#PZ9mg
Ze względu na fakt, że dobrze się uczyłam, każdy chciał być ze mną w grupie.
W gimnazjum nauczyciel z historii wymyślił akademię o II wojnie światowej, którą przygotować miały trzecie klasy (co roku był inny temat).
Grupy po pięć osób miały przygotować prezentację, np: obrona Westerplatte, bitwa nad rzeką Bzurą czy bitwa o Anglię, byłam w grupie z Maćkiem, Antkiem, Kamilem i Olą.
Chłopaki byli zagrożeni jedynką na koniec roku z historii, a Ola to trójkowa uczennica. Nauczyciel obiecał, że jeśli prezentacje będą dokładne, uczestnikom podniesie oceny z przedmiotu. Teoretycznie chłopakom powinno zależeć na zrobieniu naprawdę dobrej pracy.
Ja miałam znaleźć wszystkie informacje i ciekawostki na temat naszego zagadnienia, chłopcy wydrukować kilka zdjęć z internetu, a Ola to wszystko fajnie "przykleić" na planszę.
I jak zwykle, okazało się ostatniego dnia, że chłopcy nie mieli czasu na wydrukowanie zdjęć, a Ola nie może przyjść do mnie po artykuły i inne rzeczy, które znalazłam na temat naszej pracy i nie "sklei" tego w całość.
Standardowo ja zrobiłabym całą pracę sama, a na drugi dzień przedstawiłabym ją nauczycielowi z grupą. Nie tym razem.
Do szkoły przyniosłam teczkę z moją częścią pracy i przedstawiłam ją nauczycielowi.
Jako że wykonałam część pracy, nauczyciel postawił mi 5, Ola i chłopaki dostali po jedynce, co skutkowało, że Maciek, Antek i Kamil nie zdali.
Na szczęście to był koniec roku, a do liceum poszłam do innego miasta, bo nie miałabym życia w gimnazjum.
Ale nie żałuję.
Anonimowe?
Wiedziałam, że jeśli przyniosę tylko moją część pracy, to nauczyciel ze względu na to, że mnie lubił i tak postawi mi dobrą ocenę.
Ostre zachowanie, ale rzeczywiście nie wolno się dawać wykorzystywać takim pasożytom
Dorosną to może zrozumieją, że żeby coś mieć trzeba robić. W LO też takich miałem, a jak skończyli szkołę to momentalnie pokory cwaniaki nabrały bo szef się nie da wydymać.
A dla mnie postąpiłaś po prostu sprawiedliwie. Nie chcieli współpracować, więc ich wybór.
Zastanawiam się czemu praca była podzielona tak nie fair, ty miałaś wszystkie informacje znaleźć a reszta to obrazki i wycinanki, co...
Pewnie dla niej to byla doslownie chwila pracy, aby znalesc te informacje i po prostu nie chciala sie uzerac z reszta grupy. :)
I zeby nawet tego nie zrobic.
Wbrew pozorom wcale nie była podzielona tak źle. Osoby starające się na dwa nie za dużo umieją więc zawierzenie im drukowania to i tak sporo. Dziewczyna trójkowa mogła jednak zrobić coś więcej niż poprzyklejać zdjęcia. Wiem coś o tym bo byłem w technikum gdzie średnia klasy wynosiła 2,7 a ja miałem średnią ponad 5.
Ale dobrze że miała dobre kontakty z nauczycielem bo z reguły jest tak że to Tobie zależy na stypendium i wszyscy o tym wiedzą, więc nie robią nic, bo wiedzą że się nie podłożysz Bo im jedna jedynka czy dwója nic nie robi, ale jak starasz się na 5 czy 6 to już tak.
A potem tak wyedukowani ludzie stają się pracownikami i/lub zakładają firmy.
@EeeMacarena czy Twój Nick wziął się z pewnego mema?:)
Ciomak, zgodziłbym się, gdyby nie mieli wszyscy dostać równej oceny. Pytanie też, kto planował podział pracy.
No i bardzo dobrze zrobiłaś. Doskonale wiedzieli co im za to grozi, a mimo to olali swoją część zadania.
Ufff na początku myślałam, że wyznanie napisała kolejna sierota, która się żali że musi wszystko za wszystkich robić.
