio jak piłam herbatę, to wyczułam w ustach coś dziwnego. Myślałam, że to jakiś zasuszony kawałek owocu który wysypał się z torebki, ale to był mały robal, chyba chrabąszcz czy coś. Rozumiem Cie. :V