#PknXo
Sytuacja nr 1.
Chłopaki z klasy zwyzywali mnie przy nauczycielce, mówiąc między innymi, że jestem taka brzydka, że mogłabym grać w "Brzyduli". Odpowiedź nauczycielki?
- powinnaś się cieszyć, to był komplement, powiedzieli, że mogłabyś być dobrą aktorką.
Oni oczywiście słyszeli, jak się domyślacie po tym było o wiele gorzej.
Sytuacja nr 2.
Wchodząc do klasy rzuciło się na mnie 3 chłopaków, pobili mnie, kopali, może nie jakoś mocno, ale dla dziecka w wieku 6 lat to było całkiem straszne przeżycie.
Myślicie, że jak w tej sytuacji nauczycielka zareagowała?
"To musi być twoja wina, że zawsze ciebie biją".
Zostałam ukarana na równi z tymi, którzy mnie bili.
Sytuacja nr 3.
Ktoś inny popsuł element dekoracji w klasie i pech chciał, że przy tym byłam (w tym momencie w klasie były tylko 2 osoby poza mną, nikt inny tego nie widział ). Na następnej lekcji osoba, która to zepsuła powiedziała, że zrobiłam to ja. Oczywiście zaprzeczyłam, opowiedziałam jak było naprawdę, ale cała klasa (której większości przy tym nie było) zaczęła krzyczeć, że to ja.
"To ty jesteś winna, bo cała klasa mówi, że to ty. Mam wierzyć tobie zamiast pozostałym 20 osobom?"
Próbowałam tłumaczyć, że były przy tym tylko 3 osoby i to nie ma znaczenia, ale oczywiście i tak byłam winna.
Nie wiem co z tą panią było nie tak. Nie wiem co chciała przez to osiągnąć, ale na pewno dała do zrozumienia tym, którzy to robili, że są bezkarni i że mnie można bić i wyzywać, więc zaczęli to robić jeszcze okrutniej i dotkliwiej. W końcu w 3 klasie, mając już inną wychowawczynię zostałam przeniesiona do równoległej grupy, po tym jak zostałam pobita pod szkołą. W innej klasie byłam traktowana całkiem normalnie, jak każdy inny i nie było już problemów. W końcu przestałam bać się chodzić do szkoły.
Smutne, że tacy ludzie pracują z dziećmi i nikt nie chce zauważyć co się dzieje (sprawa wielokrotnie zgłaszana), bo ta nauczycielka bez problemów pracuje w tej szkole do dziś i jest uważana za jednego z najlepszych pedagogów.
Z tą "brzydulą" to też niejeden raz miałam różne okrutne sytuacje w szkole. Ale widzę, że u Ciebie bardziej niż o wygląd rozchodziło się o jakieś sfrustrowane babsko, które zamiast zareagować na fakt znalezienia kozła ofiarnego przez resztę dzieci, dołączyło do grupowego kamienowania. Przerażające, że tacy ludzie istnieją i zostają pedagogami.
A tak swoją drogą... badar, co z Tobą? Komentarz na samej górze sekcji, a Ciebie nadal tu nie ma.
Zycie nie je bajka, jak to mówią. I mówią prawdziwie. Nie chcę podcinać skrzydeł, ale w dorosłym życiu takie sytuacje się zdarzają. Ktoś w firmie coś spieprzy, ale zwali winę na innego pracownika, żeby uratować swój tyłek. Dobrze jeśli skończy się na upomnieniu czy naganie, a nie dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy i na przykład sprawie sądowej. Obrzydliwe jest bicie kobiet czy dziewczynek, ale dorosłe kobiety też padają ofiarami przemocy. Z drugiej strony - jeśli popełni się błąd, skrzywdzi kogoś innego niechcący - można potem żałować i męczyć się, że sprawa jest nie do naprawienia. Wszyscy jesteśmy trochę krzywi i to jest ok.
A, pamiętaj, że Brzydula wcale nie była brzydka ;)
@Norskekatten przekręciłaś wszystko co napisałam. A takie dokuczanie jest powszechne, pod każdą szerokością geograficzną. Widocznie to część naszej ludzkiej natury i ma jakąś funkcję. Na przykład taką, żeby na sytuacjach przykrych, owszem, ale bez większych konsekwencji prawno-finansowo-karnych nauczyć się reagować na sytuacje znacznie poważniejsze, które spotkają nas w dorosłym życiu.
sytuacja 1 - sory, ale to naprawdę nie jest nic poważnego, odniosłam się zresztą w pierwszym komentarzu
sytuacja 2: pobicie, to już grubsza sprawa. Jak napisałam (i może nie doczytałaś) jest to obrzydliwe. Od tego jest jeszcze szkolny pedagog i rodzice, którzy powinni zareagować. Takie bicie z kopaniem musiało pozostawić ślady. Zresztą rodzice są w tym wyznaniu jacyś nieobecni, a przecież to oni powinni być w pierwszej kolejności zainteresowani bezpieczeństwem dziecka. Kolejne pobicie i znowu zero interwencji ze strony rodziców, ale wychowawczyni jest winna? no w jakim wszechświecie.
sytuacja 3: naprawdę coś jest na rzeczy jeśli cała klasa krzyczy, że jakieś dziecko coś zrobiło. Oczekiwanie, że nauczycielka sama wydedukuje i odtworzy co się zdarzyło jest naiwne. Czasem świat jest niesprawiedliwy i możemy się obrażać, ale tak po prostu jest.
