#R7OHj
Co usłyszałam, jak wytłumaczyłam mu wszystko? Niekończący się monolog o tym, jak było cudownie i jak to możliwe, skoro patrzyłam tak na niego i to jak mówiłam (nigdy nie składam pustych obietnic), nawet mi powiedział, że pragnie zawalczyć o to, bo tyle to dla niego znaczyło i tyle trwało! Tak, trwało całe PIĘĆ spotkań. Usłyszałam: „Każdego dnia wstaję i zasypiam z myślą o naszych wspaniałych wspomnieniach”, „Byłaś taka szczęśliwa i rozpromieniona u mego boku!”. I wszystko brzmiało mniej więcej tak. Czy jest w tym prawda? Po prostu dobrze się bawiłam, ale gościu zapatrzony w siebie, kompletnie mnie nie słuchający. Dowód? Bagatelizował wszystko, co mówiłam.
Generalnie jego reakcja na to wszystko była taka, jak faceta po 8 latach związku, z którym dziewczyna chce zerwać. Serio. Nie wyolbrzymiam.
Chłopcy, nie popadajcie w aż takie skrajności i nie szukajcie dziury w całym, jak nie spodobacie się dziewczynie po kilku spotkaniach.
Jak mnie irytują te "mądre" zakończenia.
Niebieskoocy, przestańcie pisać bezsensowne morały do ludzi, których nie znacie.
Chińczycy, pamiętajcie, najpierw mleko, potem płatki.
Najpierw płatki, potem mleko.
Przy ciepłym mleku od razu robią się rozmokłe. Ja jem tylko z zimnym. Kiedy zaleję płatki zimnym mlekiem to nie robią się od razu miękkie tylko pozostają chrupiące.
@ms0nobody
@Econiks
A wszystko zależy od tego, czy ktoś ma zęby, czy ich nie ma ;)
[Z obserwacji poczynionych na różnych wolontariatach.]
Facet się zakochał, czego ty nie poczułaś, ot i cała historyja.
A ten apel to se wsadź wiadomo gdzie.
Może tak starał się wypaść dobrze, że koncentrował całą swoją uwagę na tym, co mówił i brakło mu przestrzeni do przetwarzania Twoich wypowiedzi. Klasyczny błąd zauroczonych, na którym się strasznie dużo traci w autoprezentacji.
Nie widzę problemu, żeby powiedzieć: "Rzeczywiście świetnie się przy Tobie bawiłam", a następnie przedstawić swoje dalsze plany względem tej relacji i podziękować.
Nie znamy wszystkich przyczyn, dla których decydujemy o naszych relacjach tak, jak decydujemy. Czasami po prostu czujemy się z czymś źle i nawet trudno powiedzieć, czy to coś jest w nas czy w rozmówcy. Moim zdaniem jest to wystarczający powód do tego, żeby nie rozwodzić się nad tym, dlaczego kończymy znajomość. Chociaż zawsze będzie w tym coś trudnego, a często też jakieś poczucie krzywdy, choćbyśmy się jak najbardziej starali być ok...
"brakło mu przestrzeni do przetwarzania Twoich wypowiedzi"
To jest bardzo ładne i trafne.
Choć trzeba pamiętać, że spotkali się tylko pięć razy i być może coś, gdzieś, kiedyś, poukładałoby się inaczej. Lecz skoro autorka zapewnia, że już na tym etapie zdecydowała o rozstaniu, bo źle się czuła w tym układzie, to przecież ma do tego pełne prawo i nie musi się z tego tłumaczyć.
[Z doświadczenia wiem, że w takich sytuacjach każde tłumaczenie rodzi nadmiar emocji i niepotrzebnych powikłań. Najprostsze rozwiązania są zawsze najlepsze.]
"Czasami po prostu czujemy się z czymś źle i nawet trudno powiedzieć, czy to coś jest w nas czy w rozmówcy. Moim zdaniem jest to wystarczający powód do tego, żeby nie rozwodzić się nad tym, dlaczego kończymy znajomość."
I tu wkracza na scenę nasza asertywność ;)
Nie każdy potrafi zrobić to jednym cięciem. A także - nie każdy potrafi takie cięcie zrozumieć. Ale między innymi po to żyjemy świadomie, aby uczyć się rozwiązywać / przyjmować takie sprawy w sposób kulturalny i bezbolesny. A skoro mężczyzna z wyznania nie potrafił dopuścić do siebie słów autorki, prawdopodobnie ma jeszcze sporo do zrobienia ze swoim wnętrzem.
Frog :)
W gruncie rzeczy nie mamy pojęcia, jak przebiegała komunikacja z każdej ze stron, znamy tylko strzępki wypowiedzi, które faktycznie mogą świadczyć o niedojrzałości. Ale czy ktokolwiek jest idealnie dojrzały? Nie wiem, nie zaobserwowałam przypadku :D
Pięknego dnia!
A ja myślę, że on się w tobie zadurzył i z tego powodu nadinterpretował twoje zachowanie. I że dlatego właśnie sobie wyobrażał nie wiadomo co.
Zakochanie zakochaniem - jasne, jeśli się zakochał to te "rozstanie" mogło zaboleć, ale żeby aż tak przeżywać, kiedy spotkali się zaledwie pięć razy? Trochę creepy.
Szanuję i popieram twoją decyzję, facet zbyt dziecinnie podszedł do sprawy. Ale mnie jako mężczyznę interesuje fakt czy dając sobie czas i po dłuższej przerwie gdyby on ponownie spróbował - czy dałabyś mu szansę na spotkanie
Widzę że Ty też podobnie zareagowałaś skoro to piszesz
Nie rozumiem czemu to tu opisałaś. Facet nie zrobił absolutnie nic złego, tak jak Ty szczerze powiedział o swoich uczuciach. Nie spodobało Ci się to, ale nie masz prawa nikomu mówić, co ma czuć. Nikt nie potrafi czytać w myślach i sercu drugiej strony, nie ma powodu wyśmiewać kogoś kto poczuł do Ciebie więcej niż Ty do niego. Super, że to zakończyłaś, widać, że nadajecie na innych falach, może faktycznie bagatelizował Twoje słowa i z kimś takim trzeba się pożegnać, ale zachowaj trochę szacunku dla osoby dla której byłaś ważna, dla której chwilę z Tobą były wyjątkowe. Po co kopać leżącego?
najwyrazniej ta relacja znaczyla dla niego wiecej niz dla ciebie
ale dla mnie to red flag jesli po paru spotkaniach ktos traktuje relacje jakby trwala lata i bylibyscie malzenstwem
sama tak mialam, typ po 2 spotkaniach zaproponowal mi mieszkanie razem, no creep
Naucz się pisać porządnie a i pisze się czerwona flaga i straszny. Nie jesteś w wielkiej Brytanii, tępy tłusty boczku.