#QeodQ
Pracuję w dość dużej firmie i uczestniczyłam dziś w zebraniu zarządu. Wszystko idzie świetnie, każdy przedstawia swoje racje i wtedy przychodzi kolej na mnie. Głęboki wdech i idziesz, dziewczyno! Rozpoczynam swój wywód, gdy nagle zakręciło mnie w nosie i... kich. Oczywiście nie był to zwykły psik. Z mojego nosa wyleciała potężna koza i wylądowała na dokumentach przede mną. Wyglądało to, jakby z nosa wypadł mi kawałek mózgu... Chwila ciszy, konsternacja, szybka akcja, chusteczka w rękę, przepraszam i sprzątam gościa. Jak gdyby nigdy nic kończę moją prezentację i udaję się na moje miejsce.
PS Nikt tego wydarzenia nie skomentował, cieszę się, że jesteśmy już jednak dorosłymi ludźmi :)
A pamiętasz tę super żenującą historię, która trafiła się ostatnio komuś innemu? Albo tą inną, kiedy laska chciała się zapaść pod ziemię ze wstydu? Pewnie nie.
Swoją historię zapamiętasz do końca życia, ale pociesz się tym, że inni już zapomnieli.
A już wszyscy myśleliśmy że kichnięcie nastąpiło także drugą stroną.
wybolcowana kicha kozimi bobkami
Pewnie dlatego, że ma rozjechany drugi kanał (w sumie jedyny na dole u faceta).
A mogło polecieć na prezesa.