#RSkei
Jest kilka małych na pięcie i śródstopiach (obu), dwie większe: jedna pod dużym paluchem, a druga w tym miejscu, gdzie robią się haluksy. I jedna, największa paskuda - pieprzona Królowa Matka, z którą bujam się już ładne 6 lat, psia ją mać.
Po dzisiejszym prysznicu, jak zobaczyłam, że wokół tego bydlęcia pojawiły się drobne białe kropeczki, niektóre z minimalnymi dziurkami, poryczałam się. Ganiam do dermatologa, preparatów używam i dupa. W akcie desperacji smarowałam octem jabłkowym, a wcześniej kombinowałam z mleczami. I nic.
Stwierdzenie mojego dermatologa (jak z desperacji zaczęłam się dopytywać o leki - a nuż są jakieś tabletki?): mam problem, bo nie mam odporności na tego wirusa i żadnych medykamentów nie ma. No to może coś innego poza krio (tak się chyba nazywa to mrożenie azotem)? Jakiś zabieg albo co? Nie, no po co, pomrozimy i w końcu przejdzie!
Około 6 lat temu (jak nie więcej!) poszłam z jedną małą kurzajką na stopie (taki trochę większy rutinoscorbin), a dzisiaj kurwa mam pieprzoną fermę na obu stopach.
Jednak dzięki anonimowym dowiedziałam się o istnieniu lekarza (podologa?) specjalizującego się w leczeniu stóp. Zaraz zabieram się za szukanie gabinetu w moim mieście i mam nadzieję, że tam zatrzymają moją hodowlę.
Moją kurzajkę na stopie wyleczyłam jaskółczym zielem. Krzaczek kwitnący na żółto, kwiatki jak u jaskrów i biały sok jak u mlecza. Smarować świeżym sokiem jak najczęściej, polecam.
Byłem świadkiem podobnego cudu, którego przez wiele lat nie byli w stanie dokonać dyplomowani medycy zwani dermatologami.
Skoro na autorkę leki nie działają, a podologa już szuka, to równie dobrze może wypróbować metody naturalne. Próbowała mlecze i ocet, to ja poleciłam coś co mi pomogło.
Jaskółcze ziele, ew. Aloes. Jest duża szansa, że po zwalczeniu największej kurzajki, te mniejsze znikną. Aloes przez kilka dni przybandażować, przykleić miąższem że środka.
Może wcześniej niejasno napisałem, ale też polecam jaskółcze ziele.
Mi pomogło jaskółcze ziele, mojej siostrzenicy krem do stóp z wysokim stężeniem mocznika. Azot nie dał rady...
Prawda! Babciny sposob, sprawdzony. Działa. Najsilniej dziala jaskolcze ziele wiosna.
Potwierdzam sok jest pomarańczowy, zasycha się na biało. Moj błąd, przepraszam
Ja miałam jedną 2 lata temu i pomógł Brodacid
Sok żółty i zasycha na taki bardziej brązowy (jakby ktoś nie umył rąk po wizycie w toalecie). Kiedyś miałem kurzajki I pomogło. Te preparaty zamrażające z apteki nie pomagały, tylko bolało. Medycyna naturalna jest skuteczna.
tylko ostrożnie z tym jaskółczym zielem, bo to podobno silnie trujące (moja mama stosowała kiedyś i poleca, ale ostrożnie!) :)
miałam w życiu raz kurzajkę, jak byłam w podstawówce, potraktowałam ją bardzo agresywnie i nie mam z nimi problemu, zabierałam się od dłuższego czasu i w końcu wyrwałam dziadówę pęsetą, bolało mocno i lała się krew, ale podziałało
Moja znajoma zrobiła kiedyś podobnie, ale ona ją chyba odkroiła... Mówiła, że krwi polało się tyle, jakby całego palca odcięła. Potem nasz kontakt się urwał i nie wiem, czy to dziadostwo wróciło... Mimo wszystko sądzę, że takie "zabiegi" robione samemu sobie w domu nie są zbyt bezpieczne...
Ja miałam w wieku około sześciu lat. Też sobie urwalam i nigdy nie wróciła.
