#Ps83J
Ja wylosowałam wychowawczynię.
Konserwatywna, bez poczucia humoru, wyniosła... Mogłabym jeszcze długo wymieniać podobne, trafnie opisujące ją przymiotniki. Sympatią jej nie darzyłam, lecz respekt we mnie wzbudzała, więc postawiłam na klasyczny upominek - ozdobną figurkę związaną z jej profesją.
Pora na odbiór prezentu od chorej przyjaciółki i dostarczenie go do klasy. Przez identyczny papier do pakowania, nasze podarki wyglądały łudząco podobnie. W drodze do szkoły powtarzałam sobie "tylko nie pomyl prezentów, nieogarze".
Wchodzę do klasy, rozpakowuję się i idę przywitać ze znajomymi, zostawiając wszystkie toboły na ławce. Jakiś nadgorliwiec postanowił zebrać wszystkie prezenty i ustawić pod choinką lekcję wcześniej. O zgrozo, oba były niepodpisane, co okazało się w trakcie rozdawania. Z daleka wydawało mi się, że rozpoznaję swój pakunek, który powędrował do wychowawczyni. Prezent chorej przyjaciółki trafił do klasowego żartownisia. Chyba każdy miał ochotę utrzeć mu nosa, a mikołajki były do tego wymarzoną okazją. Wśród chłopaka zebrał się wianuszek ciekawskich uczniów, czekających na rozpakowanie niespodzianki. Sama też zerkałam. Co zobaczyłam? Mosiężny globus...
W myślach modliłam się, żeby wychowawczyni nie odpakowała jeszcze swojego prezentu. Za późno. Tłumaczenia o pomyłce nie pomogły, skończyłam z pałą za niestosowne żarty.
Przynajmniej mina nauczycielki na widok wielkiego, gumowego penisa z dopiskiem "Pora sobie ulżyć" wszystko mi wynagrodziła :D
U nas było tak, że prezenty przynosiło się dwa dni wcześniej. Co więc dostał ode mnie kolega? Spleśniałe mandarynki, czarne banany i stłuczonego przez sprzątaczki (chyba niechcący), porcelanowego bałwanka
To po co kupowałaś owoce?
Rozumiem, że ideą klasowej wigilii nie jest kupowanie nie wiadomo jak kosztownych i wymyślnych prezentów, ale serio, owoce?!
Dodajmy też fakt, że wcześniej wiedzieli, że trzeba przynieść prezent 2 dni wcześniej...
Moze to były inne czasy? Kiedyś owoce to był rarytas, wiec czemu sie czepiasz, antropia?
U nas zawsze sie dawalo prezent + mandarynki
Toż bez mandarynek nie ma świąt :D
Ej ja też dawałam mandarynki do prezentu i nikt się nie rzucał...
Pamiętam jak w Biedrze była promocja - kg mandarynek za 3 zł. Kilka osób w klasie zażyczyło sobie 6 kg mandarynek
No wiadomo. Fajnie dostać owoce w sumie, no ale jak mają siedzieć w szkole dwa dni jeszcze, bez przesady... Mi by było przykro jak bym dostała zgnite banany. 😁
A ja kompletnie nie rozumiem kojarzenia mandarynek ze świętami! No po prostu nie rozumiem...
Od początku myślałam, że dostanie wibrator i... zgadłam! Chyba za dużo anonimowych ;)
Po prostu jest to zmyślone.
Nie ma szans, aby prezenty były niepodpisane, ktokolwiek pomylił paczki (globus - dildo, no jest różnica), do tego żaden myślący śmieszek nie dałby dildo na mikołajki, przecież to samobójstwo
nie dostala wibtatora tylko dildo..chociaz w sumie jeden chu..
To jest już głupie ,,Chyba za dużo anonimowych'' Boże...
A wystarczyło tylko je podpisać i problemu by nie było
Czy Twój nick nawiązuje może do najwspanialszego utworu Diamond Head???
Nie 😉
Sorry ale jak wiedziałaś ze on ma dostać taki prezent to powinnaś tego pilnować jak oka w głowie zeby nauczyciela dostały dobry prezent
Tak czy siak, nawet gdyby prezenty trafiły do właściwych osób wydaje mi się to trochę dziwne. Jestem zwolenniczką takich prezentów, ale dostając taki w klasie czułabym się niekomfortowo. Mimo wszystko chciałbym zobaczyc minę nauczycielki! :D
Ta klasowe mikołajki nigdy mi się szczególnie nie podobały. Ceny ustalane zawsze były tak, że ciężko kupić coś, co będzie odpowiadało wylosowanej osobie. Zawsze to jakieś figurki, owoce, słodycze... A kupowanie kosmetyków kojarzyło mi się z tym, że osoba obdarowana nie dba o higienę ^^
W sumie z opisu twojej nauczycielki prezent był adekwatny 😉
Mm dildo w gimbazie
pomysł podarowania komuś gumowego penisa podczas klasowych mikołajek uważam za conajmniej niestosowny. takie podarki zostawcie sobie na wieczór panieński.
Oprócz tego, że historia nie brzmi zbyt wiarygodnie - pierwsze zdanie jest do poprawki, bo wynika z niego, że dostarczenie prezentów chodziło do gimnazjum. Sorry, jestem grammar nazi ;)