Dno, co do pierwszego komentarza: może gdyby od małego uczyć ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny, to w dorosłym życiu byłoby mniej sytuacji, o których wspominasz?
Tak samo jeśli chodzi o przemoc - powinniśmy lepiej edukować dzieci na ten temat i zawsze reagować kiedy jesteśmy świadkami bójki. I tak przy okazji, nie tylko kobiety są ofiarami przemocy.
Nie rozumiem dlaczego tyłu nauczycieli nie reaguje na znęcanie się.
Czyżby Norske została zbanowana albo usunęła konto?
A co napisała Norske, bo faktycznie nie ma jej komentarza?
@Pucca na pewno jest w tym sporo racji.
Chyba wyzerowała, gdzieś wczoraj mignął mi jej komentarz z nowego.
@dnoiwodorosty
Jeśli Twoim zdaniem to nie było nic poważnego, to dla dziecka mogło być bardzo poważne. W sytuacji, gdy dokuczanie jest notoryczne i wszyscy się śmieją, dziecko, a później skrzywdzony, dorosły człowiek nie analizuje, czy to było wystarczająco poważne, czy nie.
Nauczyciele nie potrafią reagować na przemoc. Dopuszczają do gnębienia lub sami do niego dołączają, a potem wielkie zdziwienie, że dzieciak z bronią palmą zrobił zadyme w szkole.
@Ekoniks serio, z mojego postu zrozumiałeś/aś, że napisałam: nic poważnego??? W której, kurła, części?
Nauczyciele często nie reagują, bo wyobraź sobie, że nie mają czasu się wczuwać w problemy wszystkich uczniów całej szkoły. Mają swoje zadania, z których są rozliczani i jeśli czegoś nie wykonają mogą mieć całkiem poważne kłopoty. Żaden nauczyciel nie będzie robił śledztwa w sytuacji, kiedy cała klasa twierdzi, że konkretna osoba coś tam zbroiła, bo to ani nie jest jego obowiązek, ani nie ma na to czasu, ani nie ma możliwości zdobycia uzasadnienia, że było inaczej, ani nie ma podstaw.
Takich ludzi spotkasz w dorosłym życiu wszędzie - będą w sądzie, gdzie dostaniesz niesprawiedliwy wyrok, w sklepie źle ci wydadzą resztę, oszukają cię w internecie, wlepią niesprawiedliwy mandat, zrobią awanturę w pracy, na studiach niesprawiedliwie ocenią cię na egzaminie i możesz zawalić rok - tak wygląda rzeczywistość. I nauczyciel jako część tego dorosłego społeczeństwa nie myśli ciągle o jednym z kilkuset dzieci, które uczy czy faktycznie dotyka je problem, bo jemu samemu też się przydarzają różne przykre rzeczy i są dla niego priorytetowe. Serio, świat się nie kręci wokół nikogo i albo sam o siebie zadbasz albo nie zadbasz i będziesz miał focha na wszystkich. Nikt nie jest drugiemu człowiekowi nic winien, wszystko co dostajesz to czyjaś dobra wola i możesz być tylko wdzięczny, nigdy żądać.
dnoiwodorosty1 jasne, rozumiem sytuację kiedy nauczyciel nie reaguje, ale brak reakcji jest lepszy niż przyznanie racji tym którzy coś robią.
Co do sytuacji z ozdobą i szukaniu winnego : dużo szybciej byłoby poprosić osoby obecne przy zdarzeniu na przyjście po lekcji niż męczenie mnie przez całą godzinę lekcyjna i powtarzaniu przy klasie, że to moja wina, i że jak oni mówią że to ja, to to na pewno ja. Cała klasa patrzyła jak nauczycielka mnie obwinia i cała klasa, która wiedziała że kłamie, usłyszała ze może to robić dopóki ich jest więcej.
@Menolly no tego w wyznaniu nie było, więc nie miałam jak się dowiedzieć. Powtarzam: takie rzeczy się wydarzyć nie powinny, przemoc jest obrzydliwa.
Zgoda, godzina na wałkowanie tematu (jeśli przedmiotowa, to słabo, jeśli wychowawcza to miała prawo, niestety) jest niefajna, ale nie, nie byłoby szybciej zostawać po lekcji.