Mnie jak zaczęła się robić na reku to rozdrapywalam dotad az się zagoilo i znikło.
zrobiłam tak samo, miałam jedną na dużym palcu, a drugą idealnie na środku łydki, w lecie wstydziłam się przez to założyć krótkie spodenki i sandały, na wfie zawsze ćwiczyłam w długich spodniach, żadne preparaty nie pomagały, więc zaczęłam je odcinać i wydłubywać aż w końcu znikły. ale bolało cholernie.
Miałam kurzajki na dłoniach (po 3 na każdej) i dwie na jednej stopie... nic nie działało...ani jaskółcze ziele ani lapis ani specjalne lakiery do tego...mrożenie też nie...w przypływie desperacji wzięłam ostre nożyczki do paznokci...i wycinałam sukcesywnie po jednej na około dwa tygodnie. Trzeba uważać żeby krwią nie zapaćkać rąk bo kurzajki mogą się przenieść. By dokonać dzieła zniszczenia, po każdym wycięciu kurzajki brałam na patyczek koasmetyczny odrobinę domestosa i przykładałam w ranę...ciało w tym miejscu robiło się "białe" i reszta ewentualnych pozostawionych zalążków kużajek była wypalona.. Tak to boli,tak jest to drastyczny widok i tak - na mnie podziałało.
Aż mnie wzdrygnęło przy czytaniu :D
Ja smarowalam preparatem żeby powstała otoczka, potem te malutkie wyrywalam pęseta. Też bolalo ale było warto
Ciekawe sposoby... za to ja teraz mam do czyszczenia dywan w przedpokoju ;/
Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy drażniący środek chemiczny niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu.
Kolezanka wycisniete pryszcze na twarzy okladala zmywaczem dobpaznokci. Nic mnie juz w zyciu nie zdziwi.
Mój sposób :-)
To brzmi jak opis tortur.
@Ksieznaanna jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja takie rzeczy robiłam 😂 co prawda na wypalenie rany domestosem nie wpadłam ale i tak od tamtej pory mam spokój :D
Córce z glupoty wyleczylam zwykłym propolisem 7% w sprayu.
Najlepsza byłaby 10% ale nie w każdej aptece maja. U niej Wystarczyło 3 razy psiknac- po miesiacu sobie przypomnialam ze wypadaloby dokonczyc kuracje, ale nie bylo juz takiej potrzeby.
Należy obficie popryskac zainfekowana skórę i poczekać aż wyschnie.
Propolis to zwykły kit pszczeli, naturalny środek przeciwgrzybiczny i przeciwwirusowy.
Kosztuje ok 10-15zl. Szczerze wątpię aby jakikolwiek dermatolog wpadł na to że tak prosta rzeczy może wyleczyć.
A ja polecam vericaust. Wypaliło mi kurzajkę, wypadła i do dziś zero problemów ;)
Polecam wycięcie laserem w chirurgia. Miałam masakre z brodawkami i pomogło. Już nie wracają.
Ja tak samo, tez miałam laser. Bolalo przeokropnie ale zadziałało i juz nie wracają. Miałam dwie serie.
Ja mialam kurzajke na palcu u reki. Wzielam papierosa I po prostu przypalalam. Bolalo, ale pozniej zdrapalam I sie juz nie pojawila
w przedszkolu miałam całe dłonie powysypywane w tym gownie i mój tata robił mi okłady z kapusty (nie zwykle liście tylko jakoś to mielił, mogę go jakoś podpytać) i zeszło mi od razu. tez miałam je odmrażane ale nic to nie dawało, mama mi mówiła ze strasznie ryczałam by tylko tam nie iść
Ja to nawet pamiętam, że strasznie ryczałam. W trakcie chyba bardzo nie bolało, ale potem, jak już się "ogrzały", to myślałam, że zwariuję. Ale u mnie akurat zadziałało ;)
Może to trochę obrzydliwe, ale ja swoje kurzajki po prostu odgryzłam. :x
Twoja głupota mnie przeraża ...
Teraz wiem, że to głupie, ale jak miałam 7lat to nie byłam tego świadoma.
Ps: chodzę po ulicach bez opieki i świetnie daje sobie radę.
Przerabiałam to samo tyle że na ręce wypalanie prądem boże jak bolało po mimo znieczulenia nie polecam zamrażanie nic ale wycinanie szwy na tydzień i już nie boli dla mnie to była ogromna ulga :3