#QJYL3

Zacznę od tego, że jestem bardzo bogata... A dokładniej moi rodzice są. Mimo tego, że mieszkam w domu z basenem i jeżdżę drogim samochodem, wychowano mnie tak, aby nie patrzeć na ludzi przez pryzmat pieniędzy. Nigdy nie zdarzyło mi się chwalić stanem majątkowym moich rodziców, a tym bardziej wywyższać z tego powodu. Ale przechodząc do sedna...

Owszem, ja nie oceniałam ludzi po tym ile mają pieniędzy, ale oni robili to w przypadku mnie. Cały okres nauki szkolnej wspominam bardzo źle. Gdy byłam miła i pomocna, wszyscy się zachwycali jaka to jestem "inna niż wszystkie bogate laski", ale gdy coś mi się nie spodobało i zaznaczałam to w kulturalny sposób, padało "to, że jesteś bogata, nie znaczy, że lepsza!". I tak czas mijał... W podstawówce jeszcze dało się żyć, dzieci były bardziej skupione na zabawie niż pieniądzach, ale gimnazjum i liceum... Koleżanki potrafiły wybrać się ze mną na duże zakupy, a przy kasie "nagle" się zorientować, że rzekomo zapomniały portfela i przecież "Ola, zapłacisz za mnie? Tobie to nic nie robi te 500 zł". Przyznam, że nie raz godziłam się na to, gdyż nie chciałam stracić jednych koleżanek, które mnie lubiły. Czułam się wykorzystywana.

Pamiętam jedną sytuację z gimnazjum, gdy bardzo lubiana znajoma oznajmiła mi, że zaprosi mnie na swoje urodziny, jeśli kupię jej drogi telefon. Nie kupiłam... Zwyzywano mnie i opluto, bo przecież "przez moje bogactwo jestem zachłanna i nie chcę się dzielić". W liceum było jeszcze gorzej, chyba trafiłam na złe otoczenie... Ludzie mnie okradali, nie raz zabrano mi buty z szatni czy nawet kurtkę. Bardziej "patologiczne" przypadki wyglądały tak, że kilka starszych dziewczyn czekało na mnie pod szkołą i groziły mi, że mnie pobiją, jeśli nie oddam im pieniędzy. Szczytem wszystkiego była sytuacja, gdy zaczęłam się spotykać z chłopakiem z równoległej klasy. Z początku było pięknie, ale po miesiącu zaczęły się natarczywe prośby, czy kupię mu nowy telefon, komputer, a nawet czy zasponsoruję mu wycieczkę za granicę wraz z dwoma kumplami, oczywiście beze mnie. Zakończyłam to, a on w rzekomej zemście przychodząc do mojego domu po kilka swoich rzeczy, które kiedyś zostawił, ukradł telefon mojej mamy, który zostawiła w kuchni na blacie.

Mam 19 lat, zero znajomych, przestałam ufać ludziom. Co z tego, że stać mnie na coś drogiego, jeśli jedyne czego pragnę to prawdziwa przyjaźń i miłość. Nigdy takiej nie zaznałam. I apeluję, nie oceniajcie ludzi przez pryzmat pieniędzy! Nieważne, czy są biedni czy bogaci, każdy jest człowiekiem i zasługuje na ten sam szacunek! Wnętrzem człowieka nie są pieniądze.
Shaney Odpowiedz

Jak można prosić swoją dziewczynę o kupienie nowego telefonu?...
Czuję się źle, gdy zapomnę pieniędzy i koleżanka kupi mi herbatę w automacie za 2 zł, które oczywiście zwrócę..

KotelMrasny

W konkursie kiedyś wygrałam dość drogi sprzęt. Mój chłopak ze 2 miesiące nalegał, żebym mu to wszystko oddała.

Ruta

@KotelMrasny
O rany, też się z tym spotkałam. Mam iPoda i usłyszałam, ze jestem psem ogrodnika, bo nie chcę go oddać, za darmo i na zawsze koleżance, która nie miała nic oddzielnego do słuchania muzyki. Tak samo jak miałam oddać przejściówkę do apple, bo mi się przecież nigdy nie przyda, a koleżanka z apple to wykorzysta. Niby pierdy, ale wkurzyło mnie to strasznie. I w końcu obie rzeczy mi się przydały. :)

chocolatte

można. mój były, z którym rozstałam się 3 lata temu dalej mi wisi parę stówek (i pewnie będzie wisiał do końca życia)

lenor12

Koleżanka pożyczyła mi 70 gr, bo zabrakło mi do biletu na autobus i do teraz mi z tym głupio xd

78FS

@Shaney Ja się też czuję w takich przypadkach źle. Ale niektórzy mają tupet.

