#PxGa7
Już po przyjściu pod kościół zostałam obrzucona zabójczymi spojrzeniami, wtedy jeszcze nie wiedziałam, o co chodzi. Swój błąd zrozumiałam w pełni dopiero na weselu, w momencie, kiedy wręczałam prezent młodej parze i pani młoda rzuciła mi z sarkazmem, że dziękuje za wybór stroju. Pomyślałam naiwnie, że fakt, strzeliłam gafę, ale chyba mi to wybaczą. Otóż nie. Chociaż usiadłam na samym skraju stołu, kryjąc się, jak mogłam, to dostało mi się prawie od każdego. Do znudzenia słuchałam od różnych osób: „Wiedziałam, że Kasi zazdrościsz, ale to, co zrobiłaś, to już przesada”, „Jak można być tak podłym i zepsuć komuś najpiękniejszy dzień w życiu” itp. Było mi coraz bardziej przykro i smutno, wiedziałam też, że to moja wina, ale ja naprawdę nie wiedziałam, że na wesele w bieli przyjść nie wypada. Atmosfera wokół mnie była tak gęsta, że w pewnym momencie zwyczajnie wyszłam i wróciłam do domu.
Dawno już tyle nie płakałam, ile po tamtej imprezie.
Czyli lubisz biały kolor i nie miałaś zielonego pojęcia, jak się ubrać na czyjś ślub, a panna młoda i jej goście dostali od tego białej gorączki. Twoja obecność zatem na różnych uroczystościach w przyszłości nie rysuje się w zbyt kolorowych barwach, żeby nie powiedzieć, że czarno to widzę.
Jak można nie wiedzieć że biel na ślubie jest tylko dla panny młodej?
To była jej pierwsza tego typu impreza, pewnie jest młodziutka i miała prawo nie wiedzieć. Baby to jednak są jakieś dziwne. Wszyscy faceci są w garniakach i pan młody też ( o ile nie wyrwie się z jakimś smokingiem) i nas to yebie w co kto jest ubrany.
Żeby ktokolwiek mógł Ci wybaczyć, powinnaś go przeprosić. Powiedz prawdę, że zrobiłaś to nieświadomie, nawet jeśli koleżanka Ci nie uwierzy - co by mnie nie zdziwiło - to i tak oczyścisz trochę własne wnętrze i atmosferę.
I nie dobijaj się, każdy czasem popełnia głupie błędy, zrobiłaś to nieświadomie, a nie celowo, byle jej dokopać i zepsuć dzień. Padłaś po prostu ofiarą prawdopodobieństwa: każdy z gości momentalnie w głowie oszacował szanse na to, czy zrobiłaś to umyślnie i niestety werdykt był dla Ciebie niepomyślny, bo i faux pas dotyczył kwestii dość powszechnie oczywistej.
Wykorzystaj tą sytuację jako szansę na pożyteczną zmianę, przed kolejnymi uroczystościami sprawdź chociażby w internecie jak się ubrać albo pytaj gospodarza, czy obowiązuje jakiś dress code. Przebuduj garderobę dodając nieco więcej kolorów i przede wszystkim - przeproś organizatorkę. Jak mówiłem, błędy zdarzają się każdemu, a Twój nie był jakimś końcem świata, nikt też nie umarł.;)
Powodzenia.
Jeżeli pan młody ma czarny czarnitur, to goście powinni mieć w dowolnym innym kolorze?
Nie, każdy ma to w dupie.
Nie ogarniam tego, czemu goście nie mogą mieć sukni w białym kolorze.
Każdy wie i widzi, która to panna młoda.
Już prędzej pana młodego można z kimś pomylić 😉
Jak ktoś ubierze długą, białą i ozdobną sukienkę podobną do tej ślubnej to ok, panna młoda może się wkurzyć, jednak chce się wyróżniać w tym dniu. ale jak to jest jakaś krótka i prosta sukienka to po co marnować energię i się czepiać?
Hans, nie do końca. Byłam na wielu weselach i suknie panny młodej nie zawsze są na tyle wystawne, żeby się wyróżniały czymś innym niż kolorem. Taki jest koncept, że jest jedna biała sukienka, goście i ludzie oglądający zdjęcia z wesela wzrokiem szukają charakterystycznej białej sukni, tak jak kierowca szuka kształtu znaków. Albo jak szukasz wejścia do kina czy teatru - teoretycznie mogą to być każde drzwi, ale instynktownie wiesz, że to te największe, otwarte, z zadaszeniem i kolumnami. Tak działa kod kulturowy. Tam wzrok będzie zatrzymywał się na obu dziewczynach, nie tylko na pani młodej.
to się nazywa obyczaj. Są jakieś normy, niektóre formalne, inne mniej, ale warto je znać i przestrzegać w danych sytuacjach. Nikt nie zabrania ci śmierdzieć we własnym pokoju, ale jak idziesz wyjątkowo śmierdzący do pracy, to już niefajnie. Choc prawa dalej nie łamiesz.
Ciesz się że tylko tak się skończyło. Ja kiedyś poszłam na wesele koleżanki w kremowej (!) sukni, pan młody po pijaku zaczął się do mnie dobierać, bo pomylił mnie ze swoją żoną. Nawet nie jesteśmy podobne