#SdrRC
Do czasu. Jestem z facetem 4 lata, ostatnio wyjechaliśmy do Anglii, do pracy. Pracujemy razem, mieszkamy razem, nie mamy tu jeszcze znajomych, bo to dopiero kilka tygodni od naszego przyjazdu, wiadomo, na początku znajomości są dosyć luźne z nowo poznanymi ludźmi za granicą.
Tyle, że Michał, stał się nie do wytrzymania. Ciągle gra w gry, gdzie nigdy wcześniej tego nie robił (w Polsce mieszkaliśmy razem), ale tak serio ciągle. Wraca z pracy i komputer, potrafi się nie wykąpać i nie zjeść, bo albo gra albo ogląda coś ważnego. Zawsze pomagał mi w domowych obowiązkach, teraz zapomnij kobito by się doprosić o wyniesienie talerzyka. Kłótnie, rozmowy na nic, czepiasz się babo, a ja nic złego ci nie robię! Owszem, bo nawet nie rozmawiasz ze mną, bo nie masz czasu!
Swoje urodziny spędziłam w Anglii, nie dostałam nawet najdrobniejszego prezentu, nawet polnego kwiatka. Za to dostałam Michała oglądającego YouTube przez cały dzień.
Nie wytrzymałam i spróbowałam 'techniki' moich koleżanek. Było to spowodowane moja złością, smutkiem, że aż samej odechciało mi się seksu, a gdy Michał zaczynał, ja po raz pierwszy zaczęłam go odtrącać. I wiecie co? Właśnie tak. Zaczął powoli rozumieć, że spędzając cały dzień przed komputerem może pożegnać się z seksem, a spędzając dzień ze mną, pomagając mi w obowiązkach domowych, dzień kończy w fajnym stylu w łóżku.
Najgorsze w tym jest to, że ja się z tym źle czuje. Wiem, że nie tak powinien działać związek. Porównuję to trochę do psa, który wykonuje aport, bo dostanie kiełbaskę.
Facet często nie rozumie, ze dla kobiety gra wstępna zaczyna się w ciągu dnia.
Zdziwiony, ze po całym dniu olewania partnerki, on jest wieczorem gotowy a ona nie wskakuje na niego z dziką rozkoszą.
Etanolansodu Ma rację. To chore, że istnieją takie związki. Autorko kupczenie dupą nie jest rozwiązaniem. Należałoby głębiej zastanowić się nad przyszłością swojego związku.
Dla kobiety jaki dzień taka noc, a dla faceta jaka noc taki dzień
No dokładnie! Dlaczego mój tego nie rozumie?
Bo faceci to tak naprawdę bardzo proste istoty są. Absolutnie nie chcę żadnego z tutaj przebywających obrażać, ale od kilku lat jestem z facetem, który mi tłumaczy jak działa facet i jego myślenie. Potrafi być zaskakująco. Nawet jak się pokłócimy nie ważne o co, siadamy i ja tłumaczę moją wersję on swoją, która momentami brzmi dla mnie tak absurdalnie, że czasem się zastanawiam czy nie mam do czynienia z idiotą 😁 A to mądry, doświadczony, oczytany człowiek jest
lepiej bym tego nie ujela
Drogie Panie, faceci są prości - serio.
XX, gdzie Ty byłeś??? Aż mi się gęba śmieje jak widzę ten nick. 😘
A długo by gadać Asie, ale też tęskniłem:)
Nie mogłeś odpisać inaczej 😀
nope;)
Masz rację, tak nie powinien wyglądać zdrowy związek. Seks nie powinien być ani karą ani nagrodą, a podział obowiązków powinien funkcjonować u każdej pary.
Jeżeli rzeczywiście nie masz ochoty na seks, to nie masz powodu się z tym źle czuć. Każdy ma prawo nie mieć ochoty na seks.
wiesz co, tez nie podoba mi sie takie warunkowanie seksem, dla mnie to po prostu bliskosc, kwintesencja
ale tez nie mialabym ochoty na bliskosc z facetem, ktory mnie zaniedbuje- tak ogolnie ma mnie w dupie, bo gry czy cos innego, a traktuje jakmaszynke do zaspokojenia i tu nieuprawinie seksu z kims tkim jest uzasadnione
ogolnie sa ludzie odporni na rozmowe i trzeba takim potrzasnac nawet zabierajac mu to, co uwaza za najprzyjemniejszemoze sie ocknie- a jak nie to pakujemy manatki i zenam
Nie chcę urazić Twoich uczuć, ale w takim wypadku pytanie, na czym mu tak naprawdę zależy - na Twoim zadowoleniu czy na samym seksie. Prostytucja w małżeństwie jest bardzo częstym zjawiskiem, ale nie wiem, czy w takiej sytuacji ma jeszcze coś wspólnego z miłością. Ty masz pozmywane naczynia i miło spędzony czas, on w nagrodę upojny wieczór. Skoro sama się z tym źle czujesz, to tym bardziej sygnał, że coś jest nie tak. Nie jesteś w zgodzie ze sobą.
