Parę dni temu wybrałem się z moim kochanym pupilem na spacer. Była dość późna pora, ale chciałem mu jakoś wynagrodzić większość dnia spędzonego w samotności, więc poszedłem z nim na pola za moją wieś. Spacer przebiegał dość sprawnie, a piesek nie sprawiał większych problemów. Mój piesek jest psem myśliwskim i w pewnym momencie z prędkością światła zaczął biec w kukurydzę. Niewiele myśląc ruszyłem w pościg, niestety straciłem go z oczu. Robiło się coraz ciemniej, a ja wciąż nie mogłem go znaleźć. W pewnym momencie usłyszałem, jak szczeka gdzieś w oddali, więc z prędkością światła pobiegłem w miejsce, skąd dobiegał głos mojego psa. Było dość ciemno, ale zauważyłem, że pies nie mógł wydostać się z pełnego wody rowu, więc niewiele myśląc ściągnąłem buty i postanowiłem uratować życie mojemu podopiecznemu. Gdy już tak szybowałem niczym orzeł do tego rowu, uderzył mnie dość intensywny zapaszek... Jakież było moje zdziwienie, gdy wylądowałem w przyjemnie miękkiej i jakże ohydnie śmierdzące mazi. Jak się domyślacie, zażyłem kąpieli W KROWIM GÓWNIE.
Gdy już uratowałem swojego pieska, a on na pożegnanie wytrzepał się z tej cuchnącej ''wody'', postanowił mi podziękować, skacząc na mnie... Znów wylądowałem, tym razem tyłkiem, w tym specyfiku.
Nigdy w życiu tak szybko na boso nie wracałem do domu. Nigdy.
Dodaj anonimowe wyznanie
I tak miałeś dużo szczęścia że tylko wyszedłeś z tego zafajdany. Gdyby pies skoczył w kukurydzę za dzikiem to już by nie wrócił a dzik mógł pogonić także ciebie.
Ja myślałam ze tam jakieś zwłoki będą a to tylko krowi placek
To naucz się prowadzić psa na smyczy skoro nie umiesz go kontrolować.
Dokładnie. Jeśli pies bezwzględnie nie przybiega na zawołanie, nie powinien być spuszczany ze smyczy. Zwłaszcza że są smycze 15 metrowe, które dają dużo swobody psom i jednocześnie ma się stałą kontrolę.
Przez takich nieodpowiedzialnych ludzi jak ty, którzy spuszczają psa ze smyczy cierpią pogryzione dzieci. Ciekawe za czym pobiegł. Może za bawiącymi się dziećmi, którym chciał przegryźć gardło.
Przynajmniej będziesz miał co wspominać ;)
Czyżby beagle???:)))