Jestem instruktorką fitness. Moja 4-letnia córeczka zapytała mnie po raz pierwszy, co robię w mojej pracy. Powiedziałam jej więc, że ćwiczę i tańczę razem z zespołem kilku innych pań.
Stwierdziła, że „to nie jest prawdziwa praca, tylko zabawa”. Po chwili dodała, że szkoda, że nie jestem strażakiem, bo teraz nie wie, co powiedzieć dzieciom w przedszkolu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Dzieci na ogół się chwalą zawodami rodziców. To nietypowe by 4-latek dygował nad praktycznością i sensownością zawodu matki.
Twoja praca jest więcej warta niż jakiekolwiek zajęcie mężczyzny. Wkurza mnie jak ludzie piszą o tych wszystkich zawodach, bez których niby cywilizacja by się zawaliła. Szczególnie faceci chcą się dowartościować, ci wszyscy górnicy, rolnicy czy elektrycy. Ja mam jedzenie w Żabce i prąd w gniazdku, sama na to zarabiam i nie potrzebuję żadnego faceta po drodze
To nie jest dowartościowywanie się, tylko prawda, w gruncie rzeczy większość zawodów nie jest potrzebna do przetrwania cywilizacji.
Większość męskich zawodów, zgadza się. Ale gdyby nie kobiety takie jak ja mielibyśmy apokalipsę. Moi widzowie bez codziennej dawki atencji ode mnie wyszliby na ulicę i zaspokoili popęd w typowy męski sposób
A tak to walą do skarpety na widok moich stóp i siedzą cicho, a ja zarabiam. Win - win
Ale to jedzenie w Żabce i prąd w gniazdku to masz dzięki tysiącom pracowników na różnych szczeblach i nie sądzę, że 100% to męźczyzni :D jak będzies sama polować i stworzysz sobie prąd to wtedy dopiero ten komenatarz miałby jakiś sens. Plus chyba Twoi "klienci" to faceci, więc dzięki nim zarabiasz...
Wyzwolonaa, a jak myślisz (jeśli to dla ciebie nie za trudne), skąd bierze się jedzenie w Żabce i prąd w gniazdku? Rozumiem że idąc na zakupy do Żabki prosisz o produkty, które zostały zrobione/wyhodowane wyłącznie przez kobiety, bo owoce/warzywa/mięso od rolnika be, ale od rolniczki już ok? A co jeśli jest małżeństwo i oboje po równo pracują na roli? Zresztą ciężko raczej byłoby ogarnąć rolę i jeszcze zwierzęta hodowlane w pojedynkę, dlatego niektórzy rolnicy zatrudniają pracowników sezonowych, a tak to cała rodzina pracuje. Myślisz, że prąd w gniazdku wróżki ci wyczarowują? Oczywiście są kobiety elektryczki i górniczki (choć raczej w większości nie pracujące pod ziemią), ale to mniejszość. Póki co elektrownie węglowe nadal są głównym filarem energetyki w Polsce, chociaż mamy też odnawialne metody, słoneczne czy wiatrowe, ale nie sądzę, żeby w Polskim klimacie prąd można było wytwarzać wystarczająco tylko w taki sposób, więc górnicy jeszcze długo będą potrzebni. Oczywiście wiadomo że węgiel nie jest nieskończony, dlatego trzeba szukać innych metod. No i mamy mieć elektrownię jądrową. Gdyby nie Czarnobyl, to już dawno byśmy mieli, może nawet więcej niż jedną. A w temacie wyznania, to jakby dom ci się palił to dzwoniąc na 112/998 domagałabyś się, żeby przyjechały kobiety, nieważne czy w najbliższej jednostce pracują kobiety albo jakbyś miała wypadek i trzeba byłoby cię wyciągnąć z samochodu, to tylko kobieta mogłaby to zrobić, bo facet na pewno okazałby się mizoginem i by cię zmolestował i zgwałcił? XDDD I Myszcz ma rację.
