Gdy byłam mała, bardzo często opiekowała się mną ciocia. Jej dzieci były już duże, więc może wypadła trochę z wprawy nad opieką nad małym dzieckiem, bo zawsze jak mnie karmiła, wychodziła ze mną na klatkę, na wypadek gdybym się zakrztusiła, a ona musiałaby zawołać kogoś do pomocy...
Dziś się z tego śmieję, ale kiedyś jej sąsiedzi musieli się dziwnie na nią patrzeć, gdy karmiła dziecko na klatce.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ty się ciesz, że tak na wszelki wypadek, za każdym razem, gdy miała cię nakarmić, nie zabierała cię na SOR xD
Oo, jaki fajny nick. Ciekawi mnie skąd się wziął, czyżby nie że słynnego sitcomu "Świat według Bundnych"? :D
Ted Bundy- lepszy autorytet :D
raindancemaggie - Punkt dla ciebie :D
Lepiej już nauczyć się udzielania pierwszej pomocy przy krztuszeniu xd ale w jakiś pokręcony sposób rozumiem tę troskę
Można to umieć, ale dalej mieć schizę ;)
A może nie chodziło o ewentualną reanimacje tylko tyle bałaganu było przy tym dziecku, że wolała iść syfić na korytarzu