Na ostatnim roku studiów za chorego profesora zajęcia prowadziła jego doktorantka, niewiele ode mnie starsza. Wysoka, szczupła, krótkie włosy, okulary, mój ideał kobiety. Długo dyskutowaliśmy po zajęciach i coraz bardziej zaczynała mi się podobać.
Pod koniec semestru w końcu się przełamałem i zaproponowałem kontynuację znajomości przy kawie. Niestety, pani odmówiła, ponieważ niebawem wychodziła za mąż.
Jej wybrankiem był – nie zgadniecie – właśnie ten profesor.
Dodaj anonimowe wyznanie
Koleżanka ze studiów wyszła za jednego z wykładowców.
Moja też. Nawet na ślubie byłam.
u mnie jeden profesor ozenil sie ze swoja studentka
Hvafaen, ale to Ty dzwonisz.
Hvafaen, by?
By nie ogarnąć, że Hvafaen to zwykły troll ;)
Najbardziej smutne jest to, że etanol/hvavaen nie jest trollem. Ona taka jest naprawdę. Ludzie z jej otoczenia mają przerąbane...
Wfista z mojego liceum ożenił się z uczennica. Tylko nie pamiętam co było najpierw, ślub, ciąża czy jej matura. Hm...