#R7oxt
Dla mnie to normalne, że w świecie zwierząt np. niedźwiedź polarny poluje na fokę czy lew na antylopę. Drapieżnik to drapieżnik. Trochę mnie denerwuje, jak w dziecięcych piosenkach pojawia się rekin, który je glony. Odczuwam takie zatajanie przed dziećmi i ich wrażliwą psychiką, skąd bierze się schabowy na stole.
Ostatnio kot na wsi upolował myszkę (polną, a nie czyjeś zwierzątko). Mysz jeszcze żyła. Rodzina „nakrzyczała” na kota, że tak nie wolno, kot został zamknięty w pokoju, a kuzynka pojechała z myszką do weterynarza ratować biedne życie.
Czy jestem bez serca uważając, że takie zachowanie to przesada?
Zabierz im tego kota, jeszcze z niego weganina będą chcieli zrobić.
Btw. dieta wegetariańska dla kota, to bardzo zły pomysł. Koty to mięsożercy i muszą jeść mięso dla swojego prawidłowego funkcjonowania.
Pies ma szansę przeżyć i być zdrowym na diecie wege. Kot nie ma szans, tak jak piszesz.
Uważam, że pies powinien być na diecie wege tylko jeśli mięsa faktycznie nie lubi albo zdrowie mu nie pozwala go jeść. Zmuszanie go do takiej diety bez powodu (zdrowie) jest okrutne.
Tylko wiesz, że ten kot na 99% nie miał zamiaru zjeść tej myszy? Karmę pewnie dostaje normalną, bo autor na pewno by o tym wspomniał (patrząc na jego ból dupy o weganizm rodziny), więc nic dziwnego, że mysz zabrano.
Ohlala, otóż to. Kot sąsiadów też tylko się bawi myszami. Natomiast warto zabierać mysz, bo mogła być po spożyciu trutki, co mogłoby zaszkodzić kotu.
Biedny kot.
Jest różnica pomiędzy lwem polującym na antylopy, a tym jak wygląda współczesny przemysł spożywczy - kury zamknięte całe zecie w klatkach, małe półżywe kurczaki jadące na taśmociągach by zostać żywcem zmielone. Zwierzęta stały się przedmiotami.
A ich kot też nie zabija myszy bo poluje i mysz jest jego pożywieniem. Zazwyczaj koty domowe bawią się w męczenie myszy jak zabawką by potem je martwe zostawić.
Dokładnie. Nie jestem nawet wegetarianką, po prostu znacząco ograniczam spożycie mięsa (choć częściowo wynika to z faktu, że jestem wybredna), ale faktem jest, że ludzie po prostu torturują zwierzęta hodowlane, potem je zabijają i wydaje im się, że to normalne.
Zdecydowanie przesada.
Powariowali z tym kotem. To w końcu drapieżnik i w jego naturze jest polowanie
Jesteś bez serca. Po pierwsze koty to straszne szkodniki. Polują na myszy i ptaki nie dlatego, że chcą je zjeść tylko dla samego zabijania. Po drugie,antylopa na którą poluje lew, nie żyje w ciasnej klatce , bez dostępu do światła, tak jak żyją kurczaki które później ludzie zjadają. Jedzenia mięsa kiedyś było bardziej etyczne, teraz zwierzęta stały się jedynie produktem, upchniętym byle gdzie, byle tylko była promka na steka.
Z jednej strony przesada (kot to kot, nie zmieni się jego instynktu krzykiem czy tresura), z drugiej hmmm... Chyba sama bym wzięła ta myszkę kotu (jakbym widziała że ogonek żyje) i być może pojechałabym z nią do weta (jeśli była by w ciężkim stanie) chociażby, po to żeby ulżyć jej w cierpieniu xD Jem mięcho, ale sama nie jestem w stanie ubić czy nawet dobić ... taki tam hipokryta że mnie xD
Ja z moim 5 i pół letnim synem zawsze jak jestem na wakacjach u teściów, robię kiełbasy itp. Przywozimy swiniaczka z rzeźni i on o wszystkim wieco i jak. My jemy zwierzęta, tak jak one jedzą siebie nawzajem i nie ma w tym żadnej tajemnicy. Ludzie którzy próbują na siłę chronić dzieci przed rzeczywistością są zwyczajnie zamknięci w jakiejś bańce że świata który chcieliby oglądać. Zabawne, że nakrzyczeli na kota jak rodzina była, a jak już pojechała to pewnie kotu się zebrało że myszy nie łapie...:) generalnie uważam, że dziecku niewarto jest mieszać w głowie ze zbyt duża ilością rzeczy, bo można powiedzieć że np Mikołaj przynosi prezenty i myślę że wtedy nie dzieje się jakaś szczególną krzywda z tego powodu (dzieciństwo też powinno w jakimś stopniu być magiczne dla dziecka) , ale rzeczy typu rekin jedzący glony, jak widzę to zaraz prostuję i mówię synowi że to tylko bajka i tak jak rekiny nie mówią, tak nie jedzą glonow, tylko inne ryby, czy co się trafi. Przecież takie coś też kiedyś trzeba będzie odkręcić, a jesli nie zrobi sie tego odpowiednio wczesnie, dziecko będzie narażone na wyśmianie przez innych gdy np w klasie powie że lwy jedzą trawę i żyją w przyjaźni z innymi zwierzetami. Można przekazywać dzieciom nasz punkt widzenia, ale nie można naginać w tym celu faktów. Wyobraźcie sobie ze moja znajoma wypaliła kiedyś przy moim synu że 'dinozaury zostały wytępione przez ludzi', a mój pięcioletni syn powiedzial jej że 'spadł meteoryt i to przez to, a ludzie pojawili się miliony lat później'. Wiecie jaki byłem dumny?:) a jakiego buraka spaliła znajoma?:) Wychowanie to ciężka praca, po co sobie je jeszcze utrudniać? Zawsze jak idę do szwagierki i dzieci coś oglądają to pytają mnie o wszystko i dostają na to wszystko odpowiedź (stosownie do ich wieku, bo przecież nie powiem, 'Hitler gazowal ludzi, zafundował I m holokaust z komorami gazowymi, gdzie mordowali nawet noworodki' ). Prawda podana w umiejętny sposób nie boli
Ale zjeby ;)
No bez przesady.. Nie jesteś bez serca. Patrzysz racjonalnie na całą sytuację 🤌