To nie do końca chyba tak. Dla facetów bliskość fizyczna w związku jest bardzo ważna i niejako potwierdza, że wszystko jest ok. "Odtrącenie" go w łóżku, to dla nich bardzo poważny znak, że coś jest nie tak. "Czyny, nie słowa" - możesz mówić, krzyczeć, prosić i nie dociera, bo chodzi o to co robisz. Jeśli w ciągu dnia się wkurzasz, ale wieczorem baraszkujecie w łóżku, to dla niego sygnał - "jest ok". Dla kobiety bliskość fizyczna wynika z bliskości emocjonalnej. Jeśli Twój facet robi coś, co Ci się nie podoba, co Cię wkurza, to nic dziwnego, że i na seks nie masz ochoty. Nie traktuj tego, jak kiełbasy dla psa, ale bardziej jak trochę inny sposób komunikacji - dla kobiety komunikacja słowna jest bardzo istotna, a fizyczna nie ma tak dużego oddziaływania, dla facetów odwrotnie.
@Etanolansodu Jeśli znajomy/współpracownik 3 razy dostanie wykład czemu nie wpada się bez zapowiedzi/nie chodzi na papierosa co 10 min, a ten dalej to robi, to dalej tłumaczysz, czy nie otwierasz drzwi/samej robisz sobie co 10 min przerwę zamiast pracować za dwoje?
@Etanolansodu: Nie robię z facetów idiotów. Różnimy się, po prostu, na wielu więcej płaszczyznach niż większości się wydaje. I bardzo często te różnice są niesamowicie subtelne. Mowa ciała to też rodzaj komunikacji międzyludzkiej.
Z jednej strony ktoś powiedział że seks to nie nagroda, ale z drugiej to seks w związku nie jest seksem z prostytutką- czyli pozbawionym uczuć i służącym tylko zaspokojeniu potrzeb. Prawdą jest ze gra wstępna zaczyna się rano. Jak seks może być udany jeśli od samego rana facet zlewa kobietę? Przecież seks w zwiazku to też poczucie bezpieczeństwa, bliskości.
Swoją drogą, to ja w ostatnim czasie też mam podobny problem. Zapytałam mojego faceta o coś, na czym mi bardzo zależało (on dobrze wie że jest to dla mnie sprawa bardzo ważna - ale już nie będę mówić dokładnie o co chodzi). No i facet mi powiedział że nie i koniec. Bez żadnej dyskusji, bez pójścia na kompromis. Więc ja postanowiłam odbić piłeczkę i też go tak potraktować. On bardzo lubi seks oralny, i ostatnio poprosił mnie o zrobienie wiadomej czynności - powiedziałam że nie i koniec, nie było dyskusji. Zazwyczaj mu nie odmawiałam lubię mu sprawiać przyjemność, ale po tej akcji mi się odechciewa. Nie będę się do niczego zmuszać. Niech sam poczuje co to znaczy "nie i koniec". Nie wiem czy robię dobrze, nie wiem ile to będzie trwało, i nie wiem czy czegoś to go nauczy. No cóż, wyznanie autorki jakoś mnie skłoniło do napisania tego komentarza - musiałam się wygadać
Dlatego ja nie stosuje techniki seksu, tylko nie robię partnerowi obiadów, śniadań do pracy itp jak zacznie coś odwalać z lenistwem i olewaniem obowiązków.
Czyli rozumiem że wcześnie miałaś ochotę na seks nawet jeśli on przez cały dzień olewal ?
Umiesz czytać ze zrozumieniem? Wyraźnie napisała, że przed wyjazdem było inaczej.
Dla mnie troche zle rozumujesz.Moze on po prostu wtedy zrozumiał ze tak na prawde jestes dla niego zla.Ja nie traktuje seksu jako nagrody, ale jak jedtem na faceta zla to odmawiam.