#SCHcF

Jestem jedynaczką. Miałam szczęśliwe dzieciństwo z dwojgiem dobrych rodziców. Może nie było zawsze idealnie, do bogatych nie należeliśmy i zdarzały się jakieś kłótnie czy nieporozumienia, ale generalnie miałam to, czego do życia potrzebowałam na danym etapie dorastania. Zarówno emocjonalnie, jak i materialnie. Dość wcześnie, bo już w liceum, zaczęłam sobie dorabiać jako hostessa w weekendy, aby mieć swoje pieniądze np. na kino czy kosmetyki i nie obciążać rodziców. Na studiach dziennych pracowałam już za lepsze pieniądze i pomagałam też rodzicom, bo tata wtedy pochorował się i stracił pracę. Moje relacje z rodzicami układały się zawsze OK, lepiej z mamą, gdyż jest osobą ekstrawertyczną, lubi rządzić i wszędzie jej pełno. Tata ma charakter bardziej uległy i wycofany, zawsze siedział pod kapciem mamy, a teraz na stare lata jeszcze się to pogłębiło.

Mama od kilku lat jest na emeryturze. Póki jeszcze miała życie zawodowe i inne sprawy niż tylko domowe, słyszałyśmy się przez telefon raz na jakiś czas. Od momentu zaszycia się w domu uznała, że zostanie moim doradcą, mentorem, kierunkowskazem w każdej dziedzinie życia. I wydzwania do mnie po kilka razy dziennie, w sprawach większej lub mniejszej wagi, często żeby zapytać o jakąś pierdołę, która mogłaby zaczekać. Czuje się upoważniona, aby dawać mi rady, opiniować mój wygląd (jestem szczupła, ona przy kości) lub stan moich ścierek w kuchni tudzież każdą inną rzecz, jaka akurat przyjdzie jej do głowy. Komentuje wszystko, choć wcale o to nie proszę. Mam swoje życie, męża, dzieci, obowiązki zawodowe (pracuję zdalnie) i studiuję w weekendy. Jestem zmęczona i zawalona pracą, muszę lawirować między obowiązkami, aby je pogodzić. Obraża się, jak mówię, że nie mam czasu pogadać czy przyjechać. Obraża się, jak próbuję dać do zrozumienia, że jest przemądrzała i nie powinna tak ingerować w moje życie. Wydaje mi stare ciuchy po sobie myśląc, że robi mi tym przyjemność i przysługę, a jak odmawiam, to też się obraża. Ostatnio usłyszałam, że wolę iść do sklepu i wydać forsę niż nosić coś po niej i zaoszczędzić. Komentuje moje wydatki. Pracuję, więc dlaczego nie mogę kupić sobie butów czy bluzki, które będą mi się podobać i pasować na mnie?
Nie mogę się z nią ostatnio dogadać. Boję się, że będzie coraz gorzej...

Jak temu zaradzić, czy ktoś był w podobnej sytuacji z mamą? Nie mam już sił, czuję się osaczona i kontrolowana, a mam prawie 40 lat.
honey100 Odpowiedz

Musisz postawić granice - nie, dziękuję, nie- nie chcę, nie - to moja sprawa itp.

GardenTiger Odpowiedz

zna dużo szczegółów z twojego życia, moja mama nie wie co mam w szafie, mimo ze mieszkamy w jednym domu. wiec moze ogranicz troche to co jej mowisz to nie bedzie miała się czego przyczepić? taka pierwsza myśl mi przszyła do głowy

Vito857 Odpowiedz

Może tak pora odciąć pępowinę? Wyłożyć kawę na ławę - masz swoje życie, nie masz czasu cały czas gadać przez telefon. Może się obrazi, ale przynajmniej będziesz miała spokój.
W ostateczności zablokować numer.

