#Seyzk
Byliśmy w typowej nadmorskiej knajpce na obiedzie. Jak wiadomo ludzi tłumy, turyści, Polacy bo Polacy, ale jednak stołujący się poza domem - trochę kasy mają. W całym zamieszaniu do lokalu wchodzi mężczyzna. Całkiem miły z twarzy, uśmiechnięty, podchodzi do każdego ze stolików i kładzie figurki, żółwiki z kiwającymi się głowami, ogonami i odnóżami. Nic nie mówiąc kładzie to na każdym stole i wychodzi. Wtem wszyscy oburzeni, przede wszystkim obsługa. Wszyscy uważali (podsłuchałam rozmowę kasjerek z kelnerkami), iż jest to oszust udający głuchoniemego. Przepraszały gości, mówiąc, że to oszust, stały bywalec.
Wszyscy oburzeni.
Po chwili mężczyzna wraca. Albo ktoś płaci za figurkę, albo on je zabiera, wciąż się uśmiechając. Stwierdziliśmy, że go sprawdzimy. Sama już byłam prawie pewna, że udaje. Jakoś atmosfera i nastawienie wszystkich do "oszusta" i mi się udzieliła.
Gdy podszedł do naszego stolika, mój tato zaczął go pytać w języku migowym skąd jest, czy pracuje itp. (moi dziadkowie od strony taty oboje są głuchoniemi od urodzenia, toteż mój tata bardzo dobrze zna migowy). Wszyscy obserwowali tę sytuację z otwartymi ustami. Zdziwieni tym bardziej, że mężczyzna zaczął migać. Wytłumaczył, że jest chory, a do tego głuchoniemy, więc dorabia w ten sposób. Mieszka w Gdańsku, ma 2 dzieci, żonę itp.
Przyznam, że sama byłam zaskoczona. Obsłudze lokalu zrobiło się bardzo głupio...
I jak zaczarowani nagle wszyscy zaczęli kupować owe figurki. Choć wcale ładne nie były i ja mam kilka w domu.
Takie tam anonimowe, ale pokazuje jak to ludzie oceniają nie znając.
To, że zna język migowy nie oznacza jeszcze, że jest głuchoniemy.
Własnie mógł się nauczyć żeby było realniej ale wątpie w to
Zgadzam się z tym. Teraz oszuści zrobią wszystko by mieć pieniądze a ci, którzy pieniędzy na prawdę potrzebują to najczęściej bardzo się wstydzą od kogoś wziąć.
I że faktycznie ma tą żonę i dzieci
O tym samym pomyślałam
Jak widać na przykładzie w pełni zdrowego ojca autorki, każdy może nauczyć się języka migowego
Trzeba się sporo natrudzić, żeby się migowego nauczyć, wiem, próbowałam - to jest kilka lat nauki, jak z każdym językiem obcym. Większość ludzi nie postanowiłaby się nauczyć migowego kilka lat żeby wrabiać ludzi. Co najwyżej nauczyliby się alfabetu i tyle.
Koniczynka mógł znać z tego powodu co ojciec autorki i skorzystać
A jak mają nie ocenić? Na dziesięciu oszustów przypada jeden faktycznie potrzebujący pomocy, myślisz, że każdy ma czas przystanąć i wyciągnąć od tej osoby, czy aby na pewno nie kłamie?
N to ja oceniam że jesteś głupia/głupi.
No a ja mam to w rzyci, bo znam swoją wartość.
A mi się wydaje że mimo wszystko warto pomagać, jeżeli mamy taką możliwość :) nawet jak ktoś oszukuje to kolejny może naprawdę potrzebować
Mógł też się nauczyć, żeby nie wpaść w takich sytuacjach. Dla mnie to totalne buractwo. Raz mi wepchnięto w auobusie długopis w rękę z karteczką, że są głuchoniemi i zbierają na pomoc, a długopis to koszt 5 złotych. Po prostu weszli i zaczęli żebrać. Cała chmara. Pomożesz wpłacając na konto jakiegoś potrzebującego dziecka - jest strona sie-pomaga na przykład.... a nie dając wielce "choremu", który się śmieje z waszej głupoty. Znaleźliby mu normalną pracę jakby był faktycznie głuchoniemy i chciał tylko pracować. Daliście się pięknie oszukać. W ogóle kto normalny włazi do lokalu, stawia figurki i każe płacić? Wywaliłabym go za sam taki gest, za zakłócanie klientom posiłku. Jak dla mnie to naiwnaś strasznie xD
To trzeba było kupić balonik, zajść go od tyłu i rozwalić mu przy uchu
Głuchoniemy się nie przestraszy, oszust tak.
Podobna sytuacja miała miejsce w Helu. Młody mężczyzna wszedł do knajpki, w której jedliśmy obiad i zaczął rozkładać figurki i karteczki z informacją iż jest osobą niesłyszącą. Tak się składa, że jestem tłumaczem PJM i zamigałam do Niego. Zapytałam jak ma na imię i skąd pochodzi... Popatrzył na mnie jak na przysłowiowego zielonego kota i zwiał zostawiając wszystko...
Przysłowiowy zielony kot? Nigdy o czymś takim nie słyszałam.
Przysłowiowy zielony kot ukradł moje serce <3
Moze on tez znał język migowy...
Mógł też specjalnie się nauczyć :)
Oceniają dlatego bo jak sama napisałaś jest duzo oszustów, a nigdy niewiemy czy ten kłamie, czy mówi prawdę
W połączeniu PKP między Wrocławiem a Gdańskiem, jest 20sto minutowy postój w Poznaniu. do pociągu wsiada chłopak ok 25 lat i rozdaje wszystkim obrazek z Matką Boską z karteczka ze jest gluchoniemy, doszedł do końca i wracając zbierał "datki " lub obrazek. jako że od 3 lat używam tylko karty nie miałam czym zapłacić a chłopak wydawał się mi oszustem.. To zazenowanie gdy poprosił o moją kanapkę ;_;
Dałaś wreszcie tę kanapkę głuchoniememu czy nie?
A jak niemy o to poprosił ?
Dałam kanapkę chociaż czekało mnie jeszcze 4 godziny jazdy pociągiem a to było jedyne co miałam ;_;
Poprostu pokazał na kanapkę która leżała na wierzchu i jakby to napisać..ugryzl powietrze symulując konsumpcję owej kanapki.? :D
Taa, każdy patrzy i każdy chce ocenić...a tak na prawdę po prostu warto pomagać :)
Mądrze mówisz, Gumka
A co w tym dziwnego, że ludzie podchodzą nieufnie do potrzebujących? Uważam, że to normalne, zwłaszcza, iż mnóstwo było historii, w których takie osoby okazywały się zwykłymi naciągaczami. To przykre, że tracą na tym Ci, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy, ale nie dziwi mnie taka postawa.
Ja rozumiem obawy, kiedy ktośna siłe próbuje wyciągnąć kasę. Ale w powyższej sytuacji myślę, że nie ma czego się bać.Pan nie był nachalny i nie okradał
*nie próbował okradać
Twój tata też zna język migowy, a głuchoniemy nie jest...
A może on jest zdrowy tylko nauczył się migowego dla przykrywki?