#QgvC4
Po czasie znów się zaczęła uśmiechać. Czasem wpadała do nas moja młodsza siostra, która miała, lekko mówiąc, problem z heroiną. Nie wiedziałem co robić, mega się zamartwiałem. Pewnego razu M. (moja współlokatorka) usłyszała naszą rozmowę i powiedziała do mojej siostry stanowcze: "CHODŹ", na co ta druga "Na chuj się wpierdalasz?". Na to M. "Nie pierdol, tylko rusz tyłek" i poszła do pokoju, a moja siostra chyba z ciekawości za nią. Moja mała siostra wyszła z pokoju z płaczem i poszła, na co ja zrobiłem M. aferę. Potem siostra znów przychodziła, ciągle do M. i wychodziła z płaczem.
Okazało się, że M. również miała problem z narkotykami, była na odwyku. Kazałem jej zagonić moją siostrę na ten odwyk, a ona uparcie, że nie i że sama sobie poradzi. Miała rację - moja siostra przestała ćpać po jakimś czasie. Cud. Zaprzyjaźniły się. Było świetnie, aż zaczął przychodzić do M. jakiś starszy koleś, byłem w szoku, słysząc ich rozmowy. Był on sponsorem M., aby miała lepszy start wyjeżdżając od rodziców i się zakochali, a ta wyjechała i nie powiedziała nic temu typowi, żeby nie rozbijać jego małżeństwa. Znów zaczęły się płacze po nocach, niechodzenie do szkoły. Minął niecały miesiąc i M. się zabiła, zostawiając mi tylko kartkę z przysmakami swoich kotów...
Rozumiecie? Mija drugi tydzień, a ja musiałem komuś to opowiedzieć. Wszystko przez niego... Gdy nie ma M., moja siostra chyba wróci do ćpania, a ja powoli popadam w paranoję. Nie wierzę, że taka młoda dziewczyna, tak ambitna, codziennie śmiejąca się na teamspeaku, grająca w gry z ekipą...
Eh, proszę, pożegnajcie ją, błagam.
Żegnaj, M.
Szkoda jej, no ale cóż, takie rzeczy się zdarzają. Naprawdę często dochodzi do sytuacji kiedy ktoś wydaje się z zewnątrz szczęśliwy a później szok i niedowierzanie że jak mógł się zabić że przecież nie miał żadnych problemów
Może nie na miejscu, ale co z kotami? Przygarnąłeś je?
Również jestem ciekawa!
jak ktoś ma już jednego kota, to kolejny kot w zasadzie nie stanowi żadnego problemu (o ile nie ma między nimi kłótni) więc podejrzewam, że tak
Przygarnąłeś szesnastolatkę. Dziecko. Małoletnią. Jako współlokatorkę. Ot tak, przyniosła koty i zamieszkała, a ty się tylko zdziwiłeś, co będzie z płaceniem czynszu. Dziewczyna okazała się niestabilna psychicznie, leczyła się farmakologicznie, szlochała całymi dniami - ty sprawdziłeś sobie w internecie, że te leki, które bierze to antydepresanty. I niech sobie to dziecko przebywające w twoim mieszkaniu bez jakiejkolwiek opieki odpowiedzialnej osoby dorosłej żyje jak chce. Następnie uczyniłeś z tego niestabilnego psychicznie dziecka terapeutkę swojej młodszej uzależnionej siostry, uznałeś opinię tegoż dziecka o "radzeniu sobie" za wiążącą i kibicowałeś przyjaźni dwójki dzieciaków: aktywnej ćpunki i przyczajonej ćpunki - lekomanki (5 x dziennie po 2 tabletki) na ostrych depresyjnych zjazdach oceniając ją jako "cud". Byłeś w szoku, że żonaty starszy koleś przychodzi do pozbawionego opieki dziecka jako były sponsor. Dobrze, że chociaż byłeś w szoku. Nie wierzysz, że taka młoda dziewczyna, taka ambitna.... pozostawione bez opieki, chore dziecko, zaangażowane w sprawy innej małoletniej ćpunki, z historią wykorzystywania seksualnego (skoro sponsor był "były" dla szesnastolatki, to ile miała lat gdy zaczęli? 14? 15?)którym pies z kulawą nogą się nie zainteresował we właściwy sposób popełniła samobójstwo? I naprawdę policja nie pofatygowała się do ciebie badając kwestie przyczynienia się do samobójstwa poprzez zaniechanie? Nie masz zarzutów prokuratorskich? Mam nadzieję, że to fantazja nastolatka, bo nie wierzę, żeby dorosły facet mógł być aż tak nieodpowiedzialny.
przykład z "Dzieci z dworca ZOO" pokazuje, że czasem i trzynastolatki łapią za heroinę, więc temu akurat nie trzeba się aż tak dziwić
Mogło być też tak że dziewczyna uwolniła się od toksycznych rodziców i przez nich miala depresje
Jeśli to prawdziwa historia, to obdarłeś dziewczynę z wszelkiej prywatności właśnie.
@Sebastian001 W którym momencie bo nie zauważyłem?
a na co jej prywatność skoro nie żyje?
@rollingthunder trochę ostro pojechałeś, ale co prawda to prawda.
Jeżeli to w ogóle prawda, to facet opisuje ze szczegółami w internecie problemy i tragedię dziewczyny, która popełniła samobójstwo i jeszcze dostaje plusy. Dokąd zmierzasz, świecie?
Od tego jest ta strona. To anonimowe wyznania, niektórzy potrzebują się wygadać. Z plusami nie chodzi o to, że ludziom podoba się fakt, że ktoś popełnił samobójstwo. Podobnie jak z lajkami na fejsie pod smutnymi postami. Dla mnie jest to bardziej forma współczucia, no bo przecież internet nie poklepie cię po plecach.
Nie, ta strona jest po to żeby opisywać WŁASNE wyznania, ewentualnie za czyimś pozwoleniem. Jak dla mnie wywlekanie brudów w internecie kogoś kto się zabił jest wyjątkowo nie na miejscu.
Zwłaszcza, że podał tyle informacji, że osoby, które ją znały będą wiedziały o.kogo chodzi.
A co za różnica, jeśli historia wgl prawdziwa to myślę że dziewczynie leżącej 6 stóp pod ziemią wszystko jedno czy ktoś ją rozpozna czy nie, wiesz?
Nigdy nie wiem jak zareagować, to okrutne. Los jest niesprawiedliwy dla tych wartych i dobrych ludzi, może to przez to, ze zdają sobie sprawę jak bardzo niektórzy ludzie emanują brakiem umiejętności myślenia?
[*] Żegnaj M. Tylko tyle mogę zrobić, choć i tak pewnie nikogo to nie obchodzi i nikt tego nie przeczyta.
Co za bajka.
Żegnaj M ;(
Przykro mi :( żegnaj M.