Postac

Do momentu zablokowania numeru się zgadzam. Ale jeśli mama będzie naprawdę potrzebować pomocy albo poinformować Autorkę o czymś ważnym, to nie da rady.

bazienka Odpowiedz

kurs asertywnosci by ci sie przydal
a mamie trzeba zaproponowac inne rozrywki, nie wiem, klub seniora, jakies zainteresowanie, uniwersytet trzeciego wieku czy cos

Snusmumriken Odpowiedz

To jest niestety typowe u kobiet, dla których prowadzenie domu było całym sensem życia. A jak dzieci dzieci dorosły, pracę zawodową już skończyły to nie mogą sobie znaleźć nowego celu w życiu. I czują się niepotrzebne, więc na siłę wynajdują sobie obowiązki i najczęściej zatruwają życie swoim bliskim. Mam kilka takich ciotek w rodzinie. Obawiam się że nic z tym nie zrobisz bo one tego nie próbują nawet zrozumieć.

Postac

A wujków nie? Bo ja zauważyłam taką tendencję ogolnie u osób świeżo na emeryturze, którzy nie mieli wcześniej zainteresowań.

Snusmumriken

Akurat w mojej rodzinie wujkowie na emeryturze sobie jakieś inne zajęcie znajdują niż uprzykrzanie życia swoim dzieciom. Ogródki działkowe, wędkowanie albo majsterkowanie w garażu:)

Postac

Mówimy o kobietach, które pracowały. Te skupiające się tylko na dzieciach to inna sprawa.

To "wujkowie" u mnie w rodzinie znajdują sobie hobby: ogródek działkowy wnuczki (jak ona może nie dbać o drzewka co jej posadziłem sam!), budowa syna (przecież te płytki co on kupił to tragedia, sam nie da rady, muszę mu pomóc! Co z tego, że on nie chce) i tak dalej.

CentralnyMan Odpowiedz

Twoja matka ma nadmiar czasu i się nudzi

Konodont Odpowiedz

Niech mąż trochę weźmie na siebie i też się wypowie. Grzecznie ale stanowczo. Może też powiedzieć że właśnie jedziecie do jego rodziny bo ktoś gorzej się poczuł. Tego mama nie sprawdzi.

MalinoweGofry

Po co ją okłamywać? Jeszcze będzie dopytywać o stan zdrowia, martwić się, oni będą brnąć w kłamstwa. Na co to komu, żadna strona nie zyska.

Mactor76 Odpowiedz

Trzeba wyraźnie postawić granicę.
U mnie zaczynało być podobnie ale w stosunku do wnuków, ingerowanie we wszystko.
Więc sprzedałem mieszkanie (mieszkałem obok nich) i wyprowadziłem się do innego miasta, jak najdalej od rodziców.
Obecnie stosunki są poprawne :)

TakaOna100 Odpowiedz

Trzeba postawić granice, a jak to zrobić to już Ty powinnaś wybrać. Nie każdy umie być asertywny i nie zawsze jesteśmy słucha i, szczególnie przez bliskie osoby, które uważają, że są starsze, troszczą się o nas, dlatego mogą nam mówić co robić i jak robić, bo to dla nich przejaw troski.
Ja przez pewien czas odbierałam co 2,3 telefon, ponieważ żadne prośby żadne wyjaśnienia nie pomagały. Nie wdawałam się w dyskusję, bo wiedziałam że ją przegram, słuchałam i albo mówiłam że np. mnie podoba się coś innego albo nie mówiłam nic i robiłam swoje. Znajdź swoje sposoby, odpuść walkę.

coztegoze2 Odpowiedz

Mów twardo nie i nie zmieniaj zdania. Musisz mamę niejako wytresować. Jak się obrazi to trudno. Przecież nie robisz nic złego, krzywda się jej nie dzieje jak mówisz jej nie. Wybór jest taki, że albo chronisz siebie albo spełniasz zachcianki matki. Nie ma innego. Jak się obrazi na kilka dni to nic wielkiego się nie stanie. A jak miękniesz i ustępujesz to jej pokazujesz tylko, że może się tak zachowywać. Jak wchodzi na tematy jak krytyka wydawania przez Ciebie pieniędzy i że nie chcesz jej ubrań i zaoszczędzić to mówisz: "mamo ja mam 40 lat a nie 60, nie będę się ubierać jak emerytka. A to jak wydaję moje pieniądze to moja sprawa a nie Twoja.". Jak nie chce tematu skończyć to Ty kończysz rozmowę "mamo, nie będę na ten temat dyskutowała. To moja sprawa" i się rozłączasz. Ileś razy tak się zachowasz i powinno pomóc.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie