#R70US
Idziemy sobie z żoną do teściów, nagle słyszymy dzwoniący telefon, patrzymy, a w zaspie leży smartfon, no to łap go do ręki, lecz nie zdążyliśmy odebrać.
I teraz to jest ta scena, w której na jednym ramieniu rozsiada się dzioboł, a nad drugim unosi się sam Archanioł Gabriel. Dzioboł mówi: "O, masz nowy smartfon, przyda się żonie (żona posiadała wtedy telefon "tylko do dzwonienia i SMS-owania" czyt. klasyczną komórkę), zaoszczędzicie kilka stówek, dokupi się tylko ładowarkę". Anioł z kolei dorzucił swoje 5 groszy: "Pomyśl o osobie, która zgubiła ten telefon - pewnie teraz chodzi i go szuka. Postaw się w jej sytuacji, pomyśl, że to ty teraz szukasz swojego telefonu w śnieżnych zaspach. Zwróć ten telefon, na pewno ci się to opłaci".
Niewiele myśląc oddzwaniam na ostatnio dzwoniący nr i umawiam się na miejsce odbioru. Telefon zwracam młodej dziewczynie, po której było widać szczęście na twarzy w związku z odnalezieniem zguby.
Czas teraźniejszy. Zakupy z żoną i córką w owadzim markecie.
Mam taki zwyczaj zapisywania sobie listy zakupów w aplikacji na smartfonie (świetna sprawa swoją drogą). Jak możecie się domyślić, nieopatrznie położyłem telefon gdzieś na półce sklepowej i pochłonięty zakupami odszedłem kontynuując zakupy. O tym, że brakuje mi piątej klepki (mam taki zwyczaj: przed wyjściem pięć razy klepię się po kapsach sprawdzając czy mam: 1. portfel, 2. telefon, 3. klucze, 4. dowód rejestracyjny, 5. chusteczki - stąd 5 klepek) dowiedziałem się chcąc sprawdzić, co jeszcze zostało do kupienia. Nastąpiła lekka panika. Myślę gdzie ostatnio widziałem się z moim kieszonkowym komputerkiem - już wiem - warzywa. Mówię do małżonki: dzwoń do mnie, a ja lecę na poszukiwania. Dobiegam na dział z ogrodowizną, rozglądam się i zaczynam nasłuchiwania. Po chwili zaczepia mnie pewien jegomość, pytając, czy nie szukam telefonu. Szczęśliwie odzyskuję zgubę, która została przekazana obsłudze sklepu. Podziękowałem tylko i ruszyłem z powrotem do rodzinki.
Może mogłem lepiej zareagować, lecz na pewno wiem jedno: jeśli znajdziecie jakiś zgubiony przez kogoś przedmiot, starajcie się go zwrócić, z całą pewnością to wam się opłaci:)
Już myślałam, że to ta dziewczyna Ci go oddała xD
Też tak pomyślałem :)
A ja myślałam, że telefon dzwonił już w czyjejś kieszeni :-P
Ja też :D
Za dużo anonimowych XD
Gdybym zatrzymała znalezioną rzecz, to wyrzuty sumienia by mnie doszczętnie zniszczyły... Bardziej opłaca się oddać, choćby ze względu na swoje zdrowie psychiczne. ;)
ja też, bym oddała, ale znam osobę, która mówi wprost, że jak znajdzie portfel z pieniędzmi i dokumentami to nie odda i żadne tłumaczenia nie pomagają, że to mogą być ostatnie pieniądze tej osoby itp...
Ja jednej imprezy znalazłam 2 telefony kazdy w innym miejscu i nawet sekundy sie nie zastanawialam czy je zatrzymac. Pierwszy byl razem z dowodem i kasą, a że znałam jej znajomych szybko wlasciciela odnalazłam i oddalam zgubę :) a drugi odniosłam ochroniarzom przy wejsciu :)
Są osoby, które zwyczajnie nie odczuwają wyrzutów sumienia, tak mają i już.
Brakowało ci piątej klepki, czyli chusteczek. Nie taka duża strata.
Pomyślałam to samo ;)
Ja w te wakacje znalazłam iPhona, jakoś mega sie cieszyłam z tego ze udało sie odebrać i odnaleźć właściciela :)
Wika?:
A na pewno się nic nie zyska, wybierając kradzież, ktoś jest bezsensowna, bo wszyscy wiemy,ze dla policji to nic trudnego: namierzyć telefon...
ja miałam raz mixa. Wiecie jak nie dzwonilo sie to pieniądze co miesiac sie nabijaly. I tak dobilam do 300 zl. Taaak tez go zgubilam. Wracajac z mp3. Nie uslyszalam ze wypada. No cóz zycie. Dostalam jakis stary zapasowy telefon i jakos zyje. Wyobrazcie sobie moja radosc jak tydzien pozniej wracajac ta sama trasa zaczepila mnie kobieta ktora stwierdzila ze widziala jak mi telefon wypada ale nie zdarzyla mnie zlapac. Odzyskalam telefon caly i zdrowy noo oprocz kilku wiecej rys. Ale sie tej kobiecie na szyje rzucilam i dziekowalam. Nie zna radosci nikt uzalezniony od telefonu kto nie zgubil telefonu po czym ten telefon soe magicznie nie znalazl
Moj wujek znalazl telefon, jeden z drozszych, na alejce w parku. Niestety telefon był rozladowany ( on nie miał pasujacej ladowarki) i miał blokade. Mogl dac sobie spokoj, ale to policjant. Dopiąl swego i po kilku dniach zjawił sie w domu poszkodowanej dziewczyny mówiac jak bylo. Nawet nie powiedziała " dziękuję"!
"Pomyśl o osobie, która zgubiła ten telefon - pewnie teraz chodzi i go szuka. Postaw się w jej sytuacji, pomyśl, że to ty teraz szukasz swojego telefonu w śnieżnych zaspach. Zwróć ten telefon, na pewno ci się to opłaci"
dziwny ten anioł, skoro uzasadnia zyskiem dobro. Ja tam oddaję bo zwyczajnie nie jest mój a ja nie jestem złodziejem.
Jedno to moralność a drugie to problem natury technicznej. Po numerze IMEI mozna namierzyć telefon - nie tak łatwo go ukraść :)
Dobro powraca.