#Q59uc
Od 5 lat leczę się psychiatrycznie, od 8 chodzę od psychologa do psychologa. Diagnozy zmieniały się często, od depresji przez ChAD, aż do ostatniej, jaką jest zespół zaburzeń z pogranicza. Dzięki ostatniej diagnozie powoli uczę się tego kim jestem, zaczynam rozumieć pewne zachowania, jednak wciąż nie potrafię pogodzić się ze swoją przeszłością. Wiem, że nie wszystko było zależne ode mnie, rodziny alkoholików się nie wybiera, a 5-letnie dziecko nie do końca rozumie, że dotyk może być krzywdzący. Potem jednak wszystko po prostu się działo. Zainteresowanie wśród rówieśników wzbudzało się poprzez swoje wczesne dorastanie, chłopcy chętnie się przyjaźnili, gdy tylko pozwalałam dotknąć im swoich piersi. Dorośli mężczyźni chętnie wysyłali 12-latce swoje nagie zdjęcia, pisali co by to z nią nie zrobili. Nawet moment, w którym dorosły mężczyzna odebrał mi dziewictwo, nie był niczym złym. W końcu tak było od zawsze, nikt nigdy nie powiedział mi, że to coś złego. Pół roku później kolejny, zaraz po nim następny. Zaczęły się przygody z alkoholem, kolejni mężczyźni i kobiety, więcej alkoholu, wiele kłamstw. Zupełne szaleństwo, dopóki byłam w centrum uwagi czułam się dobrze. Tylko kiedy zostawałam sama wszystko się zmieniało. Zaczęły się ataki paniki, po których nie pamiętałam tego co mówiłam czy robiłam. Jeszcze więcej kłamstw i manipulacji, żeby tylko nie być "tą złą". Udawanie ofiary. Groźby samobójstwem, kilka prób na pokaz. Jakby cała moja osoba krzyczała "spójrz na mnie!".
Na dzień dzisiejszy mam kilkanaście pozycji w CV, nigdzie dłużej niż trzy miesiące. Kilkadziesiąt miejsc zamieszkania, nie dłużej niż dwa miesiące w jednym miejscu. Około setki partnerów seksualnych. Szukając wrażeń popadłam w narkomanię. No i właśnie... ostatni pobyt w szpitalu psychiatrycznym był jak kubeł z zimną wodą. Kim jestem, co lubię, jaka jestem? Jestem niczym, robiłam w swoim życiu tak wiele rzeczy, że nie potrafię ani jednej w zadowalającym stopniu. Piętno mojego szalonego życia ciągnie się za mną, gdziekolwiek się pojawię. Mimo iż leki uspokoiły nieco huśtawki emocji i staram się pilnować, to nie pamiętam wielu rzeczy z dnia poprzedniego, zamazuje mi się chronologia. Wciąż działam impulsywnie, mam milion pomysłów w ciągu dnia. A jak emocje opadną, wciąż jestem wrakiem.
Przykre. Dobrze, że się ratujesz.
trzymaj sie dasz rade
Niestety poniekąd wiem co doświadczasz. Ja też tak naprawdę niewiele wiem o samym sobie. Idę przez życie próbując odnaleźć siebie. Diagnozy tylko pogorszyły to samopoczucie, bo łącznie mam już wiele różnych diagnoz, tylko depresja się wspólnym mianownikiem.
Chciałabyś być zauważona, kochana i doceniana, to coś normalnego. Skoro nikt nie nauczył Cię, że seks z dorosłym był czymś złym, to ewidentnie nie miałaś tego czego potrzebowałaś, uwagi oraz troski. Ja też o mały włos nie wpakowałem się w nałogi związane z używkami, a cierpiałem na uzależnienie od seksu.
Ja sobie jakoś radzę, bo postanowiłem dać sobie szansę. Ucieczka na ślepo często prowadzi do tego, że jesteśmy jeszcze bardziej zagubieni. Nie bój się mówić prawdy ludziom, ktoś Cię doceni taką jaką jesteś, a Ty to dostrzeżesz. Wierzę, że jesteś wspaniałą osobą, bo Twoje wyznanie pokazuje, że chcesz walczyć. Ja będę cały czas wierzyć w Twój sukces :)
Myślę, że wraz ze zmianą diagnozy specjaliści będą w stanie Ci lepiej pomóc - pacjenta z zaburzeniem osobowości z pogranicza leczy się zupełnie inaczej, niż osobę, która ma depresję przy prawidłowo ukształtowanej osobowości. Jestem pewna, że będzie lepiej.
