Kilka tygodni temu spotkałem na dyskotece pewną dziewczynę. Jak możecie się domyślić, był to jednorazowy numerek. Kilka dni temu dostałem od tej dziewczyny wiadomość pod tytułem: „No witam, pamiętasz mnie? To ja. Dzisiaj zrobiłam sobie test i wyszedł pozytywny, jestem w ciąży”. Przestraszyła mnie ta wiadomość. 21 lat i bycie ojcem? Hell nooooo. Więc zaproponowałem spotkanie, żeby pogadać o danej sytuacji. Zdziwiłem się, gdy zobaczyłem dwie inne, starsze od niej osoby. Okazało się, że to jej rodzice. Jak kultura obowiązuje, przedstawiłem się i zaczęliśmy rozmowę. Oczywiście jej ojciec zaczął zadawać pytania: ile pieniędzy będę dawał na dziecko, czy chcę się z nim spotykać, jakie imię itp.
Moją odpowiedzią była kartka, którą wyciągnąłem z torby. A dokładniej potwierdzenie moich badań od lekarza. Że jestem bezpłodny.
Wyraz twarzy jej i jej rodziców – bezcenny.
Pozdrawiam koleżankę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zdolny do współżycia 21-latek, który nigdy nie starał się o dziecko z diagnozą o bezpłodności jest mało prawdopodobny. Nie niemożliwy, ale mało prawdopodobny. I dokładnie to samo stosuje się do poczęcia dziecka przez kogoś określonego przez medycynę jako bezpłodny - malo prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Bezpłodność stwierdzona medycznie z reguły oznacza trudności w poczęciu, nie całkowita niezdolność. To tak na przyszłość jak będziesz kolejne historie wymyślać ;)
To pewnie Gargala.
Tym razem ci się upiekło, ale co się poszmaciłeś to ci nikt nie zabierze.
No na pewno tak było. Prawda jest taka, że wrabianie kogoś w dziecko to pojedyncze przypadki w skali kraju. A teraz porównajcie to z długami alimentacyjnymi...
Pojedyncze przypadki - około 10% mezxczyn wychowuje nie swoje dzieci. Niealimentacja u mezczyzn a u kobiet - sprawdź sobie jak to procentowo wypada a potem trolluj
10% - na jakiej próbie było przeprowadzone badanie i w jaki sposób (bo ankiety są niemiarodajne). Kobiety raczej nie mają alimentów bo osobiście opiekują się dzieckiem, biorą za nie odpowiedzialność. I odpowiadają całym majątkiem, jeżeli ojciec dziecka się miga. Takie to "przywileje"