#SRTiu
Szef akurat zatrudnił ekstra 20 osób przez agencję na kilka tygodni, żeby pomogli się wyrobić z towarem. Mówiłam jej już wiele razy, że jest teraz dużo nowych ludzi i że ktoś obcy nie będzie sprawdzać czyj jest ten zegarek w łazience, tylko weźmie dla siebie, ale ona nie słuchała.
Pewnego dnia po raz kolejny zostawiła zegarek w łazience. Akurat ja byłam po niej, więc wzięłam go żeby jej oddać, ale wpadłam na pomysł, że schowam zegarek, żeby ją wystraszyć, że ktoś go ukradł. Może się nauczy - pomyślałam.
Podchodzę do niej, gadka o dupie Maryny, nagle "zauważam", że ona nie ma zegarka na ręce. Pobiegła do kibla, wraca z paniką w oczach, biega, szuka gdzie on może być. Kilka minut zostawiłam ją w panice i w końcu wyciągam go z kieszeni i śmieję się "może się w końcu nauczysz zabierać swoje rzeczy z łazienki".
Ona nie uznała tego za dowcip/nauczkę. Uznała za to, że jestem złodziejką! Nawet koleżanka, która widziała co robię nie dała rady jej przekonać. Rozpowiedziała wszystkim w pracy, że chciałam ją okraść i od tamtej pory nigdy się już do mnie nie odezwała. A ja miałam kolejną motywację, żeby znaleźć lepszą pracę. :)
Nie potrzebnie się przejmowałaś, że ktoś jej ukradnie. Każdy ma swój rozum.
Chyba raczej nie ma..
Mnie to ciekawi, dlaczego kobiety do pracy przynoszą tyle wszelakiego złomu. Jeżeli to nie jest praca, w której liczy się wygląd i prezencja to taka biżuteria tylko przeszkadza np. tak jak to jest opisane w wyznaniu. Nie mogła tego chować do torebki, a torebkę do zamykanej szafki i ubierać wszystko po pracy?
Nie wiem jak to wyglądało u was ale zdaje się że są nawet jakieś przepisy BHP na temat różnych ozdób w pracy.
Znajomy mojego ojca stracił w pracy palec przez obrączkę ślubną.
Przecież od początku wiedziałaś że to idiotka. Czego oczekiwałaś ???
bylo zostawic to tak jak lezao- jej rzeczy, jej ryzyko
niie rozumiem po co poczuwalas sie do odpowiedzialnosci za jej rzeczy
ipo co rezygnowalas z pracy przez te jedna sytuacje
I masz za swoje.
Czyjas własność to czyjąś własność i nie masz prawa jej ruszać, niezaleznie od tego jaką "misje edukacyjna" sobie do tego wymyśliłaś. Też byłabym zła. Jej rzeczy, jej sprawa.