JuzNieAnonimowy

Jak widać wszyscy liczyli na jakieś prezenty i profity ze znajomości, a nie na samą znajomość z autorką. Szkoda, że ludzie są tacy i nie chcieli się z nią przyjaźnić, bo po prostu fajna z niej dziewczyna (jeśli fajna jest).
Poza tym ja też bym nie mógł wymuszać na dziewczynie drogiego prezentu. A jak by sama mi zrobiła taki prezent, to bym się głupio czuł.

FoxyLadie Odpowiedz

Ale mi się smutno zrobiło po przeczytaniu tego wyznania. Zastanawia mnie, czemu nie poszłaś/pójdziesz do drogiej, prywatnej szkoły? Przynajmniej nie byłabyś wykorzystwywana, okradzana i maltretowana (tak mi się wydaje).

DzieckoRosemarry

Chodziłam do prywatnej szkoły. Tam się dzieje gorsza patola niż w normalnej. Wialam szybciej niż tam się znalazłam.

Lulle

DzieckoRosemarry ja rownież byłam w prywatnej szkole wytrzymałam pierwszy tydzień ...

Sik25

Byłem w takiej rok, opisze Ci mniej więcej jak to wygląda. Dzieci samych najbogatszych ludzi z okolic, każdy patrzy na Ciebie z góry bo przecież mój tata jest adwokatem, a jej mama chirurgiem. Bez porshe czy mercedesa S klasy byłaś wyrzutkiem, listopad i Ty nie masz nowego iphona? Jak ty w ogole mozesz tak zyc! Chore zasady nakladane glownie przez rodzicow, ktorzy uwazaja, ze zyjemy jak w sredniowieczu, a oni to arystokracja.

Arizona321

No dobrze, ale na co wy wszyscy narzekacie i o czym mówicie (szczególnie Sik25)? Przecież tu nie jest mowa o tym, że prywatne szkoły są fajnym miejscem z przyjemnymi ludźmi, tylko z BOGATYMI dzieciakami, gdzie po prostu nikt nie traktowałby autorki jako tej, którą można okraść i wykorzystać, bo jej hajs nie robiłby na nikim wrażenia.

DzieckoRosemarry

Arizona321, uważam,że mentalność "elity" mogłaby zrobić większą krzywdę niż niedorzeczne prośby koleżanek i wyzysk.

grupaA

Ja chodzę do niepublicznej katolickiej i jest zajebiście :v

laciekwkropki

Obecnie chodzę do prywatnej szkoły i nie zauważyłam żeby ktoś kogoś nękał... Studiuję dwie specjalizację i mam do czynienia z dwoma różnymi grupami. Jest wiele osób starszych ode mnie, wysoko postawionych bądź prowadzących własną działalność, a mimo to większość osób jest bardzo miła, życzliwa i pomocna :) (nie, nie jestem bogata i nie mam własnej firmy)

Ihaa Odpowiedz

Problemem ludzi mniej zamożnych jest, że ktoś ma dużo kasy to dostał ją od świetego mikołaja pod choinkę, a nie że ktoś na to cięzko zapracował. Witamy w świecie socjalizmu gdzie większość myśli, że jak ktoś ma więcej to ma się dzielić.

Shaney

Kocham ludzi, którzy myślą, że każdy powinien mieć tyle samo w portfelu, mając za dużo masz oddać to tym, którym zapracować na pieniądz się nie chce, by była ''równość''. W skrócie, masz zapieprzać na niedojdy życiowe.

AndyAnderson

Dokładnie, w Polsce jeszcze dobrze widać ślady socjalistycznego ustroju. Ile ludzi nadal uważa, że każdy powinien mieć tyle samo i tak samo. Stąd ta zawiść i zazdrość, bo ktoś inny ma, a "mi się należy, a nie mam nic". Przykre.

JestemCzarnymKotem

A te wszystkie 500+, pomoce dla samotnych matek i alkoholików jest właśnie na tej zasadzie: trzeba zabrać bogatym i dać tym, co nic nie robią. Mnie zawsze wkurza to, że ludzie, którzy uczciwie pracują, mają zabierane dużą część wypłaty "na państwo", gdzie 3/4 tej kwoty idzie właśnie dla tych, co nic nie robią. I jeszcze im mało. No bo jak to, stypendium na studia jest takie niskie? Jak to, moje dziecko dostanie tylko 500 złotych? Przecież ja nie pracuję i państwo ma obowiązek mi dać!

grupaA

500+ jest po to, żeby było więcej dzieci, bo bogatym nie chce się robić
no sorry

Dahun2

@jestenczarnymkotem jeszcze stypendium naukowe na studiach można wybaczyć, jest to niejako rekompensata poświęcanego czasu i nagroda dla najlepszych. Szczególnie, że naukowe czy stypendium Ministra nie dostaje się za ładną buzię ale rzeczywistą pracę.