Super, że szanujesz siebie i swój czas. 👍
Zrozumiałabym, gdyby naprawdę stało się coś poważniejszego, przez co ktoś nie mógł odbębnić swojej pracy. W tamtym roku, co prawda na studiach, miałam przygotować z koleżanką mini-prezentację na jakiś temat. Tak się złożyło, że moja babcia zachorowała, trafiła do szpitala, przez co zupełnie zapomniałam o naszej prezentacji. Głupio się stało, ale przypomniało mi się o niej dzień przed, koleżanka zrozumiała, zrobiła całość, a przedstawiłyśmy obie, ale następnym razem sama zaoferowałam, żebyśmy znów dobrały się parę, ale tym razem pracę zrobię w całości ja, jako rekompensatę poprzedniego razu.
Twoi znajomi po prostu byli leniwi, a tego zrozumieć nie potrafię. Szczególnie, że mieli bardzo łatwe zadania. Znaleźli sobie „kujona”, który jak zwykle odbębni wszystko na piątkę i cała grupa skorzysta. No, przeliczyli się i bardzo dobrze.
Ale tak powinny być oceniane prace grupowe. Nie sama treść(czy dużo, czy mało), tylko na ile grupie udało się w miare równo podzielić zadania- jak ktoś miał wyraźnie łatwiejsze zadanie, to wyjaśnić czemu(np. miał dobrą drukarkę, dostał łatwiejsze zadanie, bo w zamian czasu musiał wydać swoją kasę na drukowanie) i każdy za to powinien dostać ocenę, a nie za meteorytykę, czy odbębnienie.
Coś się posypało, bo ktoś z grupy czegoś nie zrobił?(np. nie ogarął zdjęć) pozostałe ze sobą współpracują(czyli z samych treści układają prezentacje)
@livanir moja była nauczycielka z polskiego oceniała właśnie tak projekty grupowe ze kto ile zrobil, byla moją ulubioną nauczycielką, nie tylko przez to, ale była na pewno najbardziej sprawiedliwa nauczycielka jaka mialam kiedykolwiek
Też uważam, że takie ocenianie na podstawie tego kto ile się przyłożył jest bardziej sprawiedliwe, ale niestety w późniejszym życiu, w pracy już nikogo to obchodzić nie będzie. Dla klienta czy pracodawcy ważny jest efekt końcowy, a jeżeli coś jest nie tak, to odpowiedzialność ponosi cała grupa.
U mnie na fizyce w zawodówce ja dyktowałam co napisać, a koleżanka pisała. Reszta była tępa więc cieszyła się, że była cicho. Nauczycielka to widziała i mi dała 5,a im chyba 3, ale na pewno nie więcej. Ja się cieszyła i one też :) Uważałam to za fair. Tamte mnie nie wkurzały, a jedna pisała.
Dlatego nie lubię tzw. prac grupowych. Bardzo rzadko się zdarza, by wszystkie osoby w grupie wykazały równy wkład w wykonanie zadania. Zazwyczaj większość grupy kombinuje jakby tu zrobić i się nie narobić (czyli cudzymi rękami), a osoba której najbardziej zależy w praktyce sama robi 90% zadania. Niestety zbyt często to byłem ja.
Nawet jest to udowodnione naukowo, że ludzie wykonujący jakąś pracę w grupie przykładają się do zadania dużo słabiej niż jakby mieli tym się zająć samemu.
Rozumiem że nie wszystko da się zrobić samemu. Ale takie podchodzenie do tematu w naszej edukacji to debilizm. Nie uczy współpracy tylko cwaniactwa i szukania łosia co zrobi wszystko za resztę, a reszta zgarnie ocenę za friko.
Niestety zwykle oceniany jest ogólny wynik, a nie indywidualny wkład. Ciężko znaleźć ludzi gotowych współpracować po równo dla wspólnego dobra, za to sępów czekających na gotowe nie brakuje.
Powiem tak, jeśli po latach najdzie ich refleksja jakakolwiek, to zrozumieją że nauczyłaś ich aby liczyli tylko na siebie i wykonywali swoją część pracy, bo nikt za nich nie zrobi. Sensowna lekcja. Może docenią.
U mnie miała miejsce podobna sytuacja, tylko, że na studiach. Koleżanka nie odezwała się, ani nie odczytywała wiadomości. Kolega przesłał informacje nie na temat. Wyszło tak, że sama zrobiłam całość. Niestety pani dr habilitowana nie doceniła tego, słabo oceniła referat i jako że nie wywiązałam się z pracy grupowej obniżyła mi ocenę na koniec roku do 3. Z tego powodu nie dostałam stypendium.