#Ai5Vn
Nastał dość krótki okres, że spędzaliśmy ze sobą mniej czasu niż wcześniej, ja dość szybkim tempem życia byłem lekko wypalony i wtedy pojawił się kolega X. Moja spędzała z nim więcej czasu niż z innymi znajomymi, ale tłumaczyła to tym, że dobrze gość gra. Po dobrych dwóch miesiącach czułem, że coś jest nie tak, spędzali bardzo dużo czasu razem, pisali, gadali, nawet wyszło, że jedną z naszych kłótni musiała mu przedstawić. Któregoś razu przejrzałem jej komputer i trochę znalazłem. Bardzo mocno ze sobą flirtowali – miłe słówka, opowiadanie o sobie, oceniał jej wygląd ze zdjęć z fejsa, wysyłał swoje (sam będąc w związku i mając dziecko, choć podobno to skomplikowana relacja). Moja nawet pisała mu, by pisali na czatach, które nie zapisują historii rozmów, więc i wielu rzeczy nie wiem.
Cóż... Zrobiłem gigantyczną awanturę, chciałem wyrzucić ją z domu. Na chwilę obecną próbujemy jakoś to poskładać, choć jest ciężko. Ona zmieniła hasła do wszystkich swoich rzeczy, ja jej nie ufam, podobno proponował jej spotkania i podobno odmawiała... I szczerze? Rzuciłbym tym wszystkim, ale... Prawie wszystkie zobowiązania finansowe są na mnie, praktycznie wszystko jest na mnie i w takiej sytuacji jedyne co mogę zrobić, to sprzedać mieszkanie i cofnąć się parę lat... Nie mam pojęcia, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Jestem w kompletnej kropce.
Przecież ona już zaczęła za Twoimi plecami budować relację z kimś innym. Źle o tym myślisz. Sprzedanie mieszkania i podomykanie spraw pozwoliłoby Ci na nowy start, byłoby krokiem naprzód, a nie wstecz. Twój mózg próbuje zracjonalizować stan, który emocjonalnie wydaje się mu łatwiejszy, bo nie wymaga radykalnych decyzji. Wystarczy jej wybaczyć, uwierzyć, że drugi raz tego nie zrobi, udawać, że wszystko jest ok i takim oto sposobem możesz odzyskać złudzenie swojego dawnego życia. Jakie to proste, nie?
Prawda jest jednak taka, że czerw wątpliwości drążyłby Cię każdego dnia, a cena tego po kilku latach byłaby dla Ciebie katastrofalna, nawet bez założenia, że ona znów coś odstawi (choć pewnie tak będzie). Obaj wiemy, że nie będziesz w stanie jej zaufać jak dawniej. A skoro tak, to jak miałbyś założyć z nią rodzinę? Serio, byłbyś pajacem, gdybyś wszedł w większe zobowiązania z osobą, która przygląda się drugiej gałęzi. Weź też pod uwagę, że nie wiesz co pisali na czatach, na których nie jest zapisywana historia. Zdradzę Ci sekret, skoro przyszło jej to do głowy, to raczej nie wymieniali się tam spostrzeżeniami na temat najlepszych przepisów na sałatkę ziemniaczaną. A to, że ona sama mu to zaproponowała, jest już ostatecznym gwoździem do trumny tej relacji.
Skąd wiesz, że odmawiała jego propozycjom spotkania? Bo tak Ci powiedziała, gdy ją przyłapałeś?
Wiem, że to boli, ale musisz zakończyć tą relację. Ona już to zrobiła. Bądź twardy, bo będzie bolało jeszcze bardziej, ale jak tego nie zrobisz, ryzykujesz bardzo wiele w przyszłości. Tak wiele, że teraz nawet nie będziesz sobie w stanie tego zwizualizować.
Przykro mi, że Cię to spotkało.
Powodzenia.
Skoro ma takie skłonności, to w przyszłości zrobi to znowu. Uciekaj.
Rozumiem, że nie stać Cie, aby samemu utrzymać mieszkanie. Po pierwsze zastanów się, czy chcesz z nią być. Jeśli tak, to ciężka droga przed Wami. Jeśli nie - mieszkanie razem może być trudne, ale możliwe. Z pary musicie stać się współlokatorami. To też nie będzie łatwe. Trzymam kciuki.