Leczyłaś się może w nurcie dialektyczno-behawioralnym? Wiem, że ten typ terapii został stworzony pod osoby borderline właśnie. Jest też bardziej popularny nurt poznawczo-behawioralny. Jeżeli wcześniejsi specjaliści nie pracowali w sposób dostosowany do Ciebie, to mogło to być przyczyną niepowodzeń.
Fajnym kompendium wiedzy o zaburzeniach osobowości i różnych emocjonalnych problemach jest strona emocje.pro - to tak jeżeli potrzebujesz więcej wiedzy o swojej nowej diagnozie. Choć pewnie po 8 latach leczeniach wiesz już mnóstwo...
Dobrze napisałeś/aś, tylko odradziłabym terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym, tam jest za dużo "głaskania po główce", a to by skutkowało mocnym przeniesieniem, uzależnieniem od zainteresowania ze strony terapeuty. Ja na szczęście trafiłam na dobrą terapeutkę, ale w nurcie psychodynamicznym, chociaż słyszałam, że DBT przynosi dobre efekty.
Wydaje mi się, że to głównie osoba terapeuty może nie pasować osobie borderline - charakter, technika pracy... - szereg indywidualnych skłonności, których nawet specjalista do końca nie wyruguje. Może za słabo znam założenia nurtu poznawczo-behawioralnego, ale ja tam zagrożenia "zagłaskaniem" nie widzę - może rozwiniesz? A DBT powstało z założenia dla właśnie osobowości z pogranicza i dopiero po czasie zaczęto stosować te terapie też na innych pacjentach.
Dasz radę. Walczysz. Idziesz do przodu i próbujesz. Wiesz, ile Cię to kosztuje. Ale jak już dasz sobie radę, będziesz z siebie taka dumna :)
Ja też byłam w psychiatryku mnóstwo razy i mi nie pomógł. Skoro Tobie pomógł to może naprawdę jesteś jakoś chora.
Ja się leczyłam na depresję i borderline przez 10 lat. W końcu zwątpiłam w sens terapii, bo nic się, k**wa, nie zmienia. Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Leki dalej biorę, bo bez nich nie jestem w stanie funkcjonować, ale terapię sobie na razie odpuściłam, w sumie też z przyczyn niezależnych, bo moja terapeutka teraz nie przyjmuje przez to, co się dzieje na świecie, a do innej nie chcę iść, znowu zaczynać wszystkiego od nowa...
Mam naprawdę dość wszystkiego. Żadnej pracy nie jestem w stanie utrzymać, mój rekord to rok, ale w tym 3 miesiące zwolnień od psychiatry, więc nie ma się czym chwalić. Do tego mam problemy hormonalne i układ pokarmowy do wymiany. Długo by pisać. Jak lekarz pyta, ile było prób samobójczych, to mówię "nie wiem, przestałam liczyć". Po ostatniej ostatecznie doszłam do wniosku, że jestem taką porażką, że nawet zabić się nie umiem. Nienawidzę życia. A najbardziej nienawidzę, jak ktoś mi mówi "weź się w garść, to wszystko się ułoży" albo "trzeba próbować". No to mi powiedzcie tylko jedną rzecz: po ch*j, skoro i tak znowu zawiodę?
Psycholog Cię diagnozował?
Diagnozę postawić może tylko psychiatra ;) psycholog prowadził terapię.
Ale super mieć takie ciekawe życie. Zazdroszczę oprócz prób samobójczych, bo są głupie. Skończ konkretną szkołę. Napewno juz wiesz, co lubisz, a czego nie. Zaakceptuj siebie i nie bierz psychotropów.
Ty wiesz co mówisz. Szalejesz, bawisz się żeby zapomnieć a potem czujesz się jak gówno, nie wiesz co ze sobą zrobić. I tak w kółko.
To nieźle