Na pewno nie dla nauczyciela, dla którego czas po lekcji jest jego wolnym czasem i nie musi poświęcać go na sprawy szkolne. I niech Ci się, z całym szacunkiem, nie wydaje, że możesz czyimś wolnym, prywatnym czasem rozporządzać - również czasem innych uczniów.
Ja bym się naprawdę wkurzyła, gdybym musiała zostać po całym dniu w szkole jeszcze na godzinę, czy jako nauczyciel, czy jako uczeń. Każdy ma prawo do swojego czasu wolnego i to jest dla każdego najważniejsze. Życie jest niesprawiedliwe, live with it. Możesz mnie hejtować, ja tego nie układałam.
Po lekcji mogłoby być równie dobrze w trakcie przerwy w środku lekcji. A załatwianie spraw wychowawczych prywatnie, a nie przy całej klasie to właściwie leży w obowiązkach wychowawcy, szczególnie pierwszych klas. Nie bez powodu dostaje się dodatki do wypłaty za wychowawstwo. Są sprawy, które trzeba załatwić po lekcji z tymi uczniami których to dotyczy, a nie powinno się tego robić przy innych.
Nazwałbym babę szmatą - ciekawe czy by pomyślała, że to komplement, bo dobrze zmywa podłogę
Gdzie byli rodzice?
Nauczycielka walnieta, dzieciaki znalazly kozla ofiarnego, a rodzice mieli gdzies, ze ich wlasne dziecko jest nekane, bite i karane, za cos, czego nie zrobilo?
Mi rodzice powiedzieli jak byłem mniejszy że to moja wina, że sie nade mną znęcają...
"Sprawa wielokrotnie zgłaszana" - czytaj ze zrozumieniem. Na pewno rodzice Autorki zgłaszali, że ich córka jest nękana, ale babsko nie reagowało.
Z panią jak z panią, co z tymi dzieciakami było nie tak, że taka agresja w tak młodym wieku.
Zjawisko wyłonienia kozła ofiarnego bardzo sprzyja spajaniu więzi społecznych (tworzy się antagonizm my vs on/a).
Jest to naturalne (chociaż okrutne i złe).
Wbrew pozorom dzieci są okrutniejsze niż dorośli.
Typowa polska szkoła. Lepiej olać sprawę i zniszczyć życie jednej osobie, niż postawić się pięciu innym i narazić się na problemy.
Amerykańskie szkoły sa takie same, z tym ze wkońcu tam dochodzi do strzelanin.
Skąd ja to znam... Po dziś dzień pamiętam awanturę z wzywaniem rodziców do szkoły, bo do krwi podrapałam jedną dziewczynę. A raczej rzekomo podrapałam, bo na tamtym etapie wygryzałam sobie paznokcie, także do krwi, i nie mogłam nawet podrapać siebie jeśli mnie swędziało, a co dopiero kogoś i to tak mocno.
Ale czy to świadczyło jakkolwiek na moją korzyść? No skąd, skoro cała klasa mówi że tak było, to na pewno coś zrobiłam.
Na mnie jedna rzuciła się tak z pazurami w przedszkolu. Cała twarz podrapana. Dzisiaj to taka stereotypowa karyna, czapka z daszkiem, adidas, dziubek itp.
Jezu, nic nie mam do czapek ani adidasów xd Są takie laski, po których po prostu widać karyństwo i ona do nich należała, chodziłam z nią do liceum, obserwowałam jak się zachowuje i stąd takie a nie inne wnioski. A to, że mnie kiedyś podrapała też o niej jak najgorzej świadczy. Niezrównoważona psychicznie idiotka.
XD na pewno lepiej niż o idiotce, która podrapała mi twarz, a potem napatrzyłam się przez kilka lat jak gnębi inne laski w liceum, bo miała się za nie wiadomo kogo. Jedna musiała nawet zmieniać przez nią szkołę. Osiedlowa patolka.
Wiesz, co innego mieć raz jakiś wyskok, czy nawet dać sobie w pysk (jak np Ty opisujesz), a co innego być agresywną karyną, która szykanuje inne dziewczyny, żeby udowodnić swoją wyższość i przy której mniej odważne laski boją się pierdnąć. Ja z nią akurat nie byłam w klasie, ale miałam koleżanki i widziałam co wyrabiała ze swoimi psiapsiółami na przerwach, więc no.
A co miała zrobić? Przemówić do rozumu grupie sześciolatków? Mogła ich zastraszyć, to nie gnębiliby na lekcjach, tylko po. Serio, jakich argumentów, oprócz zastraszania, może użyć nauczyciel, żeby ktoś przestał dręczyć kozła ofiarnego?
Lepiej jakby nie zrobiła nic, zamiast ich głośno popierać i mówić że to moja wina, że mnie biją.