Wazaa

@grupaA Ty tak serio, czy nie wychwyciłam ironii?
Wiesz, jak 500+ wpłynęło na dzietność? NIJAK!

ohlala

@Wazaa

No nijak, ale miało wpłynąć. Głównym celem 500+ było kupienie głosów, a drugim zwiększenie dzietności. To drugie się nie powiodło, to pierwsze tylko częściowo.

Sysunia

JestemCzarnymKotem jakie pomoce dla samotnych matek? Bo chyba rzucasz sloganami niczym nie podpartymi. Jestem samotną matką od wielu lat i żadnej pomocy od państwa nigdy nie dostałam poza 500+, które dostają wszyscy czy samotni czy nie.

Kreatywnainaczej Odpowiedz

W dobie nienawiści wywołanej zazdrością, która rządki światem i ludźmi, istnieją małe szanse na znalezienie prawdziwych przyjaciół. Zastanawia mnie jednak, dlaczego trafiałaś przez całe życie na właśnie takich ludzi. Przecież muszą istnieć jednostki, którym zazdrość jeszcze nie zjadła mózgu?

MagiaIstnieje

Może mieszka w Radomiu? :P

zielonobialy

@MagiaIstnieje ja jestem z Radomia, znam kilka takich osób i sam się za taka uważam. Masz jakies małomiejskie kompleksy wyciągając ni z gruszki ni z pietruszki ten Radom?

Srajsie

zielonobialy to zwykły mem. To że komentarz nie śmieszny to nie zwalnia Cię z odrobiny dystansu ;)

krzsl3 Odpowiedz

Ja z kolei zauważyłem coś takiego: w Polsce nie można być bogatym, a przynajmniej trzeba zachowywać się tak, jakby się nim nie było. Takie porównanie: wyobraźmy sobie, że 2 osoby kupują sobie telefon, taki z górnej półki. Jeden to Amerykanin/Anglik, drugi Polak. Co powie rodzina tego pierwszego? O, masz fajny nowy telefon. Co powie rodzina Polaka? O, masz DROGI telefon. (Takie małe odejście od tematu, chciałem się wyżalić xD).
Moi rodzice mają dużo pieniędzy, bardzo dobrze płatne prace. Nie, że stać nas na ferrari i wille u playboya, ale wiele razy większe od średniej krajowej. Nie lubię o tym mówić, bo zawsze wychodzi na to, że to ja mam te pieniądze. Jakby oddawali mi 1/3 pensji :D
Dostaję pieniądze na ubrania jakie chce, często kupuje markowe bo po prostu lubię dobre jakościowo rzeczy. Chcesz x zł - masz (no ale to w granicach kilkudziesięciu, może 100). Chcę aparat - spoko. Chcę telefon - jak dobrze uargumentuje (nowszy model, lepszy aparat, ogólnie nie, że zachcianka - you got it). Ale to, że mnie na to stać, nie znaczy, że to są moje pieniądze!.
W Polsce nie można się chwalić, że ci się dobrze powodzi. Niżej w komentarzach już ktoś sie bulwersuje tym "Zacznę od tego, że jestem bardzo bogata... ". W Polsce możesz mówić, jak to zarabias średnią krajową, minimalną, gównopraca w korpo i jak to rząd i us cie jebie w dupę. Powiesz, że dobrze zarabiasz - NIE CHWAL SIE SNOBIE.
Takie mini wyznanie sfrustrowanego czlowieka.

ehaska

Nie zaczęłam "bulwersować" się tym, że napisała że jest bogata. Po prostu zwróciłam uwagę, że trochę dalej w tekście jest napisane, że się tym nie chwali, co jak dla mnie kłóci się z pierwszym zdaniem wyznania.

BlackToxicSide

Stwierdziła tylko stan. Bogata brzmi lepiej niż osoba mająca bardzo dużo pieniędzy. A słowo bogata to słowo klucz tej opowieści.

AegonTargaryen

Jakby nie napisała, że jest bogata, to wyznanie nie miałoby sensu. Nie sądzisz?

