#QPdKJ
Jestem stosunkowo atrakcyjną młodą kobietą. Szukam pokoju w większym mieście, najem raczej krótkoterminowy, a więc dość problematyczne. Tracę już nadzieję, a odzywa się jedna osoba. Wymieniamy wiadomości tekstowe. Warunki cudo, cena cudo, płacę za pokój, a całe mieszkanie dla mnie (bo lokatorów nie będzie). Myślę sobie – gdzie jest haczyk?
Nagle właściciel mieszkania pisze, że chciałby obgadać jeszcze jedną kwestię i zadzwoni. Zastanawiam się, czemu nie może kontynuować na komunikatorze, ale mówię, że dobra. Po czym dzwoni, pyta, czy przeszkadza mi kamera w mieszkaniu. No bo mieszkanie bogato wyposażone, osiedle luksusowe, u sąsiadów zdarzały się kradzieże i zamontował monitoring w holu mieszkania. Obecna lokatorka nie narzeka.
Mówię, że no w sumie średnio mi się to podoba... Więc zgadza się ją zdjąć, kiedy przyjadę. Mimo wszystko jakiś niesmak pozostaje, bo wynajmowałam już 6 mieszkań w przeszłości i nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Ogromne naruszenie prywatności w moim odczuciu, wręcz inwigilacja. Nawet jeśli to tylko hol, oby nie inne pomieszczenia...
Czy przesadzam? Czy to normalna praktyka? Wynajęlibyście takie mieszkanie z monitoringiem lub po obietnicy, że zostanie on tymczasowo zdemontowany?
Śmierdzi na kilometr. Powiedział, że zdemontuje monitoring? Spoko, widoczną kamerkę zdejmie, a wymieszaniu może być ich więcej ukrytych. Potem się będziesz zastanawiać na jakim portalu są filmiki z Tobą bez ubrania.
W mieszkaniu*
W życiu się z tym nie spotkałam i nie zdecydowałabym się na takie mieszkanie. Spotkałam się z kamerami na klatce czy w "judaszu" i tu rozumiem sens monitoringu. Ale w mieszkaniu to obserwuje raczej lokatorów a nie potencjalnych złodziei...
Dokładnie. Monitoruje się wejście i o tym można normalnie w komunikatorze napisać, nic podejrzanego. Ale w środku to już tak i dlatego nie chciał o tym pisać.
Na twoim miejscu bym zrobiła tak, że jak przyjdzie zdjąć kamerkę to zapytać czy w mieszkaniu są jeszcze gdzieś kamery czy tylko ta jedna, a wcześniej włączyć gdzieś nagrywanie żeby mieć dowód na to co powiedział. Potem przeszukać mieszkanie dokładnie czy gdzieś nie ma ukrytej, w kratkach wentylacyjnych jakichś meblach, przedmiotach. To może być małe oczko wielkości mniejszej niż paznokieć.
A kamera oczywiście w sypialni i w łazience. Lepiej szukaj innego lokum
Mnie też zszokowała ta informacja i miałam podobne odczucia co wy, jednak wszyscy wokół powtarzali, żebym nie przesadzała i że nie może być tak źle, skoro sam wyłożył kawę na ławę. Jednak swoją prywatność i bezpieczeństwo cenię bardziej
No to już wiesz, czemu cena taka super. Jeszcze sama będziesz bulić za to, że on będzie miał filmy z Tobą pod prysznicem xD
To wszystko zależy. Nie ma jednej odpowiedzi. Jeśli bardzo by mi zależało to czemu nie? Jesteś inwigilowana przez dosłownie wszystko i wszystkich. Porozmawiaj z kimś o nowej lodówce mając telefon na stole a będziesz otrzymywać reklamy lodówek. Prywatność praktycznie nie istnieje a tu przynajmniej ktoś wprost mówi jak wygląda sytuacja. Na krótki okres pewnie tak, na dłuższy bym się zastanawiał
@Xanx
...chyba nie jesteś do końca normalny, jak i właściciel mieszkania.
jest roznica pomiedzy reklamami a potencjalnym podgladaniem nago przy czynnosciach fizjologicznych czy prysznicu
moze te kamerke zdejmie, ale nie wiesz czy nie ma jej np. w lazience
straszny creep
W dzisiejszych czasach trochę go rozumiem