@Myszcz w Żabkach akurat pracują głównie kobiety, a warunki ich pracy są poniżej ludzkiej godności. Zlecenie na minimalnej, ciężka praca fizyczna, możliwość zwolnienia z byle powodu. A prezesem Żabki jest facet, co za przypadek... @Diddl dzisiejsze rolnictwo jest w dużej mierze zmechanizowane, wystarczy nacisnąć parę guzików i czekać aż urośnie. Rolnik w polu napracuje się znacznie mniej niż jego żona w domu. Przecież trzeba posprzątać, uprać, ugotować, pozmywać... A co do elektrowni atomowych, faktycznie już dawno powinniśmy je mieć, ale jakoś dziwnym trafem politycy wolą toczyć jałową wojnę polsko-polską. Jakiej płci są Tusk i Kaczyński?
Wyzwoloona, weszłam na stronę Żabki. Prezesem faktycznie jest facet, ale w zarządzie są trzy kobiety (i trzech mężczyzn, nie licząc prezesa oczywiście, więc równo), tak więc twoja teoria upada. Oczywiście rolnictwo jest dzisiaj w dużej mierze zmechanizowane, ale to nie tak, że wszystko robią maszyny. I ktoś te maszyny musi obsługiwać. Kombajn sam nie zaorze, ktoś musi go prowadzić, podobnie traktor. To nie wygląda tak, że naciśniesz ,,parę guzików" i samo się zasieje i będzie rosnąć. To jeszcze trzeba nawozić, podlewać jak nie ma deszczu i jak to urośnie samo się nie zbierze. Trzeba wiedzieć co obok czego można siać. Zwierzęta też same się nie nakarmią, krowy same się nie wydoją (są dojarki, ale ich raczej używają tylko duże gospodarstwa i przemysłowe, a poza tym o dojarki trzeba dbać, o ich czystość, stan techniczny), owce/barany same się nie ostrzygą na lato, konie same sobie podków nie zrobią. Plus czasami trzeba wezwać weterynarza do tych zwierząt albo zawieźć je na jakiś zabieg. Same tego nie zrobią ani żadna maszyna sama tego nie zrobi. Opieka nad zwierzętami to praca codziennie przez cały rok. A jak masz w hodowli ciężarną samicę, to nie będzie jej doglądać maszyna czy płód rozwija się prawidłowo, czy wszystko z nią w porządku, czy nie ma ciąży bliźniaczej (a w przypadku koni to bardzo ważne, żeby to wykluczyć, bo klacz nie może mieć bliźniąt i jedno z bliźniąt wtedy należy usunąć), czy innej mnogiej. Czasami człowiek musi pomóc w porodzie. Obecny przy tym i tak musi być, na wypadek, gdyby matka odrzuciła młode, bo tak się zdarza niestety albo jak klacz i źrebak mają konflikt serologiczny (dopiero niedawno się dowiedziałam, że u koni jest coś takiego, pewnie u innych zwierząt też, ale nie wiem czy to wygląda u nich tak samo jak u koni), żeby przypilnować, żeby źrebak się nie napił mleka matki, bo wtedy by umarł, i dać mu siarę innej klaczy. W przypadku ptaków jak kura/kaczka/inny ptak nie chce siedzieć na jajkach, raz siedzi a raz nie albo zniosła ich za
dużo, żeby je wszystkie wysiedzieć, wkłada się je do inkubatora. Są inkubatory, w których jajka same się obracają i człowiek nie musi ich obracać, ale wciąż musi ustawić odpowiednią wilgotność, doglądać jajek, czy pisklęta w środku nie obumarły, jak zaczynają się kluć to czy nie mają żadnych problemów z tym i dać je pod lampę albo spróbować dać je pod kurę/kaczkę/inną matką (niekoniecznie biologiczną, niektórzy podrzucają pisklęta innego gatunku i zostają przyjęte), czy je zaakceptuje. Poidła dla ptaków też same się nie czyszczą i nie zapełniają, podobnie karmniki. A trzeba to robić codziennie. Zwłaszcza jak się ma kaczki, które się w tej wodzie bawią i chcąc nie chcąc brudzą przy tym. Maszyny w dzisiejszych czasach znacznie usprawniły rolnictwo, ale to wciąż ciężka praca człowieka.