Malutka95 Odpowiedz

Bogaci szukają miłości, biedni szczęścia w monetach..

larom99

Prze-szedłem ten etap wiem co z ludźmi robi pieniądz, mają za dużo w dupach i uczucia szybko bledną, [...]
Dzisiaj chętnie materialny raj na miłość wymienią...

smutnasowa Odpowiedz

Wiesz - moi rodzice również są dość zamożni. Myślę, że pewnie nie tak jak twoi, bo nie pozwoliłabym sobie na to, by zapłacić za kogoś 500zł, ale jednak na dużo ich stać. Jednakże moi rodzice nigdy nie powalali mi ich wydawać na co tylko chcę Przez całą podstawówkę i gimnazjum nie miałam ani jednej markowej rzeczy. Samej mi było szkoda pieniędzy na ubrania i nigdy nie prosiłam o coś drogiego, bo jako dziecko miałam wpojone, że jeżeli 1 T-shirt kosztuje 50 zł, a drugi prawie identyczny, tylko "z odpowiednim znaczkiem" kosztuje 200zł - to nie ma po co przepłacać, chociaż moich rodziców byłoby na to stać. Miałam kilka porządniejszych- drogich rzeczy, ale nie były to znane marki. Dostawałam kieszonkowe, ale było ono ograniczone - nie musiałam prosić o pieniądze, żeby kupić sobie jakiś kosmetyk, czy małą zachciankę.Jeżeli miałam jakąś większą potrzebę - wystarczyło poprosić, a oni podejmowali ostateczną decyzję. Dopiero w 3 liceum dostałam dostęp do karty płatniczej ;) Moi znajomi nie patrzyli na mnie więc nigdy przez pryzmat pieniędzy i nigdy nic ode mnie nie chcieli. Ci którzy byli ze mną bliżej i wiedzieli np mój dom, byli już ze mną na tyle w bliskiej relacji, że byłam pewna szczerości ich intencji. Nie wiem jak było w Twoim przypadku - jak się ubierasz, w jaki sposób twoi znajomi dowiedzieli się, że Twoi rodzice mają pieniądze, ale wydaje mi się, że jesteś trochę sama sobie winna. Prawa jest taka, że człowiek docenia to,co przychodzi mu z trudem. Wnioskuję, że to ty zawsze zabiegałaś o przyjaźń innych - podlizywałaś się, byłaś zawsze (pewnie przesadnie) miła, by nikogo nie urazić, płaciłaś za innych, kupowałaś drogie prezenty itp. Ludzie dlatego Cię nie szanują. Nie znają prawdziwej Ciebie. Od początku znajomości z ludźmi musisz być szczera - nie udawaj idealnej. Pokaż zalety, ale i wady. I niech wiedzą, że mogą na Cb liczyć ( nie na pieniądze, ale na to, że wysłuchasz, pocieszysz itp)

Onalubipomarancze060

Orelk
Zgadzam się. Odkąd kupiłam drogi stanik po namowach koleżanki, której cały czas mówiłam że bazarowe gówno jest niewymiarowe na moje duże cycki a jestem szczupła, odtąd zawsze już kupuje te z wyższej półki. Są świetne niektóre mam już dluugo a nic się z nimi nie dzieje. Tak samo na buty, jest gwarancja na oryginalne a na bazarowe nie.

PannaLotka

moi rodzice również nie zarabiają mało, ale zostałam wychowana, jak smutnasowa. Niestety, moja (ex)przyjaciółka uważa, że skoro moi rodzice mają pieniądze to ja też. I weź tu znajdź prawdziwych znajomych...

PaniczFoch Odpowiedz

Czyli jak kawałek papieru, którego wartość jest tylko ustalona może namieszać w głowie.

exexex Odpowiedz

Miałam podobny problem do Ciebie. Ale kiedyś na osiedlu obok jeżdżąc na rowerze (będąc w 3 gimnazjum) poznałam super przyjaciół (bardzo biednych, ale szczęśliwych) z którymi przyjaźnię się do teraz (a mam 25 lat). Na początku nie wiedzieli z jakiej rodziny pochodzę ale jak się dowiedzieli to traktowali mnie na równi ze sobą. Mam na myśli, że nikt mnie nie wykorzystywał albo nie dokuczał.

WodzuIJuz Odpowiedz

Hmm... Kiedyś udzielałem korepetycji. Rodzice dzieciaków .... cóż tu ukrywać... bogaci. Tylko że nigdy, przenigdy nie odczułem z ich strony jakiegoś wywyższania się. Normalne, przeciętne, szczęśliwe małżeństwo, zawsze uśmiechnięte. A dzieci? Najlepszy sprzęt, najlepsze ubrania i zabawki. Inteligentne, słuchające i szybko przyswajali wiedzę. Nigdy nie dali odczuć że ich bogactwo czyni ich lepszymi a ja także nie traktowałem ich jako lepszych. Po wielu latach wciąż ich bardzo miło wspominam i mam nadzieję że dzieci (teraz już dorosłe osoby) i ich rodzice nie zmieniłi się.

Zobacz więcej komentarzy (126)
Dodaj anonimowe wyznanie