Jakiś czas temu w łikendy moja żona jadała jajka na miękko, no a ja razem z nią. Raz gotowałem ja, raz ona, ale zawsze każdy sam sobie je obierał. Któregoś razu chciałem pokazać jakim to ja jestem dobrym i kochającym mężem i obrałem jej jajko... Po dwóch łyżeczkach zaczęła się na mnie wydzierać, jakbym chciał ją otruć. Okazuje się, że obrałem jajko ze złej strony i żółtko zamiast być na dole, to było na górze...
Taki opierdziel dostałem, że przez dwa lata nie mogłem patrzeć na jajka na miękko.
Dodaj anonimowe wyznanie
masz dziwne jajka i żonę
Naprawdę pomyślałeś, że obrałes jajko że złej strony? Nie. Ty ożeniles się że zła kobieta.
Ale... Co za różnica? Przecież i tak jaka z żółtkiem będzie skonsumowane. To co za różnica czy żółto trochę wcześniej czy później?
Powiem Ci, że nie wiem. Ale też nienawidzę jak jest na odwrót.
Ja przez większość życia odbierałam jak popadnie. Dopiero obecny chłopak się kiedyś zdziwił, że "źle" obieram. Zaczęłam zwraca na to uwagę, żeby mieć "źle" obrane, bo wolę zaczynać od białka a najlepsze zostawić na koniec :)
Tak samo bez różnicy, jak wieszanie papieru toaletowego... Czyś ty oszalał?
Jak jej obrales cale jajko to sobie przeciez mogla odwrocic…? No chyba ze u was na miekko to jak bialko calkiem plywa. Tez nie wiedzialam ze mozna obrac jajko ze zlej strony. A poziom czepialstwa= hvafen XD
Uciekaj.
Niby to żadna różnica, ale też nie lubię jajek do góry nogami. Zwłaszcza, że mój nie dość że sobie obiera od dupki (a niech jada jak chce), ale w lodówce jajka ustawia dupkami do góry.
Na pewno. Szkoda że nie było poza jajkiem.
A główny organ?