#Q3ahQ
Moja starsza siostra była fantastycznym człowiekiem, przemiłą osobą, dobrym pediatrą. W czasie studiów nauczyła się francuskiego – jej marzeniem było zamieszkać we Francji. Jak chciała, tak zrobiła. Wyjechała, tam leczyła dzieci, poznała Francuza, planowali ślub. W miarę możliwości ja i rodzice odwiedzaliśmy ją, byliśmy w regularnym kontakcie. Naprawdę wydawała się szczęśliwa.
Na początku tego roku zadzwonił do nas Victor, facet siostry. Nie żyła, zabiła się.
Cała rodzina w szoku, przyjechaliśmy do Francji. Siostra była przecież taka szczęśliwa...
Błąd.
Victor przyznał, że od dłuższego czasu miała problem z piciem. Nie mówiła nam, żeby nas nie martwić. W styczniu powiedziała, że idzie na kawę z koleżanką. Wynajęła pokój w hotelu i przedawkowała leki. Zostawiła list, napisała, że jest porażką i nie chce tak żyć. O co jej chodziło, nikt dokładnie nie wie.
Uważajcie na swoich bliskich. Ludzie naprawdę potrafią doskonale udawać szczęśliwych.