Nigdy nie byłam dla nikogo priorytetem. Zawsze każdy wolał innego członka rodziny, innego przyjaciela, inną przyjaciółkę. Nawet mając chłopaka, nigdy nie czułam się priorytetem.
To jest cholernie przykre.
Dla ludzi tutaj jest Pani bardzo ważna^^ Ale chyba każdy tak ma. Tata zawsze mówi, że jego ulubionym dzieckiem jest pies, a jeszcze jest kot i ja. Też zawsze było "podziel się, bo masz to na co dzień" jak ktoś przyszedł, ale "zostaw, to jej" jak my gdzieś szliśmy. Czyli zawsze "patrz jak inni się bawią". I też jak sąsiedzi potrzebują pomocy to biegnie, jak coś w domu to nie. A jak jednak coś ogarnie to głównie dostaję ochrzan, że w ogóle potrzebuję pomocy. Ale chyba rodzice tak zawsze mają.
MaryL4
Nie, nie mają. Mają tak ludzie zapatrzeni w siebie, którzy potrzebują ciągłej walidacji z zewnątrz. Pies jest fajny, bo uwielbia właściciela bezwarunkowo. W oczach sąsiadów czy znajomych rodziców innych dzieci też chce się dobrze wyglądać. Przy rodzinie nie trzeba się aż tak starać, niestety.
Meanness
Przepraszam. Jest Pani naprawdę wspaniała, Pani MaryL4. Ma Pani rację. Dużo ludzi po prostu się popisuje. Pomoże komuś obcemu tylko po to, by zostać pochwalonym, a rodzinę ignoruje, bo i tak nie ma się po co wykazywać. A potem przez takich ludzi ktoś naprawdę dobry dostanie opinię kogoś, kto pomaga dla sławy. Z kolei ktoś, kto pomaga dla sławy dostanie opinię kogoś wspaniałego, a jego rodzina opinię potworów, bo "jak możesz mówić, że jest zły, przecież mi pomógł".
Przepraszam za kłopot. Jak się Pan(i) czuje? Mam nadzieję, że teraz już jest dobrze i to uczucie jest tylko dawnym wspomnieniem. Przepraszam za kłopot.
Dragomir
Mineska, weno mi nie rozrzedzaj rzęs i skończ to przymilanie się.
Dla ludzi tutaj jest Pani bardzo ważna^^ Ale chyba każdy tak ma. Tata zawsze mówi, że jego ulubionym dzieckiem jest pies, a jeszcze jest kot i ja. Też zawsze było "podziel się, bo masz to na co dzień" jak ktoś przyszedł, ale "zostaw, to jej" jak my gdzieś szliśmy. Czyli zawsze "patrz jak inni się bawią". I też jak sąsiedzi potrzebują pomocy to biegnie, jak coś w domu to nie. A jak jednak coś ogarnie to głównie dostaję ochrzan, że w ogóle potrzebuję pomocy. Ale chyba rodzice tak zawsze mają.
Nie, nie mają. Mają tak ludzie zapatrzeni w siebie, którzy potrzebują ciągłej walidacji z zewnątrz. Pies jest fajny, bo uwielbia właściciela bezwarunkowo. W oczach sąsiadów czy znajomych rodziców innych dzieci też chce się dobrze wyglądać. Przy rodzinie nie trzeba się aż tak starać, niestety.
Przepraszam. Jest Pani naprawdę wspaniała, Pani MaryL4. Ma Pani rację. Dużo ludzi po prostu się popisuje. Pomoże komuś obcemu tylko po to, by zostać pochwalonym, a rodzinę ignoruje, bo i tak nie ma się po co wykazywać. A potem przez takich ludzi ktoś naprawdę dobry dostanie opinię kogoś, kto pomaga dla sławy. Z kolei ktoś, kto pomaga dla sławy dostanie opinię kogoś wspaniałego, a jego rodzina opinię potworów, bo "jak możesz mówić, że jest zły, przecież mi pomógł".
Znam to uczucie niestety... Przytulas ode mnie!
Przepraszam za kłopot. Jak się Pan(i) czuje? Mam nadzieję, że teraz już jest dobrze i to uczucie jest tylko dawnym wspomnieniem. Przepraszam za kłopot.
Mineska, weno mi nie rozrzedzaj rzęs i skończ to przymilanie się.
A czy Ty jesteś dla siebie najważniejsza?
Najlpierw badz Sama DLA siebie piorytetem.