#T1ugx

Klasa maturalna, w końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień - studniówka. Wyszykowałam się, tata odwiózł mnie na miejsce, po czym rozpoczęła się zabawa. Tak, poszłam sama - uznałam, że branie kogoś ''na siłę'' jest totalnie bez sensu, a tak przynajmniej będę mogła bezkarnie potańczyć z kolegami. Wiadomo jak jest, studniówka niby impreza szkolna, ale mało kto wychodzi z niej trzeźwy. Do tego średnio zaszczytnego grona należę i ja.

Piliśmy albo w łazienkach, albo na parkingu. Ja, z obawy przed nadgorliwymi opiekunami, wolałam wychodzić na zewnątrz. Tak się złożyło, że w wyprawach towarzyszył mi kolega z równoległej klasy; byliśmy na ''cześć'', czasem spotykaliśmy się na papierosie, ale nic poza tym. Wyobraźcie sobie wiec moje zdziwienie, kiedy w pewnym momencie przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Odrobinę zamroczona alkoholem, odwzajemniłam pocałunek. Resztę imprezy spędziliśmy razem, ale bez nastawienia, że cokolwiek z tego dalej wyniknie. Później trochę pisaliśmy, ale wszystko odbywało się na czysto koleżeńskich zasadach. Podczas jednej z rozmów poruszyliśmy temat studiów. Okazało się, że celujemy w to samo miasto, co bardzo mnie zdziwiło i zarazem ucieszyło, ponieważ większość znajomych wybierała się gdzie indziej, a tak przynajmniej były widoki na kogoś ''bliskiego'' pod ręką.

Krótko potem kontakt się urwał, nad czym nieszczególnie ubolewałam - ot, życie. Nadszedł czas matur, później rekrutacji na studia. Wszystko poszło zgodnie z planem i zaczęłam rozglądać się za lokum. Tutaj również obyło się bez komplikacji. Pewnego dnia patrzę na ekran telefonu, a tam wiadomość od wcześniej opisywanego kolegi. Pytał, czy nadal wybieram się tam, gdzie mówiłam i czy, jeśli tak, to czy przypadkiem nie poszukuję współlokatora. Zdziwiłam się, ale uznałam, że w sumie dlaczego nie. Mieszkanie było dwupokojowe, ja zajęłam sypialnię, on kanapę w salonie. Zero niedomówień, sugestii, dwuznacznych gestów. Mieszkało nam się świetnie; okazało się, że nadajemy na tych samych falach, śmieszą nas podobne rzeczy.

Wszystko zmieniło się w dzień walentynek.
Karol przyszedł do mojego pokoju, wręczył kwiaty i zawstydzony wyznał, że podobałam mu się od początku liceum, a na studia wybierał się gdzie indziej, jednak zmienił decyzję, słysząc o moich planach.
Takiego szoku chyba w życiu nie przeżyłam. Od tamtego dnia minęło 6 lat, z czego 3 po ślubie. Za 2 miesiące urodzi się nasza córeczka. :)
necroskop Odpowiedz

Wstaję sobie rano I myślę, ale napisze zaraz moją super historię taka BARDZO anonimową że aż wszystkim szczęki pospadają. Moja historia, taka wyjątkowa, pasjonująca JA JA JA.. 🤢🤮

hareykelvin96 Odpowiedz

"Piliśmy albo w łazienkach, albo na parkingu."
Zastanawia mnie, jak "dawno temu" zostało dodane to wyznanie. Bo na studniówkach od co najmniej 2012 roku alkohol normalnie na stołach stał i uczniowie razem z nauczycielami pili (wyjątkiem była jedna szkoła w moim mieście, która właśnie w swoim budynku organizuje studniówkę, a wiadomo, oficjalnie na terenie szkoły nie można posiadać alkoholu).

Nitlott

Aż specjalnie założyłam konto żeby odpowiedzieć ale to w sumie dobrze bo przymierzałam się do tego już wcześniej. Miałam studniówkę w 2014 roku i był całkowity zakaz spożywania alkoholu, ponadto wychowawczyni chodziła między stolikami i sprawdzała czy nikt nie pije. Studniówka normalnie w knajpie, liceum też normalne, nie żadne prywatne, katolickie etc.

