#RTOnL

Moja mama jest bardzo religijna i po całym domu mamy porozwieszane krzyże i obrazy. Kupuje mi nawet specjalne ubrania do kościoła i nigdy nie pozwalała mi chodzić do kościoła w dżinsach, bo „dziewczynie nie wypada”. Za to mój brat może iść po prostu w dżinsach i podkoszulku. Ot, równość.
NiezbytSprytny Odpowiedz

Rozumiem, że ciężko się znosi takie forsowne nawracanie, ale bratu daj spokój, przecież spódnicy nie założy.

ohlala

Ale matka mogłaby wymagać, aby zakładał spodnie w kant i koszulę, bo tak w rzeczywistości wygląda kościelna elegancja i szacunek. A tak to mamy tylko oczywistą mizoginię.

mobikenobi Odpowiedz

Kościół jako instytucja patriarchalna nie ma nic wspólnego z równością, a jak sądzisz inaczej, to podaj imię choć jednego papierza-kobiety, albo chociaż biskupa.

karolyfel

Jan VIII, czyli Papieżyca Joanna.

mobikenobi

Papieżyca Joanna (znana też jako Jan Anglik lub Jan VIII) to postać legendarna, a nie historyczna.

Trubadur

Ameryka jest krajem równości płci nie? To podaj choć jednego prezydenta kobietę

Meanness

Pan(i) Trubadur chyba trochę próbuje pomóc, ale ulega "wersji oficjalnej". O Stanach ludzie lubią mówić w taki sposób w jaki im akurat pasuje. Ktoś powie, że to kraj wolności, bo nie trzeba płacić na NFZ, ktoś inny, że dlatego, iż można mieć broń, ale chyba nigdy nie było wersji, że jest tam równość. Raczej, że można przejść od zera do milionera, ale właśnie musi być ta klasowość, żeby móc awansować. Z kolei jak spojrzy się na prawo to ateiści nie mogą podejmować się funkcji społecznych, czyli nie może być prezydent-ateista. Muszą przysięgać na Biblię. No i coraz bardziej są ograniczane prawa człowieka. Więc istotnie ktoś może pomyśleć "ok, tam wszystko wolno, wszyscy robią co chcą, ale jakoś nie wybrali pani na prezydenta", jednak działa to bardziej na zasadzie "musi być pan prezydent, którzy przysięgnie na Biblię, musi być ojcem narodu o głębokiej wierze". I stąd nie ma pani prezydenta, ani pana prezydenta ateisty. Chociaż w XIX wieku była pani, która była burmistrzem. Chyba nawet dwie były, albo to ta sama. Raz panią dla zabawy ludzie dopisali do karty głosowania i serio wygrała, a raz jedna pani wygrała, ale ludzie się burzyli i prezydent kraju przestawił im pocztę z zapowiedzią, że będą biegać do innego miasta po listy dopóki jej nie zaakceptują. Ale właśnie, nie jest to kraj typu "każdy może robić to, co chce". Bardziej "każdy musi robić to, co każą ważniejsi ludzie, ale każdy ma nadzieję, że to on będzie tym ważnym".

GeddyLee

papierza xdddd

Dodaj anonimowe wyznanie