#Smh1j
Dziś studiuję fizjoterapię na AWF-ie w Krakowie, ale dla mojej mamy nadal jestem nikim. Zawsze mnie biła pod byle pretekstem. Wiedziałam, że wyprowadzka bardzo mi ułatwi życie. Niestety zaczęła się ta cholerna pandemia i musiałam wrócić do mojego domu. Nienawidzę tego miejsca. Czekam, aż koronawirus się skończy.
Kompletnie nie rozumiem trzeciego zdania. 😫
Ja w tym zdaniu nie rozumiem słowa "nas". Autorka myśli o sobie w liczbie mnogiej?
Może to przez te leki?
A może chodzi o nią i resztę dzieci, które dostawały te same leki?
Leki byly bardzo silne lub mialy bardzo powazne skutki uboczne- z opoznieniem rozwojowym i umyslowym wlacznie. Tylko kogo "nas"? Autorke i kogo?
A tam mały skrót myślowy, a się czepiacie ;), mnie bardziej martwi cala treść w tym zdaniu zawarta...
Zauważyłem że dużo osób które spotkałem z epilepsją mówilo o sobie w liczbie mnogiej bez żadnego wyraźnego powodu, możliwe że jakaś niewyjaśniona zmiana w mózgu do której dochodzi podczas pierwszego ataku. No ale to tylko teoria
1. Zawsze byłam gorzej traktowana niż moja siostra.
2. Jako niemowlę dostawałam ataków epilepsji i przyjmowałam bardzo silne leki jak na tak małe dziecko.
3. Miały tak mnie uwstecznić, że nie miałam szans na ukończenie podstawówki.
A te komentarze odnoszą się do "nas" w trzecim zdaniu. Szacun!
"Dziś studiuje fizjoterapie na AWFie w Krakowie, ale dla mojej mamy nadal jestem nikim." Jej siostra studiuje, a ona jest dla mamy nikim.
Cóż jak wiele z nas... Spróbuj pocieszać się myślą, że pomeczysz się trochę siedząc z matką dla większego dobra. W końcu co by nie mówić gdyby zajęcia na studiach odbywały się normalnie prawdopodobnie sytuacja z wirusem byłaby dużo gorsza. Byłoby więcej strat, a w koncu i tak raczej zostałyby wprowadzone obostrzenia, tylko całość by dłużej trwała.
Juz jest lepiej, masz mozliwosci, idz do jakiejkowliek pracy, nawet do budy z goframi, przynajmniej nie bedzie cie w domu przez wiekszosc dnia.
Wielu czeka aż się skończy choć nie każdy doczeka
Pewnie cię to nie pocieszy bo mnie tez nie pociesza ale bardzo wielu studentów z powodu pandemi musiało zostawić swoje plany i wrócić do domów rodzinnych gdzie nie jako zostali trochę na lodzie i tez jedyne czego pragną to końca pandemi. Bardzo to przykre i frustrujące. Trzymaj się jakoś 😉😳
A to epilepsja może minąć ???
Tak...
Może się "wyciszyć".
Cóż jak wiele z nas... Spróbuj pocieszać się myślą, że pomeczysz się trochę siedząc z matką dla większego dobra. W końcu co by nie mówić gdyby zajęcia na studiach odbywały się normalnie prawdopodobnie sytuacja z wirusem byłaby dużo gorsza. Byłoby więcej strat, a w koncu i tak raczej zostałyby wprowadzone obostrzenia, tylko całość by dłużej trwała.
Jeżeli chodzi o sam czas to przypadkiem nie jest odwrotnie? Jak wszyscy na raz chorują to epidemia nie kończy się szybciej, bo już nie ma kto się zararazić?
Molek, ja osobiście wierzę, że uda nam się pokonać wirusa i ze wszyscy co zachorowali wyzdrowieją lub umrą. W każdym razie mam nadzieję, że nie będzie już kto miał zarażać choć ta nadzieja może być złudna. Jeżeli nie byłoby żadnych obostrzeń zdecydowanie wiecej ludzi zaraziłoby się ale po jakimś czasie by wyzdrowieli (lub też umarli) i byli znowuż narażeni na zachorowanie. Bez obostrzeń moim zdaniem działoby się tak w kółko, a Ci co poraz drugi zachorowali (potem trzeci, czwarty itd) byliby ponownie narażeni na śmierć.