Madhu

Nie wiem do jakiej szkoły chodziłeś/łaś albo jakich bzdur ktoś ci naopowiadal, ale studniówka to impreza szkolna. Nie można wnosić ani spożywać alkoholu. Jakby się coś stało, to jak myślisz, kto by za to odpowiadał? Szkoła. Także oficjalnego przyzwolenia na to nigdy nie będzie. A w rzeczywistości, to wiadomo, co się dzieje.

StasiuPetarda

Ja też miałam w 2014r i też zakaz picia alkoholu, w tym samym roku byłam też na studniówce mojego chłopaka i tam faktycznie wódka stała na stołach. Więc to chyba zależy od szkoły

Defetyzm

Madhu, moja studniówka z 2016, normalnie stało wino, whisky, jager I inne cuda. Piliśmy z nauczycielami, nikt nie robił problemów. Także nie wiem skąd twoje "bzdury"

matriarchat

Tak, to zależy od szkoły. Miałam studniówkę w 2014. Jakiś czas przed imprezą mieliśmy spotkanie z dyrektorką, która kategorycznie zakazała spożywania alkoholu ze względu na to, co wydarzyło się rok wcześniej (najebany uczeń wszczął bójkę z innym uczniem w efekcie czego jeden z nich trafił do szpitala). Jednak my stwierdziliśmy, że nie będziemy ponosić odpowiedzialności za błędy jakiegoś rok starszego idioty. Jak przyszło co do czego to postawiłam wódkę na stole (bez żadnego kitrania) a inni poszli w ślad za mną i zrobili to samo. Dyra albo nie miała serca albo siły z nami walczyć i nie skomentowała tego. Impreza była kulturalna, żadnych zgonów (z wyjątkiem jednej laski, której nie lubiłam i która kompletnie się skompromitowała).

Qzin

Szkolna imprezę to musiałaby organizować szkoła. Jeśli organizują uczniowie, a nauczyciele są jedynie gośćmi to na 100dniowce większość jest pełnoletnia (miałem koleżankę rok młodsza w klasie i oba jeszcze była z końca roku to miała 17 na studniówce).

Siggy

@hareykelvin96 studniówka w 2016, albo 2017. tez przyzwolenia na alkohol na stołach nie bylo, a normalne liceum:)

nkp6

Nie zgadzam się z tym. Ja miałam studniówkę w latach, o których piszesz że można pić na legalu. Nie u mnie w szkole, impreza była w szkole, więc był całkowity zakaz wnoszenia alkoholu, osoby mocno nietrzeźwe były wyrzucane z imprezy.
Inna sytuacja była w szkołach, które organizowały studniówkę w lokalu, wtedy to nie szkoła i nauczyciele byli organizatorami i mogli pić.

Madhu

Defetyzm, moje "bzdury" są stąd, że jeśli szkoła jest organizatorem studniówki, to oficjalnego przyzwolenia na picie alkoholu nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Żaden nauczyciel czy dyrektor szkoły nie weźmie odpowiedzialności za stado nawalonych szczyli. I jest kolosalna różnica między imprezą szkolna, a na własną rękę, gdzie zaprasza się nauczycieli. I nie bez powodu wspomniałam też, że wiadomo, jak to wszystko rzeczywiście wygląda. Pozwolenie jest ciche, nieoficjalne i "pod stołem". U mnie na studniówce też nie wolno było wnosić ani spożywać własnego alkoholu. Na początku każdy uczeń dostał po kieliszku szampana - i z oficjalnego alko to by było na tyle. Później każdy pił z każdym, ale flaszki stały pod stołem, ale nigdy na.

DioBrando Odpowiedz

Co za bzdury. Nie byłaś nim zainteresowana, nagle dał Ci kwiaty i stwierdziłaś, że to facet z którym chcesz mieć dzieci i spędzić resztę życia.

Ebubu

Od razu bzdury... wiele osób ze związków w których deklarują miłość "nawet" po wielu latach małżeństwa, nie kryjąc się z tym, mówi że u nich nie było efektu "miłości od pierwszego spojrzenia". Często znali się wcześniej ale spotkali się raz, drugi, czasami trzeci i gdzieś przy okazji czwarty i w pewnym momencie coś zaiskrzyło....

Agatulka Odpowiedz

Ale studia nie zaliczone?

Dodaj anonimowe wyznanie