#RcopR

Z narzeczonym mieszkamy w moim rodzinnym mieście, jego mama jest od nas oddalona jakieś 200 km. Często do niej jeździliśmy, a gdy ona przyjeżdżała z wizytą, zawsze przywoziła nam jakieś prezenty. Kiedy mama mojego narzeczonego dowiedziała się o mojej ciąży, oszalała ze szczęścia. Kiedy dowiedziała się, że to dziewczynka, radość była podwójna. Jej niedane było mieć córki, więc chciała chociaż wnuczkę. Z teściową lubiłyśmy się bardzo i zawsze dziwiło mnie, czemu mój narzeczony tak często się na nią denerwuje. Mówił mi, że jest osobą, która nie potrafi uszanować czyjejś prywatności i jest bardzo nadgorliwa i nie da się nawet jej zwrócić uwagi, że coś robi źle, bo od razu się obraża. Nie wiedziałam, że tak szybko się o tym przekonam.

Moja córka urodziła się tydzień przed terminem na samym początku wakacji. Mama narzeczonego przyjechała do nas i postanowiła zostać do naszego wypisu, żeby od razu zobaczyć wnuczkę. Zabrała ze sobą swojego dziewięcioletniego bratanka, żeby miał rozrywkę, nie pytając mnie o zdanie. Jeszcze byłam z małą w szpitalu, a mój narzeczony mówił, że już ma pierwsze problemy z matką – kiedy on wychodził do pracy, ona zabierała się za porządki w naszym mieszkaniu.

Kiedy narzeczony nas odebrał, pod szpitalem czekała teściowa z bratankiem i moi rodzice. Wiadomo, zachwyty, jakie to dziecko piękne. Weszłam do mieszkania i szok, jakieś baloniki na powitanie, kwiaty, to bardzo miłe, ale czułam się jakoś nieswojo, jak nie u siebie. Na szczęście dość szybko zostaliśmy sami z narzeczonym i naszą córeczką. Mieszkanie przeszło kompletną rewolucję, nic nie było na swoim miejscu, rzeczy pochowane w różnych miejscach, niektóre powyjmowane. Nawet bielizna, którą zawsze trzymałam luzem, była złożona w kosteczkę. Wszystko to za sprawą teściowej.

Nie dość, że byłam w połogu, z małym dzieckiem, to jeszcze czułam się, jakbym wróciła do obcego domu.  Powiedziałam o tym narzeczonemu. On uznał, że miarka się przebrała i zadzwonił do matki z informacją, że ma więcej do nas nie przyjeżdżać. Popłakała się i rozłączyła. 

Męczyły mnie wyrzuty sumienia, że za ostro ją potraktował, ale kiedy do niej zadzwoniłam, stwierdziła, że nie chce nic wyjaśniać i w ogóle nie będzie rozmawiać na ten temat. Potem nie złożyła mi życzeń w moje urodziny. Mój narzeczony wysyła jej jedynie zdjęcia wnuczki i tyle.
3210 Odpowiedz

Przykre, ale narzeczony miał rację. Przyjechać do kogoś i robić mu porządki w domu i przekładać rzeczy? No bez przesady.

LubieBzy Odpowiedz

Jeżeli ktoś ma coś wyjaśniać to Twój narzeczony z nią. Ty nie masz z tymni wspólnego, to oni muszą się dogadać w sprawie granic. I zgadzam się, że szkoda by córka nie miała kontaktu z drugą babcią z takiego powodu, ale wydaje mi się, że reakcja Twojego narzeczonego to po prostu efekt dłuższego konfliktu.

upadlygzyms Odpowiedz

- Dlaczego nie masz kontaktu z teściową?
- Ponieważ poskładała moje majtki w kosteczkę bez pozwolenia.

HansVanDanz

Ponieważ naruszała strefę intymną/prywatną.
Nie grzebie się w czyichś rzeczach.

kawainkabis Odpowiedz

To grubo. Widocznie było konieczne ustawić babcię do pionu, jednak całkowite odcięcie wydaje mi się zbyt ostrą reakcją. Wychowanie dziecka to kilkanaście lat ciężkiej pracy, czasem pomoc babci jest bardzo pomocna. Dodatkowo dziecko ma prawo znać i widywać swoich przodków.
Wydaje mi się, że ważne jest stawiać granice, jednak totalne odcięcie po jednorazowym odpale to trochę przesada.

Dragomir Odpowiedz

Twój kogut przesadził. Należało powiedzieć, że to był ostatni raz kiedy sprzątała u nich, bo nie mogą sie połapać gdzie co mają a na dodatek żona czuje się nieswojo, że ktoś składał jej rzeczy osobiste. A tak, zachował się jak buciki nie dziwię się teściowej. Jakby mi ktoś powiedział że mam więcej nie przyjeżdżać to też bym mu w dvpę nie właził i uciął kontakt.

NAUS Odpowiedz

Twój narzeczony zachował się bardzo dobrze i powinnaś mu o tym powiedzieć. Jako że to jego matka, może nie być do końca pewny, czy postąpił dobrze wyznaczając taką stalową granicę, a postąpił wzorowo. Skoro Ciebie męczą wyrzuty sumienia, jego pewnie też, ale to była właściwa decyzja i po prostu trzeba było ją podjąć. Inaczej byłaby u Was co tydzień i kto wie co by jej jeszcze przyszło do głowy.

Dodaj anonimowe wyznanie