#PyIHk

Historia o tym, jak mój mąż wziął kredyt na 70k dla teściowej.
Kilka lat temu teściowa zakupiła wraz z drugim mężem dom niedaleko nas, gotowy do zamieszkania. Po zakupie domu jeszcze przez kilka miesięcy mieszkali poza granicami kraju, żeby pozamykać sprawy np. z pracą, mieszkaniem i jak wrócili, zaczęli remontować dom, a dokładniej zaczęli od domku letniskowego, który stał przed ich domem, z myślą o swoim młodszym synu, który miał tam mieszkać. Wrzucili w ten domek wszystkie oszczędności, po czym okazało się, że jednak syn ma inne plany i nie będzie tam mieszkał.
Dlatego poprosili najpierw brata mojego męża o wzięcie kredytu, ale ten stanowczo odmówił, dlatego zwrócili się do mojego męża. Zmanipulowali mojego męża, że jak weźmie kredyt, to dom będzie tylko i wyłącznie na niego po ich śmierci i ostro krytykowali swojego drugiego syna.
Ja od początku byłam przeciwna, ponieważ mieliśmy małe dziecko, nie daj boże coś by im się stało i zostajemy z kredytem sami. Do męża nic nie trafiało.
Zaczęły się spłaty kredytu, teściowa nie oddawała nam pieniędzy w terminie i dodatkowo sami musieliśmy po te pieniądze jeździć i się prosić. Jak prosiliśmy ją o pomoc w opiece nad córką, bo chodziliśmy do pracy, to z wielkim wyrzutem albo narzekaniem, jak wszystko ją boli. Tych sytuacji było więcej, ale zaczęłam podburzać męża, bo jego brata zaczęli coraz bardziej faworyzować, a dom dalej miał być dzielony na pół.
I mąż już nie wytrzymał tego, jak go traktowali, zażądał spłacenia kredytu i od tamtego czasu nie ma kontaktu. My nie jeździmy do nich, oni do nas także. Nie kryję tego, że bardzo cieszę się z tego, że ich nie ma w naszym życiu.
JoseLuisDiez Odpowiedz

A spłacili wszystko?

coztegoze3 Odpowiedz

A wyraziłaś zgodę na ten kredyt w końcu? Bo zgodnie z prawem jak macie wspólnotę majątkową to powinnaś. Jak nie wyraziłaś to czym prędzej do adwokata załatwiać sprawę żebyś za ten kredyt nie odpowiadała skoro nie było Twojej zgody.

LubieBzy

Do pewnej kwoty nie potrzeba zgody małżonka. Myślałam, że normą jest właśnie te 70k, ale wygooglowałam, że widełki zaczynają się od 20k. "Co bank, to obyczaj", więc pewnie mógł wziąć kredyt solo.

coztegoze3

@LubieBzy mógł też sfałszować zgodę. Ja bym na miejscu autorki sprawdziła w swoim własnym interesie. Poza tym nawet jak facet sam wziął kredyt to z jakich pieniędzy go spłaca? Jeśli mają wspólnotę to ze wspólnych. Teraz taki głupi pomysł a co potem?

anonimowe6692

I co by tym ugrała? Wypisanie się po fakcie ze spłaconego kredytu?

Wolnaaa Odpowiedz

Naucz sie sztuki wybaczania Bo materializm to nie wszystko, a raczej nic;)

szarymysz

Zaraz, zaraz! Najpierw u winowajcy skrucha, zadośćuczynienie i chęć poprawy, a dopiero potem przebaczenie! A tych pierwszych "składników" jakoś tu nie widać.

upadlygzyms

Jak to czekiści mawiali, nawet największym wrogom można wybaczać, tyle że później trzeba ich profilaktycznie likwidować.

szarymysz

=>upadlygzyms Jak mawiał Al Capone "To sam Bóg wybacza, a nie my. My tylko umożliwiamy naszym wrogom spotkanie z nim."

Dodaj